Autor Wątek: Relacje rodziców z dziećmi  (Przeczytany 83920 razy)

furyah

  • Wiadomości: 571
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-02-04, 20:21:33 »
Clint, właśnie udowadniasz że można wyjść na swoje i być szczęśliwym wcale nie mając poukładanych relacji z rodzicami.

Spotkałam się ze stwierdzeniem terapeutki prowadzącej grupę DDA, że pacjenci mają więcej gniewu na matki niż na ojców, mimo że to ojcowie przeważnie piją. Dlatego że od matki więcej się oczekuje.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2016-02-04, 20:12:09 »
Tess

Z tego co pamiętam to pisałaś gdzieś jeszcze, że wszyscy hejcą matki, a nie ojców, ale powiem Ci że to akurat jakieś lustro dla Ciebie, bo z tego co widzę to jest naprawdę bardzo różnie, a osobiście miałem nawet częściej do czynienia z "kultem nienawiści" do ojca niż matki :D

Moja matka była manipulacyjną czarownicą, która była wiecznie ze mnie niezadowolona i krytykowała mnie na absolutnie każdym kroku, ale mimo to dużo gorzej przeżyłem ojca, który był dla mnie takim źródłem strachu i terroru że potrzebowałem wielu lat żeby się z tego otrząsnąć i żeby uwolnić się od ogromnych pokładów nienawiści i żalu do niego. I to właśnie do niego miałem dużo więcej żalu i nienawiści (tak jak i moja siostra). btw.U mojej partnerki też tym "złym" był ojciec.

Z perspektywy czasu, jak mi większość emocji (a przynajmniej wszystkie silniejsze) poodpadało, a ja na spokojnie mogłem przetrawić wszystko co mi rodzice zrobili (to już grubo ponad dwa lata jak urwałem z nimi kontakt) to bezemocjonalnie stwierdzam, że nawet nie chce mi się porównywać który z rodziców był gorszy, bo to nie ma sensu. Na swój sposób oboje byli siebie warci i tyle ;D

Przy okazji bardzo polecam porzucenie społecznych konwenansów i urywanie toksycznych, nienaprawialnych relacji nawet z najbliższą rodziną. Ja przez dobre kilka lat próbowałem rozmawiać z rodzicami, dać im do zrozumienia jak mnie krzywdzą swoimi toksycznymi zachowaniami, ale oni nawet nie dopuścili mnie nigdy do głębszego przedstawienia problemu, za każdym razem przerywając mi już przy pierwszych zdaniach i wchodząc w tryb totalnego wypierania i zwalania wszystkiego na mnie i moją nadwrażliwość/problemy psychiczne/wymyślanie/złe interpretacje/źle zapamiętane sytuacje/niezrozumienie żartu/itp. itd. I jak tu tworzyć jakąkolwiek relacją z kimś, kto nawet nie zamierza dopuścić do siebie tego, że to co robi drugiej osobie jest złe, toksyczne i krzywdzące?

Ja się bałem zerwać tą relację, ale na szczęście już wtedy miałem kochającą partnerkę, której miłość do mnie była tak niesamowicie wielkim kontrastem do tego, co mi dawali rodzice że nie dało się nie widzieć jak bardzo ta relacja jest bez sensu. W efekcie odbudowałem w końcu samoocenę, odzyskałem niezależność, totalną wolność w kreowaniu swojego życia, chęci do działania, spokój i swobodę w tym co robię, itp. itd. Nie zliczyłbym wszystkich pozytywnych skutków - stałem się kompletnie innym człowiekiem, przeistaczając się z zastraszonego, sfrustrowanego i nieporadnego chłopca, w pewnego siebie, zaradnego i czułego mężczyznę. Mam jeszcze swoje ograniczenia, ale czuję się naprawdę świetnie ze sobą i nie wiem czy udałoby mi się to osiągnąć mając regularny kontakt z moimi rodzicami.

Rodzice wieszczyli mi, że stracę pracę, wynajmowane mieszkanie (haha, akurat to byłaby wielka strata) i dziewczynę, a wtedy przybiegnę do nich z podkulonym ogonem. Pracę rzeczywiście straciłem rok później, ale poradziłem sobie samodzielnie w ciągu miesiąca, wychodząc na tym bardzo dobrze (dużo lepsza praca i jej warunki). Mieszkanie zmieniłem w międzyczasie na dużo lepsze, a z dziewczyną nieustannie jest mi coraz lepiej i przyjemniej (z wzajemnością). Nawet niektórzy rozwojowcy mnie straszyli, że tylko uciekam od problemów odcinając się od rodziców i przedstawiali fatalistyczne wizje, ale temu się też nie poddałem i tutaj też po czasie wyszło na moje. Nie piszę tego, żeby teraz coś komuś udowadniać czy się pławić w swoich sukcesach - chciałbym tylko uświadomić tych, którym to potrzebne - żeby robili to co czują sercem za słuszne i dobre dla siebie, nawet jak spora część otoczenia jest przeciwko wam (to tylko wasze lęki). Oczywiście też nie ma co iść w drugą stronę i działać pochopnie w tak poważnych kwestiach, ale chodzi głównie o to, że czasami trzeba dla siebie podjąć niepopularne decyzje :)

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2016-02-04, 17:56:22 »
Tess
 Rozumiem tę niesprawiedliwość! No bo kto to widział, żeby matka miała więcej czasu na kontakt z dzieckiem niż ojciec? No i kto to widział, żeby to matka nosiła ciąże, a nie ojciec :)
Niestety, tak już ten świat jest stworzony, że znacznie więcej czasu z dzieckiem spędzają kobiety, niż mężczyźni! Można przeciw temu protestować, ale to i tak niczego nie zmieni.

A psychopaci zdarzają się wśród osób obu płci.
« Ostatnia zmiana: 2016-02-04, 17:58:28 wysłana przez Leszek.Zadlo »

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-02-04, 14:10:43 »
Największa zmora dziecka: toksyczna matka
Kim jest toksyczna matka?
http://dzielnicarodzica.pl/42097/40/artykuly

Toksyczny ojciec
Trudne ojcostwo
http://dzielnicarodzica.pl/42448/41/artykuly/mama_i_tata/aktywny_tata/Toksyczny_ojciec

Jak jest toksyczna matka to jest to zmora dziecka.
Jak toksyczny jest  ojciec to jego ojcostwo jest trudne.
Ach ci mężczyźni ....


Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2016-02-03, 21:04:09 »

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2016-02-03, 21:03:28 »
Największa zmora dziecka: toksyczna matka
Kim jest toksyczna matka?
http://dzielnicarodzica.pl/42097/40/artykuly

Toksyczny ojciec
Trudne ojcostwo
http://dzielnicarodzica.pl/42448/41/artykuly/mama_i_tata/aktywny_tata/Toksyczny_ojciec


BlueEyes

  • Gość
[#]   « 2016-01-27, 21:19:30 »
Danny7,

Lawirujesz w ciekawych energiach xD

Rozumiesz bo to jest proste, nie rozumiesz bo to jest proste LOL :)

EFT to na ciało i emocje, WHH - to ciało na najniższym poziome to w zależność gdzie się jest w stanie wejść - hight level shit

Danny7

  • Wiadomości: 158
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-01-27, 17:40:06 »
Trochę się rozpiszę:

Moje "problemy" wynikają na tą chwile z braku wystarczającej ilości pieniędzy. Teraz myślę sobie, że gdybym miał tak, 2-3x więcej to bym wziął porządny oddech i zaczął żyć. Zaczął się rozwijać, i oczywiście chciałbym zarabiać jeszcze więcej. Bo teraz moje codziennie życie przypomina bardziej wegetacje 8 godzinną w pracy, i spadające poczucie wartości gdy chodzi właśnie o ten temat.

Mam jeszcze tak, że lubię szaleć z pieniędzmi, ostatnio kupiłem spodnie za 2000 zł i cóż.... Czuję się z tym świetnie.

Temat pieniędzy pośrednio łączy się z rodzicami i są oni na tyle "realistami", że gdybym miał te kilka tysięcy na luzie co miesiąc to dali by mi pewnie spokój i stosunki by nabrały luźniejszych wymiarów. Ten gość sobie radzi, co będziemy mu biadolić. Do takich wniosków prędzej czy pozniej by doszli. Chyba ;)

Ale nie o same pieniądze mi chodzi, a właśnie o tą codzienność - zajmowanie się tym z czego czerpię siłę, pewność siebie. W tym momencie jest dokładnie odwrotnie :) Pracowałem ostatnie 2 lata na posadzie, gdzie byłem w cieniu innych osób, zależny kompetencjami. Źle to na mnie wpływało, aż w końcu przestałem udawać i po 3 miesiącach zostałem wywalony :-) I w sumie jakie to było uczucie? Piękne!! Mega ulga i luz... choć z tyłu głowy brak bezpieczeństwa się zaświecił na chwile - co ja zrobie? :-)

Pomodliłem się o idealne dla siebie zajęcie i niezależność finansową i szybko znalazłem inną pracę - praktycznie taką samą jak poprzednia - gorzej płatną :) że ledwo na opłaty mi wystarczy, ale wziąłem, żeby bezczynnie nie siedzieć. Długo by pisać, ale czuje jak gnije moja kreatywność i chęć na robienie czegokolwiek, po powrocie do domu nie mam już siły żeby działać, pełno niezdecydowania, totalny wrak i brak energii... 2 godzinna drzemka i ucieczka w sen to to, co przewaznie mi sie super udaje.

@Blue

Fajnie to wszystko opisałeś, niby rozumiem, ale nie rozumiem :)
Biore się na pewno za medytacje. Skończyłem ostatni cykl afirmacji i robie przerwę.
Metod EFT i WHH o których piszesz nie znam.

Właściwie to czuje sie zakompleksiony przez tą wyżej wspomnianą "codzienność" pieniądze i swoje pochodzenie, swoją rodzinę. Choć ostatnio zacząłem to wszystko układać na swoją korzyść i jest mi lepiej. Kurcze, temat tak rozlegly ze pisze totalnymi ogólnikami, wybaczcie.

@Lilliole

Akceptacja samego siebie na wszystkie możliwe sposoby kluczem do wolności? Z tej otwartości ruszy się coś z moimi pieniędzmi?
Chodzi o to że nie chce kolejnej pracy, bo wiem, że praca mi nie da tego czego oczekuje...
A akceptacji u rodziców na próźno szukać, i już dawno temu przestałem - wybieram zdecydowanie zdrowy egoizm.
Choć przez ten brak finansowego bezpieczenstwa czuje grubymi nicmi szytą zaleznosc psychiczna od rodziny...

Dzieki Wam ludzie za aktywność!!

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-01-27, 09:11:09 »
Ale się zrobiło zamieszanie ;) Dzięki wszystkim za wpisy!

Afirmacje 'Kocham i akceptuje siebie' mam już za sobą, i w taki właśnie sposób pracowałem, nad własnym poczuciem wartości i głównie sobą i tylko sobą, nastawieniem. Efekty pozytywne. Jednak ostatnio przyszło do mnie to, że spokoju nie zaznam, dopóki tych relacji z ojcem/rodziną nie uzdrowię. I niestety wątpliwości jest sporo.

.......

Jeśli chodzi o wybaczanie, to jakoś łatwo mi to przychodzi. Oczywiście w momencie gdy ktoś nie wywiera na mnie presji w danym momencie.
Przykład: Nie mieszkam z rodzicami na codzień, nie myślę o tym przesadnie, mam luz. Pojawiam się w domu i wszystko zaczyna mnie irytować, męczyć, wkur***ć, ojciec zaczyna mi gadać swoje mądrości, chce żebym był jego kopią, bo przecież jaki ojciec taki syn itp. Żebym sie wzial "do roboty" (czytaj: zaczął robić to co on, zmienił zainteresowania, zmienił przekonania, żebym się generalnie słuchał tatusia i mamusi). Bo to się przecież opłaca, popatrz, mi się udało! Zarabiam dobre pieniadze swoja ciezka pracą!

Strasznie to ze mnie energie wysysa. Czasami po weekendzie "dochodze do siebie" 2-3 dni. Oczywiscie wszystko dzieje sie w atmosferze bardzo napietej, agresywnej, bardzo negatywnej. Zapominam powoli o tym, olewam, wrzucam na luz i jest ok. Temat jednak powraca, bo po prostu nie jestem niezależną jednostką na tyle, żeby to tak olać perfidnie że tak powiem.

Danny,
Z miłości do siebie i akceptacji do siebie wypływa wszystko inne. Moim zdaniem człowiek, który naprawdę kocha i akceptuje siebie jest otwarty i na pieniądze i na miłość i szacunek innych.
To dobrze, że afirmowałes miłoścdo siebie bo to jest podstawa i warto co jakis czas ponawiać prace nad miłością i szacunkiem do siebie w różnych kontekstach. Np w kontekście relacji z rodzicami.

BlueEyes

  • Gość
[#]   « 2016-01-26, 18:52:00 »
Danny7,

Miałem taką chęć napisania dłuuuuuuuuuugiej odpowiedzi z pewny kontekstem większym, ale taki opór mam przed zamieszczeniem że nie mogę :)

Więc będzie ocenzurowana krótka, uboga, wersja :

1.
ekspresja = pieniądza jak efekt uboczny, dobrze czujesz... ajajajajajajaj temat rzeka.

2.
afirmacje, dekrety, wizualizacje - wg. mnie mało skuteczne a nawet jak skuteczne to bez sensu...

3.
Medytacja załatwi wszystko, jeśli Ty będziesz gotowy załatwić wszystko, ale wtedy medytacja nie będzie Ci potrzebna... taki paradoks.
Medytacja zaprowadzi Cię tam gdzie chcesz aby Cię zaprowadziła... w większości na koniec prowadzi do stanu oświecenia...czyli stanu w którym medytujący myśli i czuje że jest oświecony(doświadczając nie mniej nie więcej niż przyjemnego stanu umysłu, co nie ma się nijak do rzeczywistości!)
Jeśli chciałbyś załatwić wszystko w medytacji to musiałbyś otworzyć drzwi których nie można otwierać... tak spotkałbyś się ze swoim ego i musiałbyś stoczyć walkę na śmierć i życie... jak to mówią w Grze o Tron albo wygrywasz albo giniesz.

4.
Generalnie zawsze robiłem metody pod siebie i pod to jak czuje że jest dobrze dla mnie, jak coś mi nie pasowało,to próbowałem szukać tego co mi pasuje i działa niż się meczyć. Afirmacje i Regresing to dla mnie była totalna klama, a EFT i WHH odczuwam jako coś co mi bardzo pomogło w tamtym czasie.
« Ostatnia zmiana: 2016-01-26, 19:02:50 wysłana przez BlueEyes »

Danny7

  • Wiadomości: 158
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-01-26, 09:51:40 »
@BlueEyes

Ciekawy wpis... Ja jestem właśnie przy temacie pieniędzy i zarabiania... i czytam książki, szukam niewiadomo czego trochę... niedlugo planowalem robic spis afirmacji (i owszem kilka na pewno bede chcial napisac), ale cos w srodku mnie, mowi mi, ze pieniadze splyna na mnie w duzej ilosci gdy bede robil to co czuje, to co przychodzi  mi latwo, lekko, jest jak by wypadkową mojej  ekspresji życiowej,  wyrażania siebie - a pieniadze to taki efekt uboczny :-)
Moze  to troche glupie co pisze, ale coś takiego mi sie  w  glowie pojawilo już jakis czas temu.

Dodatkowo mam teraz taki opór przed pisaniem afirmacji... Piszę około 2,5 roku  cały czas.  I owszem są  pozytywne zmiany, ale coś mi  w  środku mówi, że  medytacja załatwi wszystko, po prostu zebym sie wzial za to koncu...
--
Co robiles poza dekretami?

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-01-26, 07:35:08 »
przy okazji szukania informacji o ziołach wpływających na poziom oksytocyny znalazłem coś takiego, może się komuś przyda:
http://zdrowofitterka.blogspot.com/2014/08/zioa-pomocne-w-powiekszeniu-piersi.html

mi przypomniało, że zgodnie z astrologicznymi zaleceniami pochodzącymi ze wschodu zalecają bym spał z nasionami kopru pod poduszką, a to sobie do tego wrócę,  teraz dodatkowo z poczuciem przytulenia do cycuszka : D

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-01-26, 01:15:39 »
BlueEyes,
Dziękuję :).  Sporo mi rozjasniłes.

BlueEyes

  • Gość
[#]   « 2016-01-25, 21:37:06 »
BlueEyes,
i teraz rzeczywiście świat zaspokaja Twoje potrzeby? na ile to doświadczenie przełożyło sie życie?
Ciężko to określić bo sesji miałem wiele, a i różnych metod próbowałem w różnym czasie zresztą jak większość osób rozwijających się. Jednak spróbuje opisać jak to wtedy było.

Zaczynając od ogółu, wzorce w ciele to nie jest tylko dna i program. Poczynając od dziecka w brzuchu, to ciało dane jest stworzone z matki, i matka daje pokarm. Potem jest podobnie bo chociaż odżywiamy się sami, to przecież jedzenie otrzymujemy od matki ziemi, która dalej nas karmi. Czuć to zwłaszcza na boso, jak się chodzi po ziemi, czuje się jakby się było częścią natury. I ta natura przecież dba o swoje dzieci, tak jak matka o swoje. A przecież nasza matka otrzymuje pokarm też od matki ziemi. Więc to wszystko jakby połączone ze sobą na poziomie ciała.


Nie do końca pamiętam od czego ta sesja wyszła, bo miałem chyba przeplatane tematycznie, ale coś kojarzę że gdzieś punktem wyjścia były chyba po prostu pieniądze.

Trochę ominę specyfiki techniki, chociaż generalnie tutaj nie liczy się intelekt, logika, emocje czy związki jakieś przyczyno-skutkowe. Tutaj liczy się ciało, i rządzi się innymi zasadami tak to ujmę. Generalnie jakoś pokarm matki z pępowiny mi się nie spodobał i to wytworzyło jakieś dziwne zachowanie w ciele. Dziwne czyli nie takie jak powinno naturalnie być. Jak już tam się przywróciło naturalny bieg i że ten pokarm jest okej i jest czyść dla mnie naturalnym, i wracałem świadomością do tu i teraz, to chyba jeszcze tak 10-20 min była relaksacja po prostu leżenie sobie i tyle. I było to coś niesamowitego, całym sobą czułem że żyje pośród ogrodu przyjemności, zabawy, dostatku, w takim raju. Gdzie wszystko jest dla mnie. Mogłem się bawić wszystkim co materialne, i to wszystko jest dla mnie i jest dobre. Związki zabawy cielesne, mieszkanie, żywność, praca to wszystko jest już tutaj obok, mogę tego namacalnie dotknąć. Nie czułem tego w głowie, tylko w ciele, że to wszystko jest.

I jakie były wrażenie po ... no takie samo że to wszystko jest :) I potem miałem trochę na odwrót niż popularnie medytuje na prosperity, ale ciągle coś gdzieś z pracą problem albo gdzieś brak. Jak szukałem pracy i mieszkania to miałem w umyśle wątpliwości, a w ciele relaks, jeszcze mnie mama z siostrę dołowały że nic nie ma łatwo itd. To nie odczuwałem problemu,bo przecież to już mam zapewnione, w gruncie rzeczy to są potrzeby czysto fizyczne czyż nie. I tak było. Znalazło się w 2 tygodnie na raz mieszkanie ładne, duże i tanie i praca. Umysł umysłem, karma karmą, ale tutaj jest cielesność fizyczność i gaja. Pewnie i dobra karma i intencje pomogły, bo musiały mnie pchnąć też do tego mieszkania a i zabiegów w ciele też itd.(wszystko jest gdzieś holistyczne).


Jeszcze jak już się rozpisałem, to jedną opiszę sesje co było przed a co po. Miałem problem z jakimś strachem chyba czy czymś takim. I pamiętam przed że miałem doły takie 2 tygodniowe, czasem czasem jak coś wywaliło, to po prostu zjazd był. Jak uzdrowiłem ten strach, to od tak po prostu zjazdy miałem maks 1-2 dni. Jakby był zjazd to umysł nie wytrzymywał przebywać w tym stanie, bo ciało było energetyczne i wybijało do góry od razu.

Ahh to jeszcze napiszę taką ciekawostkę. Jak nie logiczne rzeczy mogą tam być i w jaki nie logiczne sposoby mogą oddziaływać. Pamiętam chyba że miałem zajawkę na polówkę żeby przyciągnąć i chyba dekretowałem wtedy. I na sesji w ciele, jakby odnalazłem sześcian czy coś takiego. I ten sześcian pochłaniał/zakrzywiał energię. I czułem że to sprawia że energia ucieka i że jest jej za mało, więc trzeba ciągle coś robić, kombinować szukać, wytwarzać. I jakby zobaczyłem że wszystkie wynalazki świata wyszły z tego kodu, że to ciągnie świat do przodu a bez tego, nie ma ewolucji i postępu. Dopiero po uzdrowieniu, wpadłem w stan jak już wypełniła mnie gaja, odczułem że nie ma co się śpieszyć, że wszystko jest takie jakie powinno, i że wszystko dzieje się w naturalny sposób. I tak jak zawsze miałem jakieś poczucie że trzeba robić więcej, starać się więcej, uczyć się więcej, bo zawsze jest za mało, i zawsze można więcej , szybciej lepiej, to teraz chillout, to co robię jest wystarczające na dzisiaj. Z dekretami powalczyłem jeszcze 4 dni i ale mój umysł nie mógł dalej trwać w pogodni za wyobrażeniem, jak w ciele był relaks i zadowolenie z tego co jest i przeświadczenie że jutro naturalnie będzie coś innego i przyjdzie to samo.


Oczywiście to nie jakiś złoty środek. Na tamten czas trochę pozdrawiałem i miało to dla mnie duży wpływ i dalej to czuje. Ale ma swoje limity, i wielu rzeczy nie można ruszyć, bo dusza też ma swoje wpływy. Więc ... różne rzeczy są dobre w różnym czasie. Mi to wtedy bardzo pomogło. Co ciekawe ale tu mi się wydaje że to "dobra" karma też ma ogromy wpływ, bo tematu pieniędzy od tamtego czasu nie poruszyłem już w żaden sposób. Kasa/Praca przychodzi mi jakoś tak naturalnie. Czuje limitacje ze strony duszy, acz mam tyle ile mi trzeba i tak więc kręcę się w innych rzeczach.


Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-01-25, 20:50:28 »
bardzo ciekawy artykuł gdzie można zobaczyć różnice związane z więzami opartymi na hormonach i prostych odzwierzęcych reakcjach z nimi związanymi, a tym co opiera się na nich u ludzi, ale jednak jakby wykracza poza nie i związane jest z poziomem świadomości/rozumu?  np. gdy ktoś ma dwójkę dzieci i musi im dawać wszystko to samo i po równo, bo jest krzyk że dzieje się krzywda ; ) wtedy z braku możliwości zawsze można i warto haha zaspokoić przynajmniej odzwierzęce potrzeby:
http://psy-ratownicze.eu/dzial.php?id=9&art=241