Autor Wątek: Wyznania  (Przeczytany 641725 razy)

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-11-23, 16:21:17 »
Sebastian

Wiesz ja kiedyś też nie rozumiałam jak bycie rodzicem może być przyjemne dla kogokolwiek. A myślałam tak bo sama miałam swoje traumy i obciążenia w tym temacie.
I faktycznie nie spotykałam takich ludzi, a takich co mieli podejście takie jak Ty teraz:) To mnie jeszcze bardziej ugruntowywało w tym co czułam i uważałam. Ale w miarę jak
sama uzdrawiałam temat u siebie zaczynałam dostrzegać i spotykać osoby które to LUBIĄ i czują się wartościowe, spełniają się w byciu rodzicem. Nawet jeśli dziecko pochłania dużo pieniędzy. Na początku patrzyłam z niedowierzaniem, pewnie jest jakiś haczyk, a jak nie ma to pewnie udają, bo co mają robić;) Ale okazało się, że wcale nie.
I na dodatek planują świadomie kolejne. Te osoby nie myślą ile kasy wydadzą na kolejne dziecko, jak ono ich ograniczy i zrujnuje. Wręcz przeciwnie, chcą mieć pieniądze by
to dziecko mieć. Bo dla nich ono jest celem, a nie kasa. To tak jak dla kogoś celem zarabianie kasy są podróże, czy może ekstra auto.

To kwestia celów, co kto lubi. Co mu sprawia przyjemność. Jeden zarobioną kasę będzie wydawał na podróże, a drugi na ogródek, meble czy wreszcie ciuchy, elektronikę. Kasa jest tylko środkiem do spełniania celów, a nie wartością samą w sobie. I dodam, że nie są to ludzie tylko, a aniołki także.
Piszę to abstrahując od tego co Ty lubisz i wybierasz, bo jasne jest dla mnie, że każdy ma swoją drogę i swoje cele, przyjemności:)
Jednak jeśli dzieci wzbudzają w tobie aż tak negatywne emocje, nawet to, że ktoś wspomniał o swoim dziecku, bo miał ochotę, to znaczy, że coś w  temacie jest do uzdrowienia.
A mnie "rujnuje" mój pies:) Parę lat marzyłam by mieć psa i pomimo, że daje mi się czasem we znaki to kocham go bardzo, lubię się nim zajmować, no i wydawać na niego pieniądze to dla mnie przyjemność, podobnie jak wydawanie pieniędzy na siebie. Tak samo lubię wydawać pieniądze na syna, coś miłego dla niego robić, choć wcale nie muszę. Zresztą moja mama też lubiła obkupywać zawsze swoje dzieci, dla niej to była podobnie osobista przyjemność. A mój tata do dziś chętnie zaprasza nas na obiad który przygotował i się cieszy, że ma dla kogo coś dobrego zrobić i jeszcze się ucieszą, pochwalą. :-) Nie liczy ile kasy wyda na ten drogi obiad jak wpadnie 3jka dzieciaków i jeszcze jakiś partner jeden czy drugi, albo wnuk się przypałęta;)






Dariusz

  • Wiadomości: 147
  • Płeć: Mężczyzna
  • Dariusz Łuszcz
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-11-23, 15:43:17 »
Jestes egoistycznym palantem zapatrzonym we wlasna kabze i myslisz tylko o tym, ile jeszcze kasy zarobic. Obce ci sa uczucia empatii i umiejetnosci sluchania rugiego czlowieka. Masz to w dupie, podobnie jak masz w dupie problemy innych. Jestes typowym przedstawicielem pokolenia ,,nalezy mi sie". Chciales prawdy o sobie to masz!

Zed1

Z Twoich postów wnioskuję, że jesteś nadwrażliwy i inteligentny ale do Sebastiana wyraziłeś się używając mocno przesadzonego słownictwa. Z doświadczenia wiem, że czasem wywala ale mimo tego warto jest rozsądniej dobierać słowa. Fakt, że się nie zgadzasz z rozmówcą można wyrazić dużo bardziej asertywnie. Chodzi o to żeby szukać rozwiązań, wspierać się wzajemnie a nie nakręcać się wyzwiskami na emocje. A jak mnie nie wierzysz to zastanów się nad znaczeniem określenia: ,,Przytomny Rozwój Duchowy".

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-11-23, 14:38:36 »
Jestes egoistycznym palantem zapatrzonym we wlasna kabze i myslisz tylko o tym, ile jeszcze kasy zarobic. Obce ci sa uczucia empatii i umiejetnosci sluchania rugiego czlowieka. Masz to w dupie, podobnie jak masz w dupie problemy innych. Jestes typowym przedstawicielem pokolenia ,,nalezy mi sie". Chciales prawdy o sobie to masz!

Sebastian Osuch

  • Gość
[#]   « 2014-11-23, 14:22:59 »
Jak czytam Twój post to tak jakbym czytał cos w innym języku. Ostatnio w pracy kolega mi tłumaczył cos ze musiał odebrać syna wczesniej z przedszkola bo syn rozbił sobie nos. Nie rozumiem po co mi o tym mówił, wiec odpowiedziałem tylko cos w stylu "uhm, aha, yes" bo jest mi to całkiem obojętne. Nawet nie zastanawiam sie czy można sie dobrze bawić z dziećmi czy nie bo to nie moj sen. Jak dla mnie mnóstwo rodziców planując dziecko ulega zachwytowi nad tym jak to fajnie mieć dziecko, nie biorąc pod uwagę ze takie dziecko trzeba utrzymywać i dostosować do niego w dużym stopniu swoje życie. A potem po fakcie sa zmuszeni to zaakceptować.

Gdyby nie to ze słyszałem o powikłaniach po zabiegu, rozwazylbym wazektomie. To swietnie wpłynęło by na moje życie i na przyjemność, która bym miał bez robienia sobie dziecka. Prezerwatywy sa traumatyzujace a ich brak przy ryzyku spłodzenia potomka także.
« Ostatnia zmiana: 2014-11-23, 14:25:29 wysłana przez Sebastian Osuch »

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-11-23, 13:41:46 »
Sebastian

Zabawne, bo ja dokładnie ostatnio mam zupełnie odwrotnie;) Nie mam partnera do tego,  odpowiedniej sytuacji życiowej, ale zaczyna mi się chcieć mieć kolejne dziecko.
Nawet się przez chwilę wystraszyłam, że jak nie teraz to kiedy.

Co ciekawe, podoba mi się opcja, że moja siostra też planuje  być w ciąży i mogłybyśmy jakoś mieć dzieci w podobnym czasie. A że dobrze się dogadujemy, lubimy razem spędzać czas to byśmy się w macierzyństwie dobrze bawiły razem i wspierały. Gdy byłam w ciąży pierwszy raz to siedziałam sama  w domu, znajomi imprezowali, lub zaczynali studenckie życie. I to był koszmar. Straciłam wszystkich znajomych bo nie pasowałam już do tamtego życia, którego sama chciałam;)

Wspólne spacery, zakupy, zajmowanie się maluchami itp.  Przykre i zabawne jest to, że ja jakoś wcale nie biorę pod uwagę tatusia, który miałby to dziecko ze mną wychowywać, albo fajnie się przy tym razem bawić, a siostrę bo to "solidna firma". A nie wierzę, że można tak z partnerem.
W związku z tym, że mając pierwsze dziecko byłam zupełnie nie gotowa na to, to mam chęć teraz doświadczenia tego w pozytywny sposób, z inną świadomością, wzorcami i intencjami.  No i fajnie jakby była dziewczynka bo inne klimaty, takie babskie, a gdyby był chłopak to bym wiedziała co robić tym bardziej:P I syn by się cieszył(chce mieć rodzeństwo).
Wiem, że było by zupełnie inaczej:)
O zgrozo pś ma w nosie faceta, który mógłby mi tylko wszystko zepsuć. Tzn przyjemność z miłego doświadczania macierzyństwa.

Ktoś mi powiedział, że dobra zabawa, to nie jest czysta intencja do macierzyństwa. Ale co jest? Sama miłość do dziecka? Ja miałam miłość do dziecka, ale nie miałam z tego dobrej zabawy, czy przyjemności.

Zdaje sobie sprawę, że to są pewne rzeczy jeszcze do przerobienia i bycie mamą znów może wcale nie być dla mnie dobre, badam swoją pś w temacie:) Zwłaszcza intencje do partnera, do związku;)
Przyglądam się.

A nawiązując do Twojego zastanowienia co do wieku płodzenia dzieci, to u mnie faktycznie tak było, że pierwsze dziecko miałam  w tym samym wieku, co moja mama urodziła mnie. Ale u siostry, czy brata to już zupełnie nie zadziałało tak. Myślę, że to kwestia wzorców.

« Ostatnia zmiana: 2014-11-23, 13:48:17 wysłana przez Laka »

Sebastian Osuch

  • Gość
[#]   « 2014-11-23, 12:18:39 »
Rozwój duchowy i praktyki afirmacyjne i kilka innych metod doprowadziły mnie tam, gdzie kilka lat temu marzyłem by być. Jestem na swoim, odcialem sie od toksycznej rodziny, wzmocnilem samoocene, dobrze radzę sobie w życiu, zarabiam przyzwoite pieniądze.

I przychodzi dziś do mnie, ze w tej sytuacji to już tylko znaleźć partnerkę, spłodzić dzieci i założyć rodzine. Czuje jakby to sie do mnie zbliżało jak klątwa z zapalnikiem czasowym. Przypominam sobie całe społeczne i rodzinne programowanie w tym temacie i te kody sa bardzo silne. Wobec tego nie dopuszczam myśli o poważniejszym związku, bo przecież nie chce mieć dzieci i rodziny. Szczerze to ostatnia rzecz jaka chce mieć w moim życiu, i jeśli ktoś po przeczytaniu mojego posta poczuje sie natchniony mnie przekonać, proszę sie wstrzymać bo czuje taki przymus ze reaguje nerwowo. Zastanawiam sie, może każdy z nas ma takie kody w DNA, które aktywują sie w wieku w którym nas splodzili nasi rodzice? Może cos tu jest na rzeczy. Ustalam sobie za proirytet teraz urzeczywistnieniem wolności od tradycyjnej roli męża, ojca i głowy rodziny, wbrew milionom tatusiów i mamusi całego swiata. Aż mi niedobrze sie zrobiło.

To programowanie - najgorszy rodzaj z nich to "nawet sie nie obejrzysz, znajdzie sie ta jedyna i no jak to, będziecie musieli mieć dzieci bo inaczej ona nie będzie Cię chciała!" i "każda kobieta ma taki instynkt, jest tak zaprogramowana zeby mieć dzieci" i za tym idzie presja prawdy absolutnej. A w dupę mnie pocałujcie, wstrętne manipulatorzy!
« Ostatnia zmiana: 2014-11-23, 12:23:23 wysłana przez Sebastian Osuch »

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-11-16, 13:01:19 »
Dzięki :)
Przyda mi sie to.

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2014-11-16, 12:58:07 »
Doktor-x,
jeśli chodzi o praktyki oddechowe to prawie codziennie robię rebirthing (ok 30 min.) albo pranajame. Jest taka fajna książka "pranajama - dynamika oddechu". W książce są bardzo fajnie opisane ćwiczenia oddechowe, z rysunkami :).

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-11-16, 12:15:17 »
Hej Kinga
Dzięki za podzielenie się.
Mogła byś napisać coś więcej o tych praktykach oddechowych ?

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2014-11-16, 09:26:48 »
Mam takie intuicyjne przeczucie, że zupełnie inaczej to wygląda u osób, które są wegatarianami/weganami, a u osób, które jeszcze do tego medytują, wykonują różne praktyki oddechowe, oczyszczania umysłu. Obserwuje siebie od ponad 10 lat (odkąd stałam się wegetarianką). Początkowo jako wege wcale nie odżywiałam się za dobrze, bo nadal lubiłam śmieciowe jedzenie, tylko w wersji wege. Jadłam dużo słodyczy, bo mnie ciągnęło. Jadłam znacznie więcej, niż potrzebowałam, bo zajadałam jakieś emocje. W ciągu tych 10 lat to się znacznie zmieniło. Całe moje podejście do jedzenie i styl życia - szczególnie w ostatnim roku. Intensywnie zaczęłam ćwiczyć jogę. Nie potrafię już zjeść nic słodkiego w formie ciast, batonów, wafelków, którymi kiedyś się zajadałam :). Nie ciągnie mnie, nie smakuje mi i za bardzo mnie to zamula. W tej chwili w ciągu dnia, jem dwa razy mniej niż wcześniej (mniejsze porcje posiłków), bo w pewnym momencie zobaczyłam u siebie, że jedzenie jest u mnie nawykiem, że wcale nie potrzebuję jeść tak dużych porcji (najadać się na maksa do syta), że wystarczy mi tyle by zaspokoić głód. Dużo medytuje i wykonuje różnego rodzaju praktyki oddechowe. Specjalnie się na tym nie koncentruje, ale mam wrażenie, że składniki które są potrzebne mi i mojemu ciału, a których nie ma w pożywieniu, pobieram z prany. Odkąd zaczęłam więcej ćwiczyć i mniej jeść o wiele lepiej się czuję. Mam bardzo dużo energii. Fajnie się to przełożyło na kreacje, bo mam wrażenie, że część nadmiaru energii po prostu płynie w moje kreacje i cele się szybciej realizują. Póki co, nie mam niedoborów witamin ani mikroelementów. Jedyny "problem" jaki ostatnio zauważam, to znacznie zwiększone libido, ale może z czasem uda mi się jeszcze bardziej świadomie kierować tą energią :).

Sebastian Osuch

  • Gość
[#]   « 2014-11-16, 00:40:41 »
Potrzebowałem czekolady. Nie jadłem żadnych słodyczy od 2 tygodni kiedy zmieniłem dietę. A dzisiaj wszedłem do sklepu i powiedziałem ze nie jakieś ciasteczka, tylko chce czekoladę! I spalaszowalem cała tabliczkę. Dobrze mi teraz.

matek

  • Gość
[#]   « 2014-11-15, 23:35:16 »
Podobno czekolada odzywia szyszynke - co prawda najbardziej ciemna, bo ma mniej cukru a wiecej czekolady w czekoladzie, ale tak czy owak:)

Sebastian Osuch

  • Gość
[#]   « 2014-11-15, 23:25:51 »
Jem czekoladę.

matek

  • Gość
[#]   « 2014-11-15, 16:03:09 »
Dzieki, jedzenie to dla mnie bardzo wazny temat - interesuje mnie tzw. niejedzenie (czy raczej wolnosc od jedzenia), a takze "dzika" dieta, tzn odzywianie sie pokarmami niehodowanymi, rosnacymi naturalnie (jedzenie dzikich zwierzat raczej nie wchodzi w gre:))

KorneliaX

  • Wiadomości: 848
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-11-15, 09:46:37 »
Dzięki Matek i wzajemnie powodzenia :)