Wiking23,
to masz podobne doświadczenia jak ja.
Ja też jestem DDA, tyle że u mnie było źle. Może nie tak tradycyjnie jak w tego typu domach, ale przez to chyba jeszcze gorzej, bo nie mogłam się nigdzie wpasować i poczuć rozumiana. A że też chciałam zawsze czegoś więcej, no to już w ogóle był kanał.
No i też czuję się tak, jakbym straciła prawie wszystko. Bo w sumie straciłam. Zerwałam kontakt z ludźmi, przy których z jakichś powodów nie czułam się sobą, zostałam prawie sama. Rzuciłam prestiżową pracę, właśnie dlatego że było tam dużo pozerstwa. Teraz żyję trochę jak dziad, a trochę jak wolny ptak. Straciłam zdrowie (mocna autoagresja).
Można powiedzieć, że zaliczyłam dno (tak z zewnątrz to wygląda), ale ja właśnie czuję się teraz o niebo lepiej niż kiedyś. Tak prawdziwiej. Mimo tego, że dopiero teraz (tj. od kilku lat) tak naprawdę dostrzegam w jak czarnej dupie jestem

No ale też mam dużo lepszy kontakt ze sobą, dużo mniejszą nerwicę i dużo więcej świętego spokoju.
I też tak jak Ty - skupiam się na sobie, żyję sobą i dla siebie. A wszystko po to żeby być sobą w pełni

dla wszystkich z 'ambicjami' i zadatkami na "guru", dont fuck with me.
Mocny i jasny przekaz

Tyle że nie dla osób z ambicjami i zadatkami na guru

Oni pewnie odczytują to jako wyzwanie
