Autor Wątek: Relacje rodziców z dziećmi  (Przeczytany 83790 razy)

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2016-02-09, 21:05:31 »
Teraz czuję, ze mimo iż miałem ojca skrajnego sadyste i i okrutnego psychopate, to...

TĘSKNIĘ za nim. Nawet nie wiedziałem, ze tam w głębi, co wyparlem ze swiadomosci jakies 20 lat temu, tak bardzo mi go brakuje.


Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2016-02-09, 19:07:46 »
Sylvia
Dziękuje, to miłe to co napisałaś :)

Jestem z siebie bardzo dumny, szczególnie że wychowując się w toksycznym domu, gdzie od samego początku mi wmawiano że nic mi się nie należy i mocno mi to okazywano, bardzo mocno tym przesiąknąłem i nie miałem absolutnie nikogo, kto by mnie z tego wyciągnął czy zechciał mi coś dawać. Musiałem podjąć samodzielnie decyzje o tym, że nie chce już żyć w taki sposób, że nie chce już doświadczać tego całego cierpienia i braku.

Nie będę tu opisywał historii swojego życia, ale wyszedłem z tego. Odpuściłem sobie nienawiść do siebie, odbudowałem poczucie własnej wartości, polubiłem, zaakceptowałem i pokochałem siebie. I zrobiłem to o własnych siłach, dla siebie i swoich marzeń o pięknym i szczęśliwym związku, którego tak bardzo pragnąłem doświadczać :) Może dlatego, że właśnie to wszystko sobie wypracowałem i musiałem przejść momentami naprawdę trudną i bolesną dla mnie drogę, aby to osiągnąć - po prostu doceniam to wszystko. A co za tym idzie - nie wyobrażam sobie, żeby ktokolwiek miał deptać po tym, traktując mnie jak śmiecia czy poniżając. Za bardzo szanuje siebie i to co osiągnąłem, żeby teraz w imię poświęceń, społecznych wyobrażeń, rzekomego rozwoju czy innych wzniosłych idei obracać w żart czy bagatelizować toksyczne zachowania wobec mnie. Żaden logiczny argument mnie do tego nie przekona :)

Wystarczająco sprawnie mi idzie uzdrawianie relacji z ojcem i matką, bez ich fizycznej obecności i jakichkolwiek kontaktów z nimi. Braki w matczynych uczuciach mi przeszły dzięki mojej partnerce, która dała mi tyle poczucia bliskości, bezpieczeństwa, ciepła, akceptacji czy miłości, że wszystkie duże dziury w sercu się wyczyściły i zasklepiły. No i mam spoko teściową, która mi daje więcej matczynych uczuć niż moja własna matka, mimo stosunkowo rzadkich kontaktów :) Jeśli chodzi o ojca, to sam cały czas staję się mężczyzną jakim chciałoby moje wewnętrzne dziecko jako ojca :) Trochę mi brakuje jeszcze tych ojcowskich uczuć, szczególnie poczucia dumy z tego jaki jestem i co osiągnąłem, ale to tak samo jak cała reszta się cały czas poprawia. Nie ma tu takiej rzeczy, której bym nie mógł wyłowić ze swojego wnętrza, więc nie traktuje tego w kategorii dramatycznych strat. Już nie ;)

A co do słuszności moich działań, to prócz samych odczuć które się już zdążyły w tym temacie wyklarować z grubsza - mam też konkretne efekty w postaci tego jak mnie ludzie traktują. A różnica jest wręcz ogromna - ja przez całe swoje życie byłem wyśmiewany, wyzywany, umniejszany, niewidzialny i zawsze musiała się tak sytuacja potoczyć, że trzymało się mnie najbardziej toksyczne towarzystwo w danej grupie (a ja ich). A teraz? Naprawdę szczerze nie pamiętam kiedy ostatni raz ktoś mnie obraził czy potraktował w typowo chamski sposób. Już zmiana pracy o której pisałem wcześniej byłem przełomem, ponieważ trafiłem do bardzo zgranej ekipy, która ma sporo luzu w podejściu do innych ludzi. I okazało się, że mogłem być nieco nieśmiały i małomówny, mogłem być mało imprezowy i nie pijący alkoholu, itp. i jakoś nikomu to nie przeszkadzało. Zaś w kontekście zmian, które się dzieją w ostatnich miesiącach widzę, że i jest również przestrzeń dla moich zmian w sposobie bycia - zyskuje ostatnio dużo śmiałości i przebojowości, a absolutnie nikt się nie czepia czy naśmiewa, że rok temu byłem taki i owaki :)

btw jak widzę jak inni ludzie naginają się pod swoje rodziny czy nawet obcych ludzi, jak rezygnują z siebie i swoich przekonań dla innych, jak walczą sami ze sobą, to strasznie się cieszę że mój umysł i emocje są wolne od takich dylematów i rozterek. To naprawdę daje dużo luzu, spokoju i przyjemności w życiu :)


Sylvia

  • Wiadomości: 2 128
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2016-02-09, 18:07:02 »
Clint
Swoją postawą dajesz dobry przykład osobom, które są w relacjach toksycznych-patologicznych i powinny je jak najszybciej zakończyć, żeby zmienić swoje życie na inne.
Wybierając swoje dobre samopoczucie, otaczając siebie opieką, życzliwością, ciepłem, świadomością, szacunkiem, akceptacją, ochraniasz swoją naturalną wrażliwość, żeby wnieść ją tam gdzie jest doceniania i uznawana, dając sobie prawo do wyboru z kim jesteś blisko, a komu stawiasz granice. Dajesz sobie prawo wyboru i wolność kto nie ma wstępu do twojej przestrzeni, a kto ma, jak się przejawiasz i jakimi ludźmi się otaczasz.
Dajesz w ten sposób sobie i światu przykład jak przejawia się miłość w związku ze sobą i z otoczeniem, empatia i wrażliwość, która nie jest przeciwko sobie i potrafi zadbać o siebie. Dajesz też przykład, że można iść do przodu w rozwoju i przejawianiu siebie prawdziwego bez nadmiaru cierpienia, bez współuzależnienia w toksycznych relacjach. Dajesz sobie to Dobro, którego odmawiali i odmawiają Ci inni (nie wszyscy) i samostanowisz o swoim życiu.
Gratuluję umiejętności wyboru i decydowania w zgodzie z najlepszą wersją siebie na ten moment.
Może byłeś w takich relacjach, żeby coś zrozumieć i wybrać to co jest prawdziwe dla ciebie. Może podświadomie chciałeś coś odpokutować i zrozumiałeś świadomie, że nie tędy droga w rozwoju. Może z innych powodów. Dobrze, że idziesz swoją drogą w rozwoju i pozwalasz sobie na wolność.

Na poziomie Jedności wszyscy jesteśmy połączeni w miłości i świadomości i jeśli ktoś jest gotowy, to zarezonuje z tobą pozytywnie w takim świecie gdzie nie ma walki, zimna uczuciowego, manipulacji, umniejszania i konfliktu, który niszczy. Jeśli ktoś chce być jednością na poziomie ego to będzie tworzył toksyczny świat, w którym nie mamy obowiązku uczestniczyć, gdy czujemy inną, naturalną, zdrową, wznoszącą energię w sobie.
Nikt nie ma prawa zatrzymywać Ciebie czy innych w tym znoszeniu się w miłości, radości, szczęściu, świadomości i ugruntowywaniu w dobrym, spełnionym życiu.


Michał486

  • Wiadomości: 802
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-02-09, 17:40:26 »
Ania.82. mnie czasem wytracają porównywalne błahostki. Coś na co ktoś inny by nie zwrócił uwagi mnie mega irytuje a na co dzień jestem uosobieniem spokoju wewnętrznego. Ja to traktuje jako wskazówki od świata co jest we mnie do uzdrowienia.  U siebie podejrzewam brak tolerancji dla cudzego zachowania.

Ale z racji tego, że jeszcze się nie oświeciłem to sobie to wybaczam i uzdrawiam się dalej:).

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-02-09, 17:06:11 »
korzystając z okazji i dalej w temacie związków międzyludzkich:
mój kolega z pracy nieraz mnie bardzo denerwuje. Pisalam afirmację, że w pelni go rozumiem i akceptuje i nie wyczuwam w nim celowego dzialania mi na nerwy.
Ale rzeczą której nie trawie jest to, że mlaszcze przy jedzeniu jakby był sam w pokoju a na koncu cmoka wydłubując jedzenie spod zębów i ja z racji jego wieku i wychowania nie umiem mu zwrócić uwagi. Ale jestem już blisko krańca wytrzymalosci. Staram się wyjsć z pokoju gdy to robi. Chyba najbardziej mam mu za złe, że zachowuje się jakby był sam na świecie, bo jest  zamknięty, wszystko co do niego mówię muszę ostatnimi czasy powtarzac po 2 razy bo jest jakby w swoim świecie, pochłonięty nie wiadomo czym albo głuchy.
Staram się zgłębić problem, czy chodzi o to, że ja jestem aż tak egocentryczna (chyba już nie, mam nadzieję), albo mam być po prostu bardziej wyrozumiała i tolerancyjna i cierpliwa....A może mi po prostu czegoś brak i to tylko efekt rozdrażnienia tym spowodowany...
Nie są to oczywiście straszne przewinienia i jakby się przyjrzeć to serio błachostki ale jak porównuje z moim wspaniałym towarzystwem z poprzedniej pracy opadają mi ręce....też mieli swoje wady, ale nie były one dla mnie aż tak niecodzienne....

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-02-09, 16:54:15 »
Ja jestem po sesji węzłów ej w temacie rodziców i od niedzieli czytam dekret na uzdrowienie relacji z matką.
Od niedzieli tez zaczęła się do mnie odzywać co nie zdarzało jej się zbyt często.  Dziś z rana gdy powiedziałam ze nie lubię filmów o tresci jaka mi opowiedziała i ze nie mam ochoty obejrzeć filmu który mi proponuje usłyszałam chamską odżywkę,  trzask słuchawki i otrzymałam smsa kończącego się na "wal sie". Frustrację przniosłam na kolegę z pracy. No ale jakoś musze to przerobić czy tego chce czy nie.....bo mysle ze to z aczaco poprawi moje samopoczucie.  Ale jak tak się zaczyna to strach się bać.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-02-09, 16:07:41 »
1. rozwój duchowy jest wiązany z relacją z Bogiem , relacje z ludźmi mogą w tym przeszkadzać albo pomagać, ale relacje  z wieloma ludźmi wcale nie muszą wpływać na rd , w medytacji nie ma ludzi, a jest rozwój duchowy : D
2. absurdalne jest stwierdzenie że wszystko to co materialne dostajemy od Boga tylko i wyłącznie poprzez ludzi, skąd ludzie biorą  takie dziwne ograniczające pomysły i po co?
3. ciekawe skąd wiesz że wiele osób z forum ucieka w świat duchowy  od trudnych relacji, ilu z nich znasz i na ile znasz ich relacje oraz karmę? : )

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2016-02-09, 15:54:53 »
Inga,
Ja też pisałem, ze wiele osób z forum... ucieka w świat duchowy lub "przyjemny" od trudnych relacji.

A one - nieuzdrowione - cały czas sa i wyparte, dopadna delikwenta w tym lub w kolejnym wcieleniu.

Bóg ten świat tak urządził, co wielu się tu nie podoba, ze rozwój duchowy jest wśród ludzi i w relacjach z ludźmi, i rzeczy materialne od Boga dostajemy właśnie TYLKO poprzez ludzi.

Więc zgadzam się z Tobą, ze ucieczki od ludzi nic nie dadzą. Ja tysiące lat próbowałem uciekać i gdzieś się chować, a i tak prędzej czy później dany problem z powrotem dopadal mnie właśnie POPRZEZ LUDZI!

Inga

  • Gość
[#]   « 2016-02-08, 16:46:40 »
Mateusz
Cieszę się że myślisz podobnie jak ja.
A dziwię się że są tu osoby dla których uzdrawianie relacji nie jest warunkiem koniecznym rozwoju duchowego. Do tej pory byłam przekonana że wszyscy myślą tak jak ja.

Inga

  • Gość
[#]   « 2016-02-08, 16:23:48 »
Przykro mi sie patrzy na nazywanie takiego uzaleznienia od toksycznych relacji rozwojem duchowym, ale kto co lubi...
Oraz
Mam materiał do pracy

Dostałyśmy z córką pozew do sądu od jej ojca, z którym mam toksyczną relacje i którą uzdrawiam od kilku lat i z którym mam sporadyczny kontakt, więc mi brakowało tego materiału do uzdrawiania. Więc ja się ucieszyłam z tego pozwu bo uznałam że dzięki niemu będę miała materiał do pracy nad tą relacją. I tak się stało, pojawiły się lęki, zaczełam o nim intensywnie myśleć, zastanawiac się nad jego stosunkiem do mnie, wyszło z tego kilka sesji, trochę kamertonów i udało się uzdrowić wszystko do końca. Wyszły na wierzch ukryte emocje i dzięki temu łątwiej było się od nich uwolnić.
Wobec tego czy uzdrwoienie tej relacji nie jest rowojem duchowym?
Przez lat kilkadziesiąt karmiłam energią tego człowieka, którego poznałąm jako nieudacznika a który potem dziwnym sposobem miał kochającą żonę, wspaniałe dzieci, wybudowal dom, dobrze zarabiał i był zadowolonym z życia człowiekiem.
Teraz podobno gorej mu się powodzi, bo pisał że się rozwiódł, chorował przez pól roku i stracił pracę.

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2016-02-07, 00:05:35 »
Kwintesencja rozwoju

"Opowieść o pewnym kosmonaucie.
Wracał z pewnej eskapady, jego pojazd był duży, ale kabina b. mała, siedział w niej i wyglądał przez iluminator. Widział krzywiznę ziemi. Zatracił się w tym widoku, nagle słyszy dziwne stukanie. Puk, puk, puk. Zaczęło dobiegać z konsoli, rzucił się w jej stronę, wziął narzędzia i próbował ustalić skąd ten dźwięk. Nie udało mu się. Puk, puk, puk. Po paru godzinach stukanie stało się torturą. Wiedział, że po paru dniach ten dźwięk go zniszczy, że postrada zmysły. Co miał zrobić ? Był w kosmosie. Sam w kapsule musiał wytrzymać 25 dni z tym dźwiękiem. Zrozumiał, że nie chcąc zwariować musi go pokochać. Zamknął oczy i włączył wyobraźnię, kiedy je otworzył już nie słyszał stukania, słyszał muzykę. Przez resztę podróży przemierzał kosmos w absolutnej błogości i spokoju."

I tak, życie jest jak muzyka, nie ma dobra i zła, każdy jego aspekt jest innym dźwiękiem, z czasem to rozumiemy, przestajemy uciekać, bo i tak prędzej czy później nie będzie ucieczki i trzeba będzie pokochać każdy przeszkadzający dźwięk. Do momentu, aż będziemy słyszeć tylko piękną muzykę.:)

To tylko opór przed doświadczaniem czegoś stwarza cierpienie.


inspirujące, dobrze  to sobie uzmysławiać...

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-02-06, 22:18:08 »
Inga :)
Z pewnością to się opłaca.
Ja zmieniałem swoje podejście w uzdrawianiu relacji. Najpierw wolałem omijać, bo miałem dużo żalu i nie chciałem odpuścić, raczej złościłem się, obwiniałem. Kiedy zrozumiałem, że tak naprawdę szkodzę sobie i stoję w miejscu zacząłem przebaczać. Kiedy już szło mi wybaczanie to zacząłem zbierać materiał do pracy. A teraz zauważyłem, że Bóg tak kieruje życiem, aby pojawiały się osoby, sytuacje w odpowiednim czasie, którymi trzeba się zająć, bo one są przygotowane do uwolnienia. Teraz ruch należy do nas, a więc przebaczenie, zrozumienie i wyjście z wzorca.

 

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-02-06, 18:44:33 »
Tess

Z tego co pamiętam to pisałaś gdzieś jeszcze, że wszyscy hejcą matki, a nie ojców, ale powiem Ci że to akurat jakieś lustro dla Ciebie, bo z tego co widzę to jest naprawdę bardzo różnie, a osobiście miałem nawet częściej do czynienia z "kultem nienawiści" do ojca niż matki :D


Ja wcale nie uważam, że wszyscy hejcą matki a nie ojców.
Ja tylko odniosłam sie do wypowiedzi Leszka . Wyłącznie :)

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-02-06, 10:24:43 »
Kwintesencja rozwoju

"Opowieść o pewnym kosmonaucie.
Wracał z pewnej eskapady, jego pojazd był duży, ale kabina b. mała, siedział w niej i wyglądał przez iluminator. Widział krzywiznę ziemi. Zatracił się w tym widoku, nagle słyszy dziwne stukanie. Puk, puk, puk. Zaczęło dobiegać z konsoli, rzucił się w jej stronę, wziął narzędzia i próbował ustalić skąd ten dźwięk. Nie udało mu się. Puk, puk, puk. Po paru godzinach stukanie stało się torturą. Wiedział, że po paru dniach ten dźwięk go zniszczy, że postrada zmysły. Co miał zrobić ? Był w kosmosie. Sam w kapsule musiał wytrzymać 25 dni z tym dźwiękiem. Zrozumiał, że nie chcąc zwariować musi go pokochać. Zamknął oczy i włączył wyobraźnię, kiedy je otworzył już nie słyszał stukania, słyszał muzykę. Przez resztę podróży przemierzał kosmos w absolutnej błogości i spokoju."

I tak, życie jest jak muzyka, nie ma dobra i zła, każdy jego aspekt jest innym dźwiękiem, z czasem to rozumiemy, przestajemy uciekać, bo i tak prędzej czy później nie będzie ucieczki i trzeba będzie pokochać każdy przeszkadzający dźwięk. Do momentu, aż będziemy słyszeć tylko piękną muzykę.:)

To tylko opór przed doświadczaniem czegoś stwarza cierpienie.

Inga

  • Gość
[#]   « 2016-02-05, 18:50:06 »
Inga, jest taka możliwość i potrafisz sobie wyobrazić sytuacje, w której byś nie miała tego materiału ? ;)
Oczywiśćie. Mam już uzdrowione 2 toksyczne relacje i wiem jak to jest.

Mateusz
Oczywiśćie że każdy może iść swoją drogą.
Ja tylko się sprzeciwiłam temu że Clint innym poleca swoją drogę zrywania relacji zamiast ich uzdrawiania.
« Ostatnia zmiana: 2016-02-05, 18:52:15 wysłana przez Inga »