Byłam dzisiaj w poradni torakochirurgi po receptę na antybiotyk, który mi się juz skończył, a lekarz stwierdził że to mi nic nie pomoże, i przypomniał, że juz dawno (bo 28.11.) miałam poddac się operacji... i ze jej nie uniknę, że muszą wyciąć mi 3kawałki żeber(!), zrobią mi taki otwór przez który oczyszczą mnie z ropy która podobno wypełnia prawie całą przestrzeń o usuniętym płucu. I nie zrobią mi prześwietlenia jeszcze raz by sprawdzic wszystko bo było ono robione 21.11, i musi być wiarygodne. znowu poczułam lęk. Moja mama zrobiła mi prezent na mikołajki i zabrała mnie do bioenergoterapeuty w Gdańsku, starszego Pana, który tez jest kręgarzem, zielarzem. Poprosiłam go aby postawił mi diagnoze mojej choroby i ocenił stan moich czakr. Powiedział, że nic mi nie dolega, jestem tylko osłabiona, i że moje czakry działaja prawidłowo. Zapytałam czy mojemu zyciu nic nie zagraża, nie. Wtedy powiedziałam mu, ze mam usunięte lewe płuco, ze do rany na plecach mam przyczepiony taki woreczek do którego sączy mi się ropa, że stwierdzono mi ropniak opłucnej, i że ponad połowe przestrzeni gdzie nie mam płuca wypełnia ropa, że czeka mnie operacja. Dostałam odp. ze wszystko sie ładnie goi, i że tej ropy na pewno jest duzo mniej w tej przestrzeni, ze ropniak się zagoi. I ze są zioła na problemy z płucami. Dopiero moja mama zaczeła mówić do mnie, że musze poddać się operacji, to on zmienił zdanie i zgodził się z moją mamą i stwierdził, że to trzeba wyczyścić, i że może mi się pogorszyć stan zdrowia jak nic nie zrobię, i że samo nie zniknie. Zapytałam jaki zabieg mi wykonał, powiedział, ze przekazał mi dobrą energię, że wyczuwa u mnie jedynie osłabienie, że mam zażywać magnez. Boże, ja mam anemie, potrzebuję żelaza. powiedziałam mu, że przeciez nic nie czułam,kiedy przykładał mi dłonie, że kiedyś ktoś mi podarował przekaz Reiki i to we śnie,czułam rózne odczucia których sama bym sobie nie wymyśliła. a tu nic. Byłam rozczarowana i rozżalona, pełna emocji, poczułam się winna, bo ten człowiek musiał odebrac to jako atak energetyczny, a mi nie o to chodziło. Może komuś pomaga, mi w ogóle. Pytałam o czakry kilka razy, przeciez mam w sobie poczucie winy, przeciez to musi byc widoczne. Nic nie powiedział, powtarzał, ze czakry pracują prawidłowo. Przykro mi bo się zawiodłam. I boję się, nie uniknę operacji, nie uniknę bólu... Nie chce wierzyć do końca lekarzom, chce wierzyć, że jest ratunek dla mnie, że ten ropniak sam się wchłonie, może poprzez dietę sokową albo głodówkę. Ale ja mam za niską wagę 42,2 kg (dzisiaj) i silną anemie, i niedobór białka. To jest dla mnie niebezpieczne. Co ja mam robić?... Ktoś mi cos poradzi, może z aktualnego zdjęcia można postawic mi jakąś diagnozę, osoba która ma prawdziwe zdolności jasnowidzenia? Myślałam tez o hipnozie, która jest stosowana w medycynie do przygotowania do operacji i w zmiejszeniu bólu już po, ale komu będe mogła zaufac, że nie wyrządzi mi jakiejś krzywdy psychicznej? Proszę o jakieś rady...