Felicite,
ja myślę, że to jest tak, że czasami aniołkowatym pasuje, że są 'niewidzialne'. A czasami jest im smutno i źle, że ich 'nikt nie dostrzega'

Takie poplątanie z pomieszaniem.
Często tam, gdzie chciałabym być doceniona i zauważona - praca/płaca - nie ma tego

Z kolei 'widac' mnie tam, gdzie tego się absolutnie nie spodziewam.
A tak anegdotycznie : są takie dni kiedy ludzie mijają mnie na chodniku tak, że muszę ustąpić. Np czworo młodych ludzi idzie sobie rozkosznie chodnikiem i mają luz. Muszę ustąpić, coby zderzenia uniknąć ! Zdarzyło się, że przeproszono mnie, o dziwo. Odpowiadałam wtenczas ze zrozumieniem :
"Nic nie szkodzi. Anioły sa dla niektórych niewidzialne "

Reakcje najprzeróżniejsze. Od rozdziawionej buźki do załapania joke'a

I opracowałam patent : Kiedy widzę rozwalonych na cały chodnik beztroskich, odwracam głowę w bok ( kontrolując sytuację of course

). I co się dzieje ? Robią mi przejście ! Okazuje się, że nikt nie chce sie poobijać

)