Ja miałem ostatnio takie uświadomienie, że rodzina, relacje, i rolę, wyglądają całkowicie inaczej gdy się wcielać do osób życzliwych, to dusz przyjacielskich nam, które nas rozumieją, i dają przestrzeń do swojego wyrażania oraz wzrostu. Całkowicie inna bajka. Wtedy jak się jest wśród swoich to role, są czysto umowne, wynikające, z praktyczności są dwie przyjazne sobie istnienia, tylko jedno ma 7 lat, drugie 30, trochę praktyczniejsze się wydaje gdy samochodem kieruje, to starsze i bardziej doświadczone.
Punkt drugi. Jeśli damy coś na przechowanie przyjacielowi, którego znamy i ufamy, to możemy spać spokojnie, wiedziąc, że po odpowiednim czasie, otrzymamy to z powrotem. I tak bywa z wcielaniem się, jest to niejako powierzenie komuś, siebie na pewien czas. Takie są warunki tutaj na ziemi, że zanim dusza, ogarnie, i fizycznie urośnie, i wcieli się, i będzie w stanie przeżyć samodzielnie to musi minąć trochę czasu, więc pomoc jest przydatna.
Role bywają praktyczne, problemy się zaczynają gdy role służą do tworzenia karmicznych wycieczek, wtedy rodzina, i role w niej nabierają całkowicie innych znaczeń. A już wcielenie się wśród nieprzyjaciół, to istny koszmar. brrr.
takie tak z ostatnich przekmim życiowo-rodzinno-towarzysko-egzystencjalnych.