"Wczesne przystosowanie się niemowlęcia zmusza je do wyparcia swoich potrzeb: miłości, szacunku, echa, zrozumienia, uczestnictwa i odzwierciedlenia. To samo odnosi się do emocjonalnych reakcji na głębokie rozczarowania, skutkiem zaś jest niemożność doświadczania w dzieciństwie, a później w wieku dorosłym, określonych uczuć (takich, jak np. zazdrość, zawiść, złość, poczucie opuszczenia, bezsilność, lęk). Jest to tym bardziej tragiczne, że dotyczy ludzi, zdolnych do odczuwania zróżnicowanych emocji. Zauważamy to kiedy opisują wolne od lęku i bólu doświadczenia swego dzieciństwa. Najczęściej są one związane z przyrodą: gdyż tylko tu dzieci mogą odczuwać nie raniąc rodziców, nie niepokojąc ich, nie uszczuplając ich władzy ani nie naruszając ich poczucia równowagi. Jednak te niesłychanie uważne i wrażliwe dzieci, które dokładnie pamiętają, jak np. w wieku czterech lat odkryły słoneczne światło odbijające się w kropelkach rosy na trawie, jako ośmiolatki niczego nie zauważyły u swojej brzemiennej matki, a ciążą nie interesowały się w najmniejszym stopniu. Do perfekcji rozwinęły niedopuszczania do siebie uczuć; dziecko może ich doświadczać jedynie wówczas, kiedy w jego otoczeniu jest osoba, która akceptuje je wraz z jego uczuciami, rozumie je i chce mu towarzyszyć. Jeżeli takiej osoby nie ma, jeżeli dziecko boi się, że może utracić miłość matki bądź kogoś, kto ją zastępuje, to nie może doświadczać tych najbardziej naturalnych reakcji emocjonalnych „dla samego siebie”, w samotności, lecz musi je wyprzeć. Pozostają one jednak zachowane jako informacje nagromadzone w ciele. "