Sebastian
Zabawne, bo ja dokładnie ostatnio mam zupełnie odwrotnie;) Nie mam partnera do tego, odpowiedniej sytuacji życiowej, ale zaczyna mi się chcieć mieć kolejne dziecko.
Nawet się przez chwilę wystraszyłam, że jak nie teraz to kiedy.
Co ciekawe, podoba mi się opcja, że moja siostra też planuje być w ciąży i mogłybyśmy jakoś mieć dzieci w podobnym czasie. A że dobrze się dogadujemy, lubimy razem spędzać czas to byśmy się w macierzyństwie dobrze bawiły razem i wspierały. Gdy byłam w ciąży pierwszy raz to siedziałam sama w domu, znajomi imprezowali, lub zaczynali studenckie życie. I to był koszmar. Straciłam wszystkich znajomych bo nie pasowałam już do tamtego życia, którego sama chciałam;)
Wspólne spacery, zakupy, zajmowanie się maluchami itp. Przykre i zabawne jest to, że ja jakoś wcale nie biorę pod uwagę tatusia, który miałby to dziecko ze mną wychowywać, albo fajnie się przy tym razem bawić, a siostrę bo to "solidna firma". A nie wierzę, że można tak z partnerem.
W związku z tym, że mając pierwsze dziecko byłam zupełnie nie gotowa na to, to mam chęć teraz doświadczenia tego w pozytywny sposób, z inną świadomością, wzorcami i intencjami. No i fajnie jakby była dziewczynka bo inne klimaty, takie babskie, a gdyby był chłopak to bym wiedziała co robić tym bardziej:P I syn by się cieszył(chce mieć rodzeństwo).
Wiem, że było by zupełnie inaczej:)
O zgrozo pś ma w nosie faceta, który mógłby mi tylko wszystko zepsuć. Tzn przyjemność z miłego doświadczania macierzyństwa.
Ktoś mi powiedział, że dobra zabawa, to nie jest czysta intencja do macierzyństwa. Ale co jest? Sama miłość do dziecka? Ja miałam miłość do dziecka, ale nie miałam z tego dobrej zabawy, czy przyjemności.
Zdaje sobie sprawę, że to są pewne rzeczy jeszcze do przerobienia i bycie mamą znów może wcale nie być dla mnie dobre, badam swoją pś w temacie:) Zwłaszcza intencje do partnera, do związku;)
Przyglądam się.
A nawiązując do Twojego zastanowienia co do wieku płodzenia dzieci, to u mnie faktycznie tak było, że pierwsze dziecko miałam w tym samym wieku, co moja mama urodziła mnie. Ale u siostry, czy brata to już zupełnie nie zadziałało tak. Myślę, że to kwestia wzorców.