Autor Wątek: Relacje rodziców z dziećmi  (Przeczytany 83836 razy)

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-01-22, 11:50:06 »
Lilliole teraz ty traktujesz z  Piotra z góry.
Tym zdaniem pokarz co uzdrowiłeś stawiasz się w roli arbitra który decyduje kto ma prawo się tu wypowiadać a kto nie.

Michal,
przeczytaj jeszcze raz moje wpisy to zobaczysz, że jest tam sporo osobistych doświadczeń. Tak jak w większości moich postów.

Michał486

  • Wiadomości: 802
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-01-22, 11:44:35 »
Lilliole teraz ty traktujesz z  Piotra z góry.
Tym zdaniem pokarz co uzdrowiłeś stawiasz się w roli arbitra który decyduje kto ma prawo się tu wypowiadać a kto nie.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-01-22, 11:37:24 »
'Dlatego mozna wybaczać tylko krzywdy które sie doznało jako osoba dorosła. Krzywdy z dzieciństwa trzeba przepracowywać.' Brzmi jak dogmat. Nie wybaczać, a przepracowywać - dla mnie to żonglerka słowami. Przecież w dorosłym życiu można wybaczyć coś, czego doświadczyło się w dzieciństwie - w czym problem? W pewnym sensie to wybaczenie dokonuje się też z pozycji tamtego dziecka, tzn. nas, kiedy byliśmy dziećmi. O co się tu denerwować?

Piotr,
mówisz jakby wybaczanie było procesem intelektualnym. A nie jest.
Poza tym dlaczego traktujesz Inge z góry. Ona pisze o swoich doświadczeniach. Często bolesnych. Bardzo szczerze. Twój komentarz niewiele wniósł tutaj poza okazaniem wyższości.

Może napiszesz coś o tym co ty uzdrawiałeś, przepracowaleś, doświadczyłeś. Łatwo jest punktowac innych trudniej samemu sie odsłonic.

Piotr

  • Wiadomości: 788
  • Płeć: Mężczyzna
    • Kultura aryjska
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-01-22, 11:29:34 »
Aby wybaczać, trzeba mieć dorosłą dojrzałą psychike i tylko z tej pozycji mozna prawdziwie wybaczyc. Dzieci mają niedojrzałe psychiki i są do tego niezdolne. Dlatego mozna wybaczać tylko krzywdy które sie doznało jako osoba dorosła. Krzywdy z dzieciństwa trzeba przepracowywać.
Dlatego tak mnie denerwują rady żebym wybaczała z pozycji dziecka, krzywdy których doświadczyłam jako dziecko.

'Dlatego mozna wybaczać tylko krzywdy które sie doznało jako osoba dorosła. Krzywdy z dzieciństwa trzeba przepracowywać.' Brzmi jak dogmat. Nie wybaczać, a przepracowywać - dla mnie to żonglerka słowami. Przecież w dorosłym życiu można wybaczyć coś, czego doświadczyło się w dzieciństwie - w czym problem? W pewnym sensie to wybaczenie dokonuje się też z pozycji tamtego dziecka, tzn. nas, kiedy byliśmy dziećmi. O co się tu denerwować?

Inga

  • Gość
[#]   « 2016-01-22, 11:22:05 »
Ponadto nie da się wybaczać krzywdzicielowi od którego jesteśmy zależni i którego się boimy. Trzeba byc w pozycji równości z osobą której chcemy wybaczyć.
tak że jest wiele warunków do spełnienia aby proces wybaczenia mógł zajśc.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-01-22, 11:20:40 »
Co ciekawe kojarzy mi się to z manifestacja energii źródeł / męskiej i żeńskiej która tworzyć nową istotę ja/ducha/duszę/x. Że ten stan w którym moja dusza była, przenosi się na rodziców, zawsze on tam będzie, że nie jest to zachcianka jednego wcielenia. Tylko potrzeba manifestowania się i bycia w tym stanie, a od kogo można to dostać jak nie od rodziców.

BlueEyes
Możesz to rozwinąć? Nie rozumiem. A zwłaszcza to, że nie dotyczy to jednego wcielenia...

Inga

  • Gość
[#]   « 2016-01-22, 11:17:32 »
Aby wybaczać, trzeba mieć dorosłą dojrzałą psychike i tylko z tej pozycji mozna prawdziwie wybaczyc. Dzieci mają niedojrzałe psychkiki i są do tego niezdolne. Dlatego mozna wybaczać tylko krzywdy które sie doznało jako osoba dorosła. Krzywdy z dzieciństwa trzeba przepracowywać.
Dlatego tak mnie denerwują rady żebym wybaczała z pozycji dziecka, krzywdy których doświadczyłam jako dziecko.

Michał486

  • Wiadomości: 802
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-01-22, 11:10:45 »
BlueEyes im bardziej coś się wypiera z siebie czyli np nigdy nie będę jak mój ojciec bo on jest zły a ja będę inny lepszy tym bardziej podsyca się wewnętrzny konflikt. dodaje się energii temu czego się nie chce.
dopiero akceptacja daje wolność i spokój wewnętrzny a akceptacja z MOJEGO punktu widzenia przychodzi po wybaczeniu sobie tego co się wypiera i że się wypiera.
akceptacja swojej ciemnej strony kończy konflikt wewnętrzny i kończy podsycanie tego energią i ileż jest prościej coś uzdrowić kiedy się tego nie karmi własną energią.

Inga

  • Gość
[#]   « 2016-01-22, 11:10:39 »
I wiem że gdybym to zaakceptowała, to natąpiło by we mnie samoistne wybaczenie mu i pogodzenie z nim i jakby zanik źródła konfliktu między nami. Ale jak na razie zbyt mocno go nienawidzę i nie chcę się z nim godzić.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-01-22, 11:09:12 »
Co do wybaczanie to może najpierw warto dotrzeć do tego co podświadomość rozumie przez wybaczenie. Bo świadomie to można wiele mówić, ale podświadomośc najczęściej swoje wie.
Szukałam definicji wybaczania i znalazłam w sumie cos takiego:

wybaczyć - np. puścić coś w niepamięć
wybaczyć - np. uznać coś za niebyłe
wybaczyć - np. darować winy
Niezbyt to sie zgadza z tym co rozumiemy w duchowości, ale skoro jest to powszechna definicja to moim zdaniem większość podświadomości tak to właśnie czuje.
Nie ma tu słowa o uznaniu krzywdy ani o tym, że to jest proces uwolnienia.
W duchowości często sie mówi, że wybaczanie jest nieodzowne, żeby wyjść z koła ofiary. A na przykład w moim przypadku tym co mi pozwoliło wyjść z tej roli było właśnie uznanie przez siebie, swoich krzywd.
A wcześniej jak wybaczałam bez uznania własnej krzywdy to tylko mi się wydawało, ze wybaczam, a tak naprawdę to tłumiłam emocje.
W przypadku osób, które silnie tłumią emocje uważam, ze zdecydowanie ważniejsze jest uznanie swojej krzywdy i uwolnienie sie od bólu spowodowanego jaką sytuacją. Może być tak, że po uznaniu krzywdy przebaczenie dokona się niejako samoistnie.


Inga

  • Gość
[#]   « 2016-01-22, 11:06:47 »
Mój ojciec to bardzo zły człowiek, nienawidzący mnie, strzyga, moje przeciwieństwo. Ja chcę się tylko od niego oddzielić, uwolnić i nie mieć z nim nic do czynienia.
A tu cos mi się pojawia, jakieś poczucie podobieństwa do niego mojej prawdziwej ja, jakby coś nas łączyło i było we mnie z niego. To wywołuje we mnie zdziwienie i niechęć do przyznania się że mam w sobie coś z tak złego i prymitywnego człwoieka. Ale nie odzyskam siebie dopóki tego nie zaakceptuję, nie pogodzę się z tym że ja mogłabym być w czymś podobna do ojca. Na razie jest to dla mnie za trudne.
No bo rzeczywiście, jeżeli wziełam go za ojca to coś musze mieć takiego jak on w sobie. I nie chodzi mi o jego wzorce.

BlueEyes

  • Gość
[#]   « 2016-01-22, 10:47:00 »
Ja miałem tak że uważałem że mój ojciec jest z czapy / przypadku. W ogóle nie podobny do mnie charakterem, ani celami, ani niczym. W pewnym sensie wywoływało to we mnie mnóstwo konfliktu, taka sytuacja gdzie jest zdecydowanie nie tak jak powinno być. Odczuwałem to jako jakiś błąd, ale jak to z rodziną bywa, cieżko się odciąć, więc wzrastał konflikt, a jak konflikt to nieakceptująca i nienawiść. Pomogło mi trochę, chociaż na tamten czas nawet dużo afirmowanie i EFT. Chociaż to patrząc z perspektywy bardziej doraźne metody, które rozwiązały tymczasowy ból, co w danej chwili może być właściwe.

Jadąc na te święta do domu, byłem w stanie dziwnym bo integrowałem się z fragmentem duszy, i po integracji byłem właśnie taki sam jak on, i gdy próbowałem odsunąć tą relację odsuwałem część w mnie. Było to dziwne odczucie, jakbyśmy się znali, myśleli podobnie, itd. Jaki ojciec taki syn itd. W pewnym sensie czułem spokój, który był naturalny nie wymuszony, nie kreowany, bez próby utrzymania go. W pewnym sensie taki byłem wyżej, a fizycznie nauczył mnie tego ojciec. Wewnętrzne pogodzenie się ze sobą samym, pogodziło mnie w relacji z ojcem.


Co ciekawe kojarzy mi się to z manifestacja energii źródeł / męskiej i żeńskiej która tworzyć nową istotę ja/ducha/duszę/x. Że ten stan w którym moja dusza była, przenosi się na rodziców, zawsze on tam będzie, że nie jest to zachcianka jednego wcielenia. Tylko potrzeba manifestowania się i bycia w tym stanie, a od kogo można to dostać jak nie od rodziców.

Piotr

  • Wiadomości: 788
  • Płeć: Mężczyzna
    • Kultura aryjska
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-01-22, 10:41:30 »
Panowie, dyskutujcie sobie sami ze sobą, bo mnie jałowe dyskusje nie interesują

Cóż powiedzieć, Michale? Cała Inga.

Inga

  • Gość
[#]   « 2016-01-22, 10:40:09 »
Panowie, dyskutujcie sobie sami ze sobą, bo mnie jałowe dyskusje nie interesują

Piotr

  • Wiadomości: 788
  • Płeć: Mężczyzna
    • Kultura aryjska
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-01-22, 10:37:47 »
Dobrze że w tym ci pisze nie ma logiki?
No więc ja nie potrafię prowadzić dyskusji nie opierających się o logikę.

Dobrze, bo procesy duchowe takie jak wybaczanie nie mają nic wspólnego z logiką.

Michał ma zdrowe spojrzenie na wybaczanie: to proces wewnętrznego uzdrowienia, a nie przyznanie, że łaskawie odpuszczamy komuś jakieś winy.