Edyta
całkiem możliwe, bo ja jeszcze w tym wcieleniu urodziłam się w transie walki, tylko miałam to wyparte, więc dziwiłam się, że wszyscy mnie atakują, ciagle śniły mi sie walki głównie ze skośnookimi, a ja przecież taka spokojna

stąd miałam nerwicę. Po prostu miałam już dosyć być wojownikiem nie umiałam inaczej to wyparłam ten aspekt siebie w jakimś klasztorze buddyjskim, w któryms wcieleniu. A ja odbieram Ciebie jako takiego "brother in arms", konkretna osoba, której można zaufać, zdyscyplinowana, bezpośrednia i szczera, ale nie da sobie w kasze dmuchać.

Tylko po takim wcieleniu miało się przesrane bo w następnych wcieleniach gdy było się słabszym lub kobietą ci którzy zostali pokonani, upokorzeni przez nas tylko czyhali żeby nam dowalić i sobie odbić.
wystarczy, że wybaczysz sobie sama ten aspekt siebie, który żył, żeby wygrać nie patrząc jakim kosztem ani za jaką cenę, a reszta świata też Ci odpuści.:d
ale mój ojciec mi pomógł i go pokonał za mnie
i koleś się odczepił
dobrze jest od czasu do czasu korzystać ze wsparcia innych, ale grunt to miec oparcie w sobie poprzez akceptację wszystkich pojawiających sie w nas trudnych uczuć, bez wypierania słabości lub tego co za słabość uznajemy.

A co do tego aspektu pogardy, który w Tobie wyczuwam to jest to prawdopodobnie jakiś aspekt mnie samej, którego nie akceptuję. Tez mam sporo jeszcze nie wybaczone mężczyznom, więc dokładnie takich przyciągam do swojego życia, jakich nie cierpię i mam złe o nich zdanie.
Też czuję, że miałam przewagę męskich wcieleń i jest mi ciagle trudno odnaleźć się jako kobieta. Też lubiłam swoim przyjaciółkom kupować kwiatki i je w jakiś nieświadomy sposób adorować.

oraz ciągle sie uczę myśleć najpierw o sobie i kochac i doceniać siebie.
Ooo i widzisz dzięki tej rozmowie sobie uświadomiłam, że ludzie od zarania dziejów byli uczeni wzorca porzucania siebie na rzecz innych oraz ojczyzny. A to nie jest dobre i czas się tego oduczyć.