Autor Wątek: Wyznania  (Przeczytany 640566 razy)

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-17, 13:42:28 »
Edyta

całkiem możliwe, bo ja jeszcze w tym wcieleniu urodziłam się w transie walki, tylko miałam to wyparte, więc dziwiłam się, że wszyscy mnie atakują, ciagle śniły mi sie walki głównie ze skośnookimi, a ja przecież taka spokojna :)) stąd miałam nerwicę. Po prostu miałam już dosyć być wojownikiem nie umiałam inaczej to wyparłam ten aspekt siebie w jakimś klasztorze buddyjskim, w któryms wcieleniu. A ja odbieram Ciebie jako takiego "brother in arms", konkretna osoba, której można zaufać, zdyscyplinowana, bezpośrednia i szczera, ale nie da sobie w kasze dmuchać. :)

Cytuj
Tylko po takim wcieleniu miało się przesrane bo w następnych wcieleniach gdy było się słabszym lub kobietą ci którzy zostali pokonani, upokorzeni przez nas tylko czyhali żeby nam dowalić i sobie odbić.

wystarczy, że wybaczysz sobie sama ten aspekt siebie, który żył, żeby wygrać nie patrząc jakim kosztem ani za jaką cenę, a reszta świata też Ci odpuści.:d

Cytuj
ale mój ojciec mi pomógł i go pokonał za mnie :) i koleś się odczepił

dobrze jest od czasu do czasu korzystać ze wsparcia innych, ale grunt to miec oparcie w sobie poprzez akceptację wszystkich pojawiających sie w nas trudnych uczuć, bez wypierania słabości lub tego co za słabość uznajemy. :)

A co do tego aspektu pogardy, który w Tobie wyczuwam to jest to prawdopodobnie jakiś aspekt mnie samej, którego nie akceptuję. Tez mam sporo jeszcze nie wybaczone mężczyznom, więc dokładnie takich przyciągam do swojego życia, jakich nie cierpię i mam złe o nich zdanie.

Też czuję, że miałam przewagę męskich wcieleń i jest mi ciagle trudno odnaleźć się jako kobieta. Też lubiłam swoim przyjaciółkom kupować kwiatki i je w jakiś nieświadomy sposób adorować. :)
oraz ciągle sie uczę myśleć najpierw o sobie i kochac i doceniać siebie.

Ooo i widzisz dzięki tej rozmowie sobie uświadomiłam, że ludzie od zarania dziejów byli uczeni wzorca porzucania siebie na rzecz innych oraz ojczyzny. A to nie jest dobre i czas się tego oduczyć.







Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-07-17, 11:23:02 »
ja gwoli wyjaśnienia powiem, że ja bardzo lubię Twoją mądrość i styl wypowiedzi i jak zobaczysz coś u mnie to śmiało mi mów, bo ja się chętnie od Ciebie uczę.

mi się tak wydaje że ty mnie uczyłaś w starożytnych Chinach lub Japonii takiej sztuki walki mieczami (kilkoma na raz) lub ja ciebie nie wiem a może naprzemniennie  i ja stałam się wtedy niepokonana, potem ja tę sztukę przekazywałam kilku osobom. Tylko po takim wcieleniu miało się przesrane bo w następnych wcieleniach gdy było się słabszym lub kobietą ci którzy zostali pokonani, upokorzeni przez nas tylko czyhali żeby nam dowalić i sobie odbić. 
Ja tak miałam w podstawówce że jeden koleś którego wielokrotnie pokonywałam w pojedynkach mnie dręczył ale mój ojciec mi pomógł i go pokonał za mnie :) i koleś się odczepił. 

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-17, 10:45:03 »
akurat nie wiem dlaczego czuję potrzebę bronienia Edyty, chyba bronię równiez jakiś swój aspekt :)

Po części może być tak jak piszesz, że bronisz jakiegoś aspektu siebie. Po części mogą być też moje podświadome prowokacje :)) Może być tez coś tam innego.
Dla mnie ważne było, że wreszcie pozwoliłam sobie na wyrażenie tego co czuję, nie potępiłam się za to i czułam, że mam oparcie w sobie. Zależy mi na tym, żeby być autentyczną i jawną dla innych, bo czuję, że bez tego nie ma mowy głębszych relacjach z innymi.

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-07-17, 10:27:33 »
hehe dzięki wszystkim za mile słowa :)

Lilliole
ja się nie obrażam, sama pamiętam takie pouczające i wszystko wiedzące osoby jeszcze na dawnym forum które mnie strasznie wkurzały tą swoją natarczywością i wcale bym taka nie chciała być

Karina
zaciekawiło mnie to co napisałaś że widzisz we mnie wzorce pogardy dla mężczyzn,
mi się wydaje że ja z nimi konkuruję bardziej, choć pogarda może też za tym się kryć.
Kiedyś robiłam taki test na płeć mózgu i wyszło że w 80% mój mózg jest męski a tylko w 20% kobiecy. Zawsze pracowałam z mężczyznami, byłam jedną kobietą w firmie :) i oni przestawali być dla mnie atrakcyjni jako mężczyźni. Często zachowywali się jak "baby" plotkowali, gadali o kupie, czy maję zatwardzenie czy rozwolnienie, co chcą sobie kupić i gdzie to można dostać, takie srutututu.
Dlatego u mężczyzn zachwyca mnie najbardziej mądrość, spokój i dojrzałość psychiczna, natomiast pozycja, kasa wcale nie mają dla mnie znaczenia bo znałam wielu bogatych z kasą którzy zachowywali się durnowato i jeszcze twierdzili że wszyscy muszą ich słuchać choć nie mieli nic ciekawego do powiedzenia.

Z kobietami mam najgorzej bo kompletnie nie mam z nimi kontaktu, czasami traktuję kobiety jak mężczyzna np. daję kwiaty bo mi się wydaje że to fajnie. Zawsze doznaję szoku jak się dowiaduję że jakaś kobieta mi czegoś zazdrości, po prostu zwala mnie to z nóg. Właśnie podczas pobytu u rodziców dowiedziałam się że matka mi całe życie zazdrościła - to był dla mnie szok - nie mam pojęcia jak można komuś czegoś zazdrościć.
Ja nikomu niczego nie zazdroszczę, nie rusza mnie co kto ma , gdzie jeździ, nie obchodzi mnie to, czasami tylko czuję coś na kształt zazdrości jak ktoś ma lepszy sprzęt komputerowy niż ja np. najnowszy laptop Maca bo sama bym taki chciała mieć. 

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-17, 09:40:57 »
I mówię tutaj o takiej mądrości nie książkowej, ale takiej wynikającej z doświadczenia życiowego, że w trzewiach pojawia się zachwyt i ulga, a na górze lampeczka się zapala :))
« Ostatnia zmiana: 2014-07-17, 09:47:04 wysłana przez Karina »

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-17, 09:16:27 »
Liliole

rozumiem Cię doskonale, mi też zdarzają się osoby, które mnie albo pouczają, albo częstują oczywistymi dla mnie rzeczami, akurat uważam, że Edyta do takich nie należy i chciałam podkreślić przy tej okazji, że naprawdę zawsze Edyty wypowiedzi dla wprowadzają coś pozytywnego. Widocznie mam z Edytą pozytywną karmę, chociaż na przykład zauważam czasem u niej nieuzdrowiony aspekt pogardy szczególnie do mężczyzn. I Tobie też daję prawo do pisania Twoich odczuć, akurat nie wiem dlaczego czuję potrzebę bronienia Edyty, chyba bronię równiez jakiś swój aspekt :)

Lubię wpisy Każdego z forumowiczów jeśli wnoszą coś mądrego i pozytywnego. A jestem szczególnie łasa na mądrość, bo tak rzadkim jest zjawiskiem. Proszę nie brać tego osobiście. Każdemu od czasu do czasu przytrafia się post, który otwiera mi oczy na coś nowego.:))

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-17, 08:55:12 »
Mnie też się podoba sposób w jaki Edyta pisze i wogóle uważam ja za fajną i mądrą kobitkę.
Długo nie mogłam załapać istoty tej sytuacji dla mnie. Widziałam tylko kawałki.
Kiedyś często w moim życiu zdarzały się takie sytuacje, że napisałam czy powiedziałam coś o sobie ważnego dla mnie i natychmiast znajdowała się osoba (pewnie ja ja znajdowałam) , która oczywiście wiedziała "jak mnie naprawić" i "częstowała" mnie jakimiś całkiem oczywistymi dla mnie rzeczami. A ja czułam się fatalnie, ale nic nie mówiłam, bo mam taki wzorzec, że nie mogę nikomu sprawiać przykrości. Że czyjeś uczucia są ważniejsze od tego co ja czuję. Że moje uczucia sa nieistotne. Że jak powiem to co tak naprawdę czuję to wszyscy mnie znielubią i okaże się jaka ja naprawdę jestem zła i że wszyscy się ode mnie odsuną. Czasem nawet próbowałam coś tłumaczyć,  ale i tak wychodziło to beznadziejnie i szybko sie z tego wycofywałam i kajałam jaka ta ja jestem zła.

Teraz ja coś napisałam, Edyta coś napisała. I ja się jakoś poczułam. A poczułam się pouczana. I to napisałam. Nie pisałam wcale, że Edyta mnie pouczyła. Napisałam, że czuję się pouczana, bo się tak poczułam i nie chcę i nie zamierzam zaprzeczać temu co czuję. Bo czuję to co czuję i uważam to co uważam. I moje uczucia są równie ważne jak innych. I mam prawo je wyartykułować i żeby wyjaśnić sytuację. A skoro Edyta napisała,że nie miała intencji pouczania mnie to ja to przyjmuję. I wg mnie jest to ok.

I w sumie dziękuje Edycie, że dzięki niej weszłam w tą sytuację. I sobie, że dałam sobie wreszcie prawo do czucia i wyartykułowania tego co myślę i czuję niezależnie od tego co powiedzą i pomyślą inni. Przecież zawsze można sobie powyjaśniac jeżeli się pomyliło.



Sebastian Osuch

  • Gość
[#]   « 2014-07-17, 00:45:25 »
Zreszta w pracy u mnie tez duzo aniolkow :) co lubie.

Juz jestem w raju.

Nie znikne tak latwo, ktos musi inspirowac rzesze aniolkow :)) tak naprawde , jeszcze ogrom rzeczy przede mna - ktore widze w dalszej prespektywie, i to sprawia, ze to co mam nie wydaje sie czyms wielkim. Zreszta czescia pracy nad osiaganiem coraz lepszych rzeczy, jest uznawanie ich za normalne. A skoro cos co mamy jest normalne, to czemu nie sprawdzic czy cos wiecej tez jest normalne. Przeciez nudno tak nic nie zmieniac. A warto jest zmieniac rzeczy na lepsze. Wstaje o piatej, wiec dobrej nocy.

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-07-17, 00:40:57 »
chłopie, ty zaraz będziesz w raju, nie potrzebujesz się już rozwijać, zwiewaj z tego forum

Sebastian Osuch

  • Gość
[#]   « 2014-07-17, 00:38:56 »
Osiagnalem duzo sukcesow w kreacjach mentalnych, niektore z moich kreacji spelnily sie lepiej niz to sobie wyobrazalem. Np. Moja praca. Wiele razy mialem problem w pracy taki, ze byla meczaca i po niej nie moglem o siebie zadbac, albo zmuszala mnie do jedzenia byle czego na szybko. Chcialem zebym mogl moja wymarzona prace pogodzic ze zdrowym odzywianiem. I wyszlo - W mojej aktualnej pracy codziennie wraz z towarem przyjezdza 2-3 litry swiezo przecistnietego soku z marchwii i pomaranczy :) nie musze nic robic, tylko nalac do szklanki.

Ale ostatnio chodzi mi po glowie, ze wszystko, czego najbardziej pragniemy, nie ma zwiazku z kreacja mentalna. Pochodzi z poziomu przyczynowego, gdzie wszystko jest tak naprawde dostepne na zawolanie (zreszta udane kreacje mentalne tez sa zwiazane ze zbudowanym kontaktem z tym poziomem, a kontakt buduje sie poprzez medytacje), puka do nas, i jedyne co musimy zrobic, to przestac sie upierac, bawic i kombinowac, jak to zdobyc.

To jest tak proste. Ta sfera zasila nas wieksza iloscia energii niz jest nam potrzebna. Daje nam wszystko co najlepsze, najlepsze partnerki, najlepsze prosperity, najwieksze szczescie. Jedyne co trzeba zrobic, to przestac sie upierac. I oczyszczac intencje i karme.

Ostatnio wrocilo do mnie kilka karmicznych zwiazkow partnerskich - ktore opieraly sie na intencji zapelnienia niespelnienia, po tym jak zostalem rozdzielony z moja prawdziwa, harmonizujaca partnerka. Po porownaniu tego co dawaly mi te zwiazki, z tym co daje mi zwiazek z harmonizujaca na poziomie przyczynowym partnerka, one przestaja miec sens. Jestem coraz blizej z byciem z wymarzona polowka, kimkolwiek ona bedzie :)

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-16, 17:02:26 »
Ja też lubię styl Edyty. Fajnie i ciekawie piszesz.

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-07-16, 15:19:50 »
ja lubie i Karinę i Edytkę i Wilsona

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-16, 12:44:45 »
Edytka

ja gwoli wyjaśnienia powiem, że ja bardzo lubię Twoją mądrość i styl wypowiedzi i jak zobaczysz coś u mnie to śmiało mi mów, bo ja się chętnie od Ciebie uczę.

Wilson

  • Wiadomości: 774
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-07-16, 11:00:47 »
Edyta to witaj w klubie, mam to samo
to co mi wypływa od razu jako przyczyna to ucieczka od siebie, skupienie na innych
dwa jakiś przymus pomagania
mam intencję by rozprawić się z tym powoli ale dokładnie a nie jak zwykle , krótko szybko trachu trachu i nie wiadomo czy już po strachu ;)

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-07-16, 09:33:42 »
trochę sobie uzdrawiałam i mogę powiedzieć że Lilliole mi doskonale pokazała że kolejny raz (już wielu wcieleń)  tracę czas na zajmowanie się nie swoimi sprawami tam gdzie nie jestem potrzebna zamiast pójść tam gdzie mam korzyści i jestem potrzebna