Autor Wątek: Wyznania  (Przeczytany 643773 razy)

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-07-20, 13:47:57 »
śliczny brązowy koń czyli gniady

J034

  • Wiadomości: 599
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-20, 12:56:31 »
Atlanta,
koń powiadasz ;)

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-07-20, 11:59:45 »
śniło mi się, że jeździłam po Wrocławiu pięknym koniem
nie wiem jeszcze co to znaczy, ale napewno coś fajnego

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-20, 10:43:13 »
Felicite,
ja myślę, że to jest tak, że czasami aniołkowatym pasuje, że są 'niewidzialne'. A czasami jest im smutno i źle, że ich 'nikt nie dostrzega';)
Takie poplątanie z pomieszaniem.
Często tam, gdzie chciałabym być doceniona i zauważona - praca/płaca - nie ma tego :(
Z kolei 'widac' mnie tam, gdzie tego się absolutnie nie spodziewam.
A tak anegdotycznie : są takie dni kiedy ludzie mijają mnie na chodniku tak, że muszę ustąpić. Np czworo młodych ludzi idzie sobie rozkosznie chodnikiem i mają luz. Muszę ustąpić, coby zderzenia uniknąć ! Zdarzyło się, że przeproszono mnie, o dziwo. Odpowiadałam wtenczas ze zrozumieniem :
"Nic nie szkodzi. Anioły sa dla niektórych niewidzialne " ;)
Reakcje najprzeróżniejsze. Od rozdziawionej buźki do załapania joke'a :))

I opracowałam patent : Kiedy widzę rozwalonych na cały chodnik beztroskich, odwracam głowę w bok ( kontrolując sytuację of course ;)   ). I co się dzieje ? Robią mi przejście ! Okazuje się, że nikt nie chce sie poobijać ;))

Felicite

  • Gość
[#]   « 2014-07-19, 23:51:45 »
To ciekawe z tą niewidzialnością, bo ja mam coś odwrotnego. Wszędzie mnie zapamiętują, choć tego nie chcę. Lubię być incognito, dlatego np. bardzo lubię zagranicę.
A tu jak na złość wszędzie gdzie bywam, jestem rozpoznawana. Ostatnio byłam w Biedrze, po prawie rocznej nieobecności, mówię dzień dobry do babki na kasie, uśmiecham się, a ona mi się przygląda, uśmiecha się promiennie i mówi "a dzień dobry, w pierwszej chwili bez tej pani opaski nie poznałam pani". Hehe, faktycznie, w tamtym roku często w opasce chodziłam, choć ja już o tym zapomniałam ;)

Kurcze, o co chodzi? Wkurza mnie to strasznie. Mój mąż twierdzi, że wyróżniam się z tłumu i to dlatego. No nie wiem. Ale to jest coś, co mi nie do końca odpowiada, a nawet wcale nie odpowiada. Dobrze, że temat wypłynął, bo będę miała okazję do przyjrzenia się temu :)

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-19, 05:59:45 »
Ja z kolei miałam kiedyś właśnie taka potrzebę bycia niewidzialną.  A wynikało to z wcieleń, w których byłam szpiegiem lub kimś innym, kto działał pod przykryciem. Wtedy taka niewidzialność bardzo się przydaje. A nawet jak ktoś zauważy to, lepiej żeby niespecjalnie zapamiętał. Miałam taki komunikat w głowie "żeby tylko mnie nikt nie rozpoznał". A zwłaszcza ci przeciwko którym działałam. :)

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-07-18, 22:53:40 »
ciekawe jest to,co mówicie
skąd to się może brac?

może się ubieracie na szaro, nieciekawie

maja

  • Wiadomości: 168
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-18, 22:50:36 »
Joanna P
Pewnie to marna dla Ciebie pociecha, ale całkiem sporo jest takich, których nikt nie widzi.
(tylko ich nie widać...haha)
Mnie też nie widzą często, albo pomijają, nawet niespecjalnie, tak wychodzi. 
Miewam nawet tak, że czasem fizycznie ludzie mnie nie dostrzegają i np wpadają na mnie.

A z przeszłości nikt mnie nie kojarzy, nawet jedna osoba. Jakby mnie nie było.
To mi jednak jakoś nie przeszkadza.
Irytująca za to jest ta nijakość, rozmycie, brak poczucia siebie ale niestety tak jest, i często pewnie było.
To się wiąże z nieakceptacją samej siebie, przynajmniej u  mnie.


Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-18, 22:08:05 »
  JP,
Wiem że nie jesteś Aniołkiem.
W sumie to miałam na myśli "takich kochanych i ciaaa" ;))
 A co zwiedzania, zapraszamy do nas, you know where ;)
 Reszta na privie :)

Joanna P

  • Wiadomości: 185
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-18, 21:27:06 »
Edyta

Ok,przyjęłam-całkiem niezły sposób na poznawanie ludzi-bez przymusu :-).


Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-07-18, 20:53:59 »
Wszystko fajno-ale jedno na pewno nie-stanowczo nie będę się zmuszać i na pewno bez skrętu kich-za długo byłam zmuszana i tresowana aby samą siebie tak oćwiczać...Nie mam nic na poprzek fajnym,spokojnym i mądrym mężczyznom-tylko tacy mnie kręcą :-)))...Jeszcze gdyby byli posiadaczami ciemnych oczu i dobrymi kochankami to już miodzio :-)))...

myślałam trochę o czymś innym, słyszałam że ludzie tak się dogadują np. na FB że ktoś oferuje nocleg w swoim mieście u siebie w zamian ktoś inny zaprasza go na weekend do swojego miasta. W ten sposób można poznać wielu fajnych ludzi i zwiedzić kraj. Jest to bardzo popularne w Anglii.
Można poznać różnych ludzi w tym mężczyzn ale seks to bardziej jak już by ci się ktoś spodobał i ty jemu. Fajni mężczyźni się wystraszą jak kobieta pisze o dobrym kochanku, zaproszą tylko  palanci którzy wcale nie są dobrymi kochankami, trzeba pisać o przyjaźni i zwiedzaniu miasta, rozmowach a jak ktoś się czymś ciekawym zajmuje można się umówić np. na sesję.

A o tym zmuszaniu pisałam pod kątem poczucia bezpieczeństwa bo np. ja musiałam się bardzo zmuszać na początku zanim zaczęłam zwiedzać i jeździć sobie bo się bałam i trudno mi było zaufać nawet super fajnym ludziom. Teraz często sobie gdzieś jadę w miarę swoich możliwości.




Joanna P

  • Wiadomości: 185
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-18, 19:23:43 »


zacznij jeździć po Polsce, nawiązuj kontakty najlepiej z mężczyznami ( staraj się wybierać raczej mądrych i spokojnych )  i nawet gdyby cię skręcało, i gdyby te spotkania to była jedna wielka kupa i tak lepsze to niż deprecha a coś będzie się działo i dowiesz się o sobie wielu rzeczy, zwiedzisz kraj.
Będziesz miała tyle do uzdrawiania i tylu ludziom się przypomnisz że nie będzie ci już przeszkadzała niewidzialność wręcz przeciwnie.

Edyta

Wszystko fajno-ale jedno na pewno nie-stanowczo nie będę się zmuszać i na pewno bez skrętu kich-za długo byłam zmuszana i tresowana aby samą siebie tak oćwiczać...Nie mam nic na poprzek fajnym,spokojnym i mądrym mężczyznom-tylko tacy mnie kręcą :-)))...Jeszcze gdyby byli posiadaczami ciemnych oczu i dobrymi kochankami to już miodzio :-)))...

Marylka

Nie jestem aniołkiem -to już wiem,serio-mam inne pochodzenie...Już dość chowania się za mietłą w kącie :-)))...

Dziewczyny-Grażyna Anna,Liliole-wszystkie-dzięki za to światełko i zainteresowanie,jakoś tak mi lżej...

Atlanta-mogłam i być służącą-na pewno zakonnica,siostrą miłosierdzia,pielęgniarką i inne-czarownicą i zielachą też...

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-18, 18:19:01 »
Edyta :)

też pozdrawiam


Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-07-18, 18:00:27 »
Edyta z tym kłamaniem to co napisałaś akurat nie czuję, bardziej mi się to kojarzy własnie z kodowaniem w Japonii wojowników na doskonałych wojowników oddanych w 100 % swoim władcom, władcy bali się zdrady to kodowali swoich wojowników na bezwarunkową prawdomówność.

Tak miałam tego wszystkiego dość, że kompletnie wyparłam wojownika w sobie, ale jak od czegoś uciekasz to capnie cię to prędzej czy później za tyłek.:P
jak jest się komuś tak oddanym i lojalnym to nie jest się lojalnym i oddanym do siebie ... a potem już się człowiek gubi i dostaje w tyłek
ja do dziś łapię się na tym że robię za dużo dla innych , za dużo jestem oddana i lojalna dla innych, a za mało do siebie .. i oni mi to wielokrotnie pokazywali posądzając mnie fałszywie, oszukując, obgadując itd...
czas już pójść tam gdzie jestem potrzebna i mam korzyści :) 

pozdrawiam Karinko i życzę udanego weekendu 

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-18, 17:02:50 »
Edyta z tym kłamaniem to co napisałaś akurat nie czuję, bardziej mi się to kojarzy własnie z kodowaniem w Japonii wojowników na doskonałych wojowników oddanych w 100 % swoim władcom, władcy bali się zdrady to kodowali swoich wojowników na bezwarunkową prawdomówność.

Tak miałam tego wszystkiego dość, że kompletnie wyparłam wojownika w sobie, ale jak od czegoś uciekasz to capnie cię to prędzej czy później za tyłek.:P