Autor Wątek: Relacje rodziców z dziećmi  (Przeczytany 83775 razy)

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-01-24, 16:26:12 »
ale o co zapytujesz się? przecież to oczywiste, bez dwóch zdań wspaniały naturalny symbol : ))

jak masz już obraz w głowie,  to wystarczy go zmaterializować
https://www.facebook.com/lalkimagiczne/posts/884833468272393

http://3.bp.blogspot.com/-v1K7X7615zQ/U3ujV7mkXtI/AAAAAAAAJpQ/IUAegCT6YpM/s1600/karmi%C4%85ca+heraklesa.jpg

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2016-01-24, 14:51:37 »
Mam pytanie, wiadomo, że rozne etapy w zyciu dziecka mają odzwierciedlenie w doroslym życiu, a jak się ma kwestia karmienia piersią? ;)
Tak się zastanawiam bo na fali zadowolenia mi ps podsunela taki obraz piersi obfitych w pokarm i duze spelnienie z tym zwiazane ;)

Danny7

  • Wiadomości: 158
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-01-24, 12:52:38 »
Ale się zrobiło zamieszanie ;) Dzięki wszystkim za wpisy!

Danny,

Z tego co piszesz na plan główny wysuwają się dwie sprawy: wolność i pieniądze i byc może uważasz,że osiągniesz wolnośc wtedy gdy osiągniesz pieniądze.
A moim zdaniem nie osiągniesz pieniędzy bez wolności. A żeby osiągnąć wolność trzeba mieć poczucie własnej wartości na wysokim poziomie. A poczucie wartości daje przede wszystkim miłość do siebie i akceptacja siebie.

Więc może zamiast pisać akceptuję i kocham swojego ojca pisz afirmację "Kocham i akceptuję siebie."

kilka innych afirmacji, które mi przychodzą do głowy

"Kocham i akceptuję siebie nawet jeżeli nie jestem w 100 % samodzielny tak jak bym chciał.
Kocham i akceptuję siebie nawet jeżeli zarabiam mniej niż ojciec i jestem od niego zależny.
Mogę zarabiać więcej niż mój ojciec. Mogę odejść od mojej rodziny.
Jestem bezpieczny i w porządku, gdy opuszczam rodzinę i odnoszę sukcesy."

Wogóle polecam Ci wszelkie afirmacje zaczynające sie od słowa "mogę". W przypadku ograniczenia wolności (psychicznego) często jest dużo nakazów i zakazów. A słowo "mogę" znosi zakaz.
A na nakazy ja stosowałam "Nie muszę już...." Wiem, że jest zasada, żeby unikać słowa "nie" w afirmacjach, ale moja podświadomość doskonale rozumiała o co chodzi.

@Lilliole

Afirmacje 'Kocham i akceptuje siebie' mam już za sobą, i w taki właśnie sposób pracowałem, nad własnym poczuciem wartości i głównie sobą i tylko sobą, nastawieniem. Efekty pozytywne. Jednak ostatnio przyszło do mnie to, że spokoju nie zaznam, dopóki tych relacji z ojcem/rodziną nie uzdrowię. I niestety wątpliwości jest sporo.

Co masz na myśli pisząc, o uzyskaniu wolności?
Mi głównie wolność kojarzy się w tym momencie, z brakiem zależności od innych ludzi, co było by realne tylko wówczas gdybym miał te pieniądze w ilości "X". Choć tak jak wspomniałaś, jest też uzależnienie psychiczne bardzo silne.

Temat jaki mnie interesuje to właśnie zarabianie pieniędzy i zanim się wziąłem porządnie za to, wyskoczył mi temat relacji z rodzicami..., a jest to zawiłe i zagmatwane bardzo.

Jeśli chodzi o wybaczanie, to jakoś łatwo mi to przychodzi. Oczywiście w momencie gdy ktoś nie wywiera na mnie presji w danym momencie.
Przykład: Nie mieszkam z rodzicami na codzień, nie myślę o tym przesadnie, mam luz. Pojawiam się w domu i wszystko zaczyna mnie irytować, męczyć, wkur***ć, ojciec zaczyna mi gadać swoje mądrości, chce żebym był jego kopią, bo przecież jaki ojciec taki syn itp. Żebym sie wzial "do roboty" (czytaj: zaczął robić to co on, zmienił zainteresowania, zmienił przekonania, żebym się generalnie słuchał tatusia i mamusi). Bo to się przecież opłaca, popatrz, mi się udało! Zarabiam dobre pieniadze swoja ciezka pracą!

Strasznie to ze mnie energie wysysa. Czasami po weekendzie "dochodze do siebie" 2-3 dni. Oczywiscie wszystko dzieje sie w atmosferze bardzo napietej, agresywnej, bardzo negatywnej. Zapominam powoli o tym, olewam, wrzucam na luz i jest ok. Temat jednak powraca, bo po prostu nie jestem niezależną jednostką na tyle, żeby to tak olać perfidnie że tak powiem.

Zaakceptowany przez ojca w 100% raczej nigdy nie bede, nie jest to dla mnie jakims problemem. On jest typowo logicznym umyslem, kalkuluje analizuje, realista twardo stapajacy po ziemie. Ja jestem z kolei wibracja liczby 3, wiec mam dusze artysty, latami staralem sie temu zaprzeczac i wyszla z tego niezla kupa, ale juz w miare posprzatalem :)

Ja miałem tak że uważałem że mój ojciec jest z czapy / przypadku. W ogóle nie podobny do mnie charakterem, ani celami, ani niczym. W pewnym sensie wywoływało to we mnie mnóstwo konfliktu, taka sytuacja gdzie jest zdecydowanie nie tak jak powinno być. Odczuwałem to jako jakiś błąd, ale jak to z rodziną bywa, cieżko się odciąć, więc wzrastał konflikt, a jak konflikt to nieakceptująca i nienawiść. Pomogło mi trochę, chociaż na tamten czas nawet dużo afirmowanie i EFT. Chociaż to patrząc z perspektywy bardziej doraźne metody, które rozwiązały tymczasowy ból, co w danej chwili może być właściwe.

Jadąc na te święta do domu, byłem w stanie dziwnym bo integrowałem się z fragmentem duszy, i po integracji byłem właśnie taki sam jak on, i gdy próbowałem odsunąć tą relację odsuwałem część w mnie. Było to dziwne odczucie, jakbyśmy się znali, myśleli podobnie, itd. Jaki ojciec taki syn itd. W pewnym sensie czułem spokój, który był naturalny nie wymuszony, nie kreowany, bez próby utrzymania go. W pewnym sensie taki byłem wyżej, a fizycznie nauczył mnie tego ojciec. Wewnętrzne pogodzenie się ze sobą samym, pogodziło mnie w relacji z ojcem.

Co ciekawe kojarzy mi się to z manifestacja energii źródeł / męskiej i żeńskiej która tworzyć nową istotę ja/ducha/duszę/x. Że ten stan w którym moja dusza była, przenosi się na rodziców, zawsze on tam będzie, że nie jest to zachcianka jednego wcielenia. Tylko potrzeba manifestowania się i bycia w tym stanie, a od kogo można to dostać jak nie od rodziców.

@BlueEyes

Czuje wiele podobienstw u siebie w tym co napisales. To wewnetrzne pogodzenie sie z samym soba piekna sprawa, zrobilem ostatnio sporo w tym kierunku i widze duzo zmian na lepsze, no ale jak widzisz jeszcze nie wszystko zrobilem.


JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-01-23, 21:16:26 »
Z tym wybaczeniem to jest chyba podobnie, jak z karmą.  Piszę "chyba, bo sama tego do końca nie rozumiem, ale coś  się u mnie zmienia, więc spróbuję to opisać. 
Wybaczanie to proces, ktorego poczatkiem jest uwolnienie nagromadzonych emocji, które też ujawniają się stopniow gdy sięgamy do coraz głębszych, starszych wspomnień. Jednocześnie dochodzi uswiadamianie intencji OBU stron - zwłaszcza, jeśli uda się zobaczyć sytuację ze wszystkimi towarzyszącymi wpływami,  również od innych zwiazanych z nią istnień.  W takim obrazie dopiero widać wszystkie aspekty tej relacji. Następny krok to wyjście z roli ofiary z - co najwazniejsze - zaniechaniem pragnienia zemsty. I to wyjście z roli ofiary u mnie zaowocowało zmianą w hierarchii również w pracy. Awansu co prawda nie dostałam,  ale pojawił się luz w kontaktach ze wspolpracownikami i szefem i znacznie większe liczenie się z moimi potrzebami. Również w domu moje zdanie stało się najważniejsze.  Pojawiły się istotne informacje, łatwość załatwiania różnych spraw i lepszy kontakt z ludźmi. A to dopiero początek.
Dlaczego takie ważne jest odpuszczenie chęci dowalenia? Bo to ona utrzymuje odpływ energii od ofiary do kata. Kiedy odpuszczamy kat znika i energia zostaje przy nas. Co prawda na początku nie wiadomo, co z nią zrobić,  a sama energia nie jest wcale taka czysta i jasna. Ale stopniowo właściwie ukierunkowana będzie działać na naszą korzyść.
Uff, trochę się rozpisalam. Mam nadzieję,  że wystarczająco zrozumiale ;)
« Ostatnia zmiana: 2016-01-23, 21:18:39 wysłana przez JenKa »

BlueEyes

  • Gość
[#]   « 2016-01-23, 18:58:57 »
karma zależy od danej osoby(wraz z duszą itd. jako całość). Karma po prostu jest wynikem aktu. Jeśli uderzysz ręką w ścianę to cię zaboli. Chociaż można powiedzieć że twoje rękę wypełni ból. To jest jak grawitacja, taki jest świat.


powstały struktury karmiczne, i tam są władcy karmy i oni próbują kontrolować/pilność karmy i co można a czego nie można wziąć na to wcieleni. Acz jest to sztuczne i nie niczym uzasadnione, niż tą rządzą władzy. Można to czuć jak sąd, i prokuratorów i władców przeznaczenie, losu itd. I tutaj jest kicha , bo uderzasz ręką w ścianę i przychodzi policja i mówi że masz zapłacić 1000zł bo to jest złe i taka jest karma i tak trzeba zwrócić dług karmiczny za to. To jest kontrola i oszustwo, względem podłączeń pod strukturę. Jeszcze jedna ważna kwestia jest taka że odcina się akcję od reakcji, tak że dusza długo nie może zrozumieć co robi źle, i coś to można uzdrowić w jedno wcielenie, dzięki tej strukturze będzie trwało 10 - 100 wcieleń. Bo zagubiony i zmieszany będzie związek akcji z reakcją. Z pewnej perspektywy to wygląda tak że uderzasz ręką w ścianę, i nic jest okej, tydzień potem pijesz kawę i zaczyna boleć cię ręką i dusza nie odnajdzie się w tym łatwo.
« Ostatnia zmiana: 2016-01-23, 19:12:57 wysłana przez BlueEyes »

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-01-23, 18:39:50 »
Z wybaczaniem jest różnie, nie da się ujednolicić. Ja robiłem różne wybaczania i zawsze sporo pomagało. Pamiętam osobę, która mnie tak wkurzała, że nie mogłem spać i wtedy pomagały mi afirmacje. One są jedną z metod, ale rzeczywiście jak powodują że się tłumi złość zamiast odpuszczać to trzeba z nich zrezygnować.
Tak jak teraz to odczuwam to wybaczenie polega na uwolnieniu negatywnych emocji w relacji z drugą osobą lub samym sobą. Do tego dochodzi zapamiętany wzorzec zakodowany w nas po to, zeby pamiętać to co ta osoba nam zrobiła. Jeśli więc wybaczamy, a mówiąc precyzyjniej odpuszczamy to pozwalamy na rozblokowanie wzorca i pozbycie sie emocji.

furyah

  • Wiadomości: 571
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-01-23, 18:35:39 »
a więc karma danej osoby zależy wyłącznie od niej i nikt nie pilnuje czy ona się wypełnia czy nie...?

BlueEyes

  • Gość
[#]   « 2016-01-23, 17:44:09 »
karma nie jest prawe w sensie takim jak prawo karne, że jest odpowiedzialność za coś. karma bardziej jest czymś w rodzajem prawa grawitacji, czyli  jeśli skoczysz z 3 piętra to połamiesz nogi, nie jest to kara, tylko reakcja a to co robisz.

więc jeśli ktoś mi wybacza itd. to jego sprawa, on ma czysto. I relacja między mną a nim się neutralizuje. Acz jeśli mi zostały motywacje do krzywdzenia to mi ogólnie karma zostaje, czyli ponoszę konsekwencje noszenia w sobie/duszy tych rzeczy.


Michał486

  • Wiadomości: 802
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-01-23, 17:35:24 »
Inga to super co piszesz:).

furyah

  • Wiadomości: 571
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-01-23, 17:30:57 »
Może ktoś ma wgląd w energie jeśli chodzi o wybaczenie. Czy coś to robi oprawcy że ofiara mu wybaczy? Czy w jakiś sposób zwalnia go z odpowiedzialności karmicznej?

Inga

  • Gość
[#]   « 2016-01-23, 17:27:43 »
Jenka
Dzięki
Tak jak piszesz czułam się przez całe moje dzieciństwo.
Co do wybaczania i opini że ja nie wiem na czym  to polega.
Udało mi sie uzdrowić dwie bardzo silne relacje karmiczne w których byłam ofiarą i jako taka karmiłam swoich oprawców energią. Jedna z tych osób to mój były partner którego na swoich plecach woziłam przez lat kilakdziesiąt.  Uzdrowienie jest pełne, bo stały mi sie te osoby zupełnie obojetne i nie ma między nami powiązań, nie karmie ich już energią. Nie mam żalu ani pretensji, ni e mysle o nich. A to znaczy że musiałam im wybaczyc te wszystkie krzywdy które mi zrobili. A jeżeli tak dużo wybaczyłam to chyba wiem o co chodzi z tym wybaczaniem i nie robie tego w sposób intelektualny.

JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-01-23, 16:03:44 »
Inga, jesteś wielka! Przeczytałam tą wczorajszą dyskusję i zauważyłam,  jak pięknie udało ci się otworzyć i pokazać swoje dziecięce Ja :) To ten wpis z 11 cytowany przez Lilliole. Aż we mnie samej coś się poruszyło i miałam ochotę cię przytulić :)
Co do wybaczania spraw z dzieciństwa: nie da się tego dokonać bez uwolnienia powstałych wtedy smutku, zlosci, żalu,  rozpaczy i tesknoty i niezrozumienia zachowań dorosłych. Takie wybaczenie będzie jak stapanie po przykrytą dywanem podłodze z przegniłych desek - wygląda ładnie,  ale niszczenie postępuje nadal; i wystarczy jedna sytuacja trafiająca w stare rany, żeby deski pękły i załamały się wciagajac delikwenta razem z dywanem.
Wybaczyć się da, zaakceptować podobieństwa również, ale to jest cały proces zmiany podświadomości,  energii serca i duszy. I nie oznacza wcale, że nagle poprawią się kontakty z tą osobą - mogą,  ale mogą również całkiem oslabnąć.
Inga, przeczytaj jeszcze raz ten swój wpis i spróbuj przypomnieć sobie, kiedy tak się czułaś : niedoceniona, zignorowana, wyśmiana za własne,  odmienne od innych zdanie?

Inga

  • Gość
[#]   « 2016-01-22, 19:48:42 »
wybaczenie traktuje jako proces wewnętrzny.
co kol wiek się zdarzyło wybaczam sobie wewnętrzne skutki jakie to zdarzenie dla mnie przyniosło.  Bez znaczenia jest dla mnie to czy przyczyna tego znajduje się wewnątrz mnie czy na zewnątrz. wybaczam zawsze emocjonalny skutek tego jakie to zdarzenie we mnie wywołało.
każdemu co innego będzie pasowało dla mnie to jest oczywiste. daje mi to wolność, bo trwanie w złych emocjach jest dla mnie formą zniewolenia.
Tu piszesz że robisz coś osobiście.
Możesz napisac jak to konkretnie przebiega? Po kolei poszczególne etapy.

Inga

  • Gość
[#]   « 2016-01-22, 19:45:12 »
Odnośnie dawania takich niesprawdzonych rad
Można to porównać do sytuacji gdy na forum jest ktoś kto sam sie nie rozwija ale naczytał sie wielu duchowych ksiązek i udziela wskazówek tym którzy się rozwijają.

Inga

  • Gość
[#]   « 2016-01-22, 13:12:40 »
Blue
A ja włąśnie mialam napisać że jest dla mnie inspirujące co piszesz, bo jest w tym zawarte coś prawdziwego. A czytanie prawdy podnosi do góry, otwiera i wpływa na wnetrze.

Mam bardzo dużo wcieleń z Atlantydy.