i wzajemnie

jeśli już się z tego potrafisz śmiać to dobrze

to chyba objaw dystansu , ja dzisiaj miałam taka własnie mysl - nie wiem czy smiac sie czy płakać, dosłownie zawiesił mi się system operacyjny i mozliwość opcji (ale tylko na pare chwil

) czasem wspadam na pomysł zeby się pomodlić by zadziało się coś co by pomogło podjąć decyzję albo na inny żeby zacząć się spotykać i mieć nadzieję, że uswiadomie sobie co trzeba na 3 cim spotkaniu

takie paranoje
w sumie kazda z tych opcji wydaje mi sie słuszna
i kiedy tydzien temu pomyslałam Boże jak mamy byc razem to bądzmy a jak nie to nie, niech to się wyjasni on zaczął wspominać o zakochaniu , spotkaniach, wprawiło mnie to w takie zdziwienie, że nie odpowiedziałam nic konkretnego
sama sobie jestem winna bo mogło by sie juz wszystko wyjasnic a ze strachu odwlekam ten proces
on teraz przerzucił się na inną panią więc właśnie widać jak to zakochanie we mnie było silne ;P
kontaktu jednak tracić nie chciał, ponoć mnie mu brakuje
także spoko Aniu,
hardkorów jest więcej

przychodzi do mnie co jakis czas wizja harmonijnego związku, czuję to ale od razu widze , że nie jestem gotowa bo mam popapranie w sobie i nie chcę, wolę się uzdrawiać bez partnera do etapu w ktorym poczuję, że w wielu tematach i emocjach mam czysto i fajnie poukładane, może to co najlepsze samo się wówczas zjawi bo teraz prawdopodobnie nawet kogoś harmonizującego ze mną nie potrafiłabym rozpoznać
chyba, że jest nim właśnie ten obecny- nieobecny

zwierciadełko