Mocny i konkretny artykuł. Ja też miałam takie presje, słyszałam je mając już dziecko. Najgorsze było wewnętrzne rozdarcie, bo z jednej strony czułam co czułam w tej sytuacji, a z drugiej musiałam na zewnątrz bardzo udawać, że jestem szczęśliwą i kochającą mamusią. Nie wiem czy więcej jest presji na osoby bezdzietne czy na matki, które już mają dzieci. Myślę, że porównywalnie. I to działa dopóki człowiek winny się czuje, nie w porządku z tym co robi. Ja już raczej nie spotykam osób, które mówiłyby mi, że jestem złą mamą, presjowały jak mam syna wychowywać, co czuć. Nawet jak mówię, że nie lubię się z nim bawić, albo, że mnie wkurza. Choć czasem jeszcze boję się ocen, to raczej w realu tego nie doświadczam.
Ja ogólnie nawet lubię dzieci, one do mnie ciągną, ale mam lęk, gdy ktoś mi takiego malucha chce dać, choćby na krótko do opieki. Wtedy mam ochotę uciekać jak najdalej. Tak tego nie lubię. Czuję tylko wielkie wewnętrzny bunt i opór.