Autor Wątek: Relacje rodziców z dziećmi  (Przeczytany 83557 razy)

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2016-02-05, 13:08:43 »
Inga czasem kontakt z tymi osobami nie pozwala na żadne uzdrowienie z twojej strony, taki kontakt może (oni mogą) paraliżować twoją zdolność do uzdrowienia, trzymając cie (twoją podswiadomosc, dusze) w szachu.
Dlaczegoby nie zobaczyć chociaż okresowo, na pol roku lub rok, jak jest bez tych osob?
« Ostatnia zmiana: 2016-02-05, 13:11:29 wysłana przez medżikowsky »

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2016-02-05, 12:49:13 »
Ok, nie mam na mysli calkowitej biernosci, na zasadzie oni mnie leja a ja leze i zbieram baty. Mam na mysli biernosc na zasadzie - ta relacja nie wnosi nic dobrego do mojego zycia, jest dla mnie toksyczna, a ja pozwalam jej trwac.A to zawsze jest kwestia przyzwolenia obu stron, zawsze sie moze jedna ze stron wylamac i to skonczyc, ale musi tego chciec.

Dla porownania taki przyklad. Wyobraz sobie ze jestes w lesie i nagle jakis dzieciak rzucil w Ciebie zapalona zapalka, w wyniku czego zaczyna palic Ci sie tylek. W panice siadasz szybko na gorce ziemi zeby ogien zgasic, co sie udaje ale okazuje sie wyladadowalas w mrowisku i ciezko jest Ci z tego wyjsc. I powiedz mi jak juz utknelas tam to co robisz?

Probujesz sie wyrwac stamtad i potem dopiero sobie oczyszczasz intencje czy siedzisz tak w tym mrowisku, robiac modlitwy, dzwoniac do Leszka po wezly i grajac na kamertonach? Analizujesz kazde ugryzienie mrowki w tylek, bo skoro Cie to spotyka to z pewnoscia masz ku temu intencje? Oczyszczasz sobie intencje i czekasz az sie wszystko naturalnie rozwiaze?

Ja bym nie czekal az sobie oczyszcze intencje. Po prostu zrobilbym to co dla mnie najlepsze, zeby nie cierpiec niepotrzebnie. Jesli mam mozliwosc odciecia sie od zrodla cierpienia i nieprzyjemnosci to robie to, poniewaz musialbym byc masochista zeby w imie rozwoju godzic sie na znoszenie nieprzyjemnosci ktore sa niepotrzebne i nic nie wnosza do mojego zycia.

Ja juz wyczerpalem temat wiec to tyle ode mnie, nikogo do niczego nie przekonuje na sile :)

Inga

  • Gość
[#]   « 2016-02-05, 12:09:00 »
Jasne, mozna przerabiac wszystko w swojej glowie, a nie w zyciu praktycznie, ale to sie ciagnie latami a postepy za slabe, a czasami nawet ich brak.
Chyba się nie rozumiemy.
Dla mnie kontaktowanie się z rodziną i praca z wychodzącymi emocjami nie jest biernością i pracą tylko w swojej głowie, tylko działaniem aktywnym.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2016-02-05, 11:04:06 »
A i wtedy mialem potrzebe odzyskania kontroli nad wlasnym zyciem i bylo mi to terapeutycznie potrzebne. Nie musisz mi Inga wierzyc ani nic, nie wiem tylko czemu podwazasz moje wlasne doswiadczenia jako cos co nie moglo sie wydarzyc w taki sposob ;p

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2016-02-05, 10:55:29 »
Z tym tez sie nie zgodze, taku sie sklada ze teraz wiekszosc sfer mojego zycia pozostawiam wlasnemu biegowi, koncentrujac sie jedynie na zmianach w moim wnetrzu. Rowiez te sfery ktore chcialbym zmienic. Jestem przeciwnikiem jakichkolwiek skrajnosci, uwazam ze w pewnych kwestiach trzeba pozwolic na toczenie sie wlasnym biegiem, a czasami trzeba wziac sprawy w swoje rece.

Ty zas jesli sie nie myle sugerujesz ze we wszystkich przypadkach powinnismy podchodzic do relacji w tak sam bierny sposob i dla mnie to juz jest niepotrzebna skrajnosc.

Dodam jeszcze ze jak urywalem relacje z rodzicami to nie mialem czystych intencji. Balem sie tak bardzo, ze mnie az mnie trzeslo, ale kolejne miesiace byly jak swietny detoks. Zaczelo do mnie docierac mnostwo rzeczy. W pewnym momencie detoks dobiegl z grubsza do konca, a ja juz bez emocji czulem ze po prostu nie mam potrzeby dalszego siegania po toksyne. Nie doszedlbym do tego utrzymujac aktywny kontakt, nawet na odleglosc z nimi.

Dla osoby uzaleznionej np. Emocjonalnie czy finansowo dobrze jest zrobic sobie przerwe i zauwazyc ze swietnie sobie radzimy bez naszych oprawcow. Ja np. Mialem straszne leki ze sobie nie poradze sam jak strace prace czy cos, ale jednak poradzilem sobie spiewajaco. A wiem jak koszmarnie i ponizajaco by bylo gdybym wciaz mial z nimi kontakt. Strata pracy byla dla mnie okropnym przezyciem, ale mocno mnie wyleczyla z finansowych lekow o przyszlosc dzieki temu ze mialem przy sobie tylko kochajaca i wierzaca we mnie osobe, a nie ludzi ktorzy by zrobiliby ze mnie ofiare i wykorzystaliby sytuacje zeby jeszcze bardziej mnie uzaleznic od siebie.

Jasne, mozna przerabiac wszystko w swojej glowie, a nie w zyciu praktycznie, ale to sie ciagnie latami a postepy za slabe, a czasami nawet ich brak.

Inga

  • Gość
[#]   « 2016-02-05, 10:23:31 »
Ja z tej wypowiedzi wynoszę wrażenie dużego braku zaufania że cos samo może się dziać i potrzebę sprawowania nad wszystkim kontroli.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2016-02-05, 09:47:17 »
Inga

I to jest zalozenie co do ktorego mamy inne zdanie. Ja uwazam, ze nawet jak mamy czyste intencje to ktos moze cos chciec od nas toksycznego, ale tego nie dostanie. Czesto jednak nie dostanie poniewaz podjemiemy odpowiednie dzialania. Ja podjalem dzialania i dosc szybko zrobil sie spokoj - rodzice uniesli sie duma, uznali oficjalnie za psychicznego co podobno calej rodzinie rozpowiadali zeby nie bylo ze to z nimi cos nie tak i mam swiety spokoj. Stracili mna zainteresowanie, nie liczac gadania ktore tylko jakis czas do mnie docieralo za posrednictwem siostry. Teraz juz nic do mnie nie dociera i nie mam z nimi zadnego kontaktu. Jest naturalny brak relacji, ale najpierw musialem podjac odpowiednie dzialania.

Gdybym ich przyciagal to by dzwonili albo czatowali na mnie gdzies, wiedza gdzie mieszkam, znaja moj numer telefonu, moj mail. Bez problemu mogliby mnie odnalezc, wiec jakby moja podswiadomosc czegos od nich chciala to furtki sa caly czas otwarte, ale nikt nie korzysta, bo nie ma takiej potrzeby.

Inga

  • Gość
[#]   « 2016-02-05, 09:33:24 »
Sylwia
Oczywiście że fizycznie należy się oddalić.
Ja po prostu jestem przeciwna przecinaniu relacji zamiast ich uzdrawiania.
« Ostatnia zmiana: 2016-02-05, 09:37:11 wysłana przez Inga »

Inga

  • Gość
[#]   « 2016-02-05, 09:31:41 »
Inga
A czym jest naturalne urwanie relacji? Czekanie az druga osoba umrze ze starosci? Czy czekanie az laskawie dojdzie do tego ze nie chce sie nas trzymac na sile?

Ty chyba nie rozumiesz tego że gdy uzdrowisz relacje z rodzicami to oni sami przestaną do ciebie dzwonić i sami sie odsuną, bo nie będzie niczego co by was łączyło.

Inga

  • Gość
[#]   « 2016-02-05, 09:14:03 »
 

Inga
Wg Ciebie szczęśliwe życie w miłości to zawsze zamiatanie pod dywan swojego cienia? Czy chodziło o coś innego?

Nie zawsze, ale taka opcja jest jak najbardziej możliwa.

Inga

  • Gość
[#]   « 2016-02-05, 09:10:34 »


Relacje urywają się naturalnie gdy już nie ma potrzeby ich podtrzymywania, gdy są uzdrowione. I wystarczy że jedna strona je uzdrowi.

Sylvia

  • Wiadomości: 2 128
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2016-02-05, 09:05:20 »
W przypadku toksycznych relacji brak decyzji o ich zakończeniu, najczęściej świadczy o współuzależnieniu. Wg badań jest to często silniejsza forma uzależnienia, niż używki.
A pasożyt, o którym pisał Clint, będzie najczęściej wręcz oburzony, obwiniający, miał jazdy i kontrolujący również pasywnie, żeby nie przerwać takiej relacji. Czasami uzdrawianie bez udziału drugiej osoby jest bardziej skuteczne, niż z jej udziałem. Jeśli umie się przestać projektować i zaczyna widzieć się granice co jest czyje w prawdzie, to tym bardziej. Oddalenie potrafi zmienić perspektywę. Chociaż są wyjątki, że urojenia narastają, to raczej dotyczy to większych zaburzeń na poziomie osobowości, niż współuzależnienie.
Decyzja  wynikająca z wolnej woli też może być naturalnym rozstaniem z relacją i z pewnymi wzorcami. I wynikać właśnie ze zmiany w sobie na lepsze i odpuszczenia pewnych wzorców w podświadomości. Jeśli jest w tym realna wolność i skutkiem jest zmiana bliższego środowiska. 

Inga
Wg Ciebie szczęśliwe życie w miłości to zawsze zamiatanie pod dywan swojego cienia? Czy chodziło o coś innego?
« Ostatnia zmiana: 2016-02-05, 09:11:51 wysłana przez Sylvia »

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2016-02-05, 08:48:29 »
Inga
A czym jest naturalne urwanie relacji? Czekanie az druga osoba umrze ze starosci? Czy czekanie az laskawie dojdzie do tego ze nie chce sie nas trzymac na sile?

A co jesli ta osoba jest pasozytem, ktory nie zamierza niczego sobie odpuszczac? I czy nie uwazasz ze moze byc tak, ze to jest zdrowe ze jedna osoba urywa cos co chce trzymac druga? Przeciez jesli ta jedna osoba sobie uzdrowi stosunek do siebie, zaczyna siebie kochac i szanowac to chce dla siebie jak najlepiej, a wiec rezygnuje z toksycznych relacji. To jest naturalne i nie rozumiem czemu mielibysmy biernie czekac az wszechswiat zrobi cos za nas. Nie zawsze przeciez bedzie mozliwosc naturalnego rozpadu i po prostu jedynym rozwiazaniem jest wziecie sprawy w swoje rece.

 A nadmierna biernosc tez jest obciazeniem i pokazuje pewne rzeczy w podswiadomosci. W zaleznosci od punktu widzenia mozna powiedziec ze wlasnie to jest zamiatanie pod dywan, poniewaz zamiast samemu podejmowac trudne decyzje, ktore przekraczaja sfere psychicznego komfortu, siedzimy biernie na tylku tlumaczac sobie ze skoro mamy relacje to znaczy ze cos jeszcze siedzi w podswiadomosci. A tym czyms moze byc wlasnie ta biernosc i brak wlasnych dzialan do dbania i chronienia siebie!

Inga

  • Gość
[#]   « 2016-02-05, 07:17:56 »
Przy okazji bardzo polecam porzucenie społecznych konwenansów i urywanie toksycznych, nienaprawialnych relacji nawet z najbliższą rodziną.
A ja się z tym nie zgadzam i nie polecam.
Relacje powinny urwać się naturalnie a jeżeli się je samemu przerywa to znaczy że jest cos ważnego do przepracowania co być może jest tak subtelne i tkwi tak głeboko w podśwaidmości że w żaden inny sposób nie da się do tego dotrzeć. Oczywiści zależy też to do czego kto dąży. Jeżeli chodzi mu tylko o szczęśliwe życie to oczywiście wiele rzeczy mozna zamieśc pod dywan i żyć w szczęściu i miłośći.
« Ostatnia zmiana: 2016-02-05, 07:23:21 wysłana przez Inga »

Sylvia

  • Wiadomości: 2 128
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2016-02-04, 20:55:16 »
Przy okazji bardzo polecam porzucenie społecznych konwenansów i urywanie toksycznych, nienaprawialnych relacji nawet z najbliższą rodziną.

Zgadzam się z tym. Rodzina, nie rodzina, pewne toksyczne relacje trzeba odciąć. Stawianie granic dysfunkcyjnym zachowaniom jest częścią uzdrowienia. Granice to też dystans i bycie  winnej bajce, niż takie osoby. Szczególnie, gdy nie ma intencji wglądu w siebie, szczerości,  wybaczenia, odpuszczenia i pozytywnego nastawienia w obie strony lub przynajmniej neutralności.
Brak zaangażowania w bliskich relacjach jest bez sensu, tak samo jak zaangażowanie swojej energii w toksyczne relacje, gdy jest coś w zamian pozytywnego. I jest otwartość na pozytywną część siebie i świata:)


A jak coś jest nie uzdrowione w sobie (wszystko jest projekcją jakieś części własnych wzorców, chociaż nikogo to nie usprawiedliwia z drugiej strony, gdy chce tego użyć jako pseudorozwojowy argument), to i tak wyjdzie w jakiś sposób i jak ktoś ma w sobie autorefleksję to zmieni coś w sobie.


« Ostatnia zmiana: 2016-02-04, 20:58:19 wysłana przez Sylvia »