Miałam sen który obrazuje stan w jakim jestem oraz siłę która mnie pcha do przodu.
Na stole leżała martwa, kupiona w sklepie ryba, w folii przeznaczona do zjedzenia. Patrzę a ona zaczyna się poruszać, co mnie przestraszyło i bardzo zdziwiło, bo to było coś nienormalnego. A ona zaczeła się poruszać coraz mocniej a potem nawet próbowała iść do przodu. I to było cos okropnego, ten ogromny wysiłek aby ożyć, aby zacząć się poruszać. Popatrzyłam n a jej głowę a tu samo mięso, bo głowy nie było, a pozostały tylko otwory po oczach. A ta kaleka bez oczu i mózgu za wszelką cenę chciała żyć i z takim ogromnym wysiłkiem szła na oślep do przodu, byle tylko żyć. Budziło to we mnie wstręt, że takie cos brzydkie i okaleczone próbuje za wszelką cenę powrócić do życia. Obok byli ludzie którzy ją kupili i którzy zamierzali powrotem ją zabić i zjeść. A ryba szła w ich stronę, bo nie mając oczu nie widziała że jej wysiłki powrotu do życia nie mają sensu, bo i tak zostanie zabita. A ja patrzyłam na nią i ni e mogłam się nadziwić skąd w niej tyle samozaparcia i chęci życia za wszelką cenę, po to aby tylko żyć.
I tylko dzięki temu brakowi oczu i brakowi wiedzy że i tak jej się nie uda powstać z martwych, czyniła te próby ożycia.
Ta ryba symbolizuje mnie. W pierwszym okresie terapii byłam całkiem martwa a teraz czynię próby ożycia, chociaż patrząc na mnie z boku wydaje się to bez sensu bo przecież ani głowa ani oczy mi nie odrosną. Ci ludzie zamierzający ją zabić oznaczają mój brak wiary w to że uda mi się wyzdrowieć, w to że uda mi się powrócić do mojej prawdziwej natury. A nie wierzę w to ponieważ widzę w jakim jestem stanie, jaką kaleką jestem.
I mimo tego braku wiary w wyzdrowienie pracuję nad sobą bo pcha mnie do tego chęć życia.
Oprócz tego sen ten przedstawia mój stosunek do zycia.
Ta ryba to życie które budzi we mnie wstręt oraz zdziwienie nad jego siłą i determinacją.