Przede wszystkim robiłem fotki, na wycieczce objazdowej.
Tu można zerknąć:
http://www.flickr.com/photos/leszekzadlo/No i trochę sobie odreagowałem:
Pielgrzymka średniowiecznego rycerza do "Jerozolimy, gdzie każdy kamień pamięta cierpienie Pana Naszego, Jezusa". Było wiele wczuwania się w cierpienie.
Tylko .... pojawił się problem, bo w średniowieczu już żaden kamień nie pamiętał Jezusa. Po żydowskim powstaniu w 73 r ne Rzymianie splantowali miasto tak dokładnie, że tylko po niektórych obiektach zostały fundamenty. Tym niemniej po kilkuset latch chrześcijanom jakimś cudem udało się odkryć miejsca związane z ostatnią drogą Jezusa na Golgotę. Kilka z nich nam pokazano. Tu jednak nic mi niczego nie przypominało.
Po męczącym Starym Mieście było Betlejem - jeszcze bardziej męczące. Bo wszyscy (biali, żółci, czerwoni i czarni) się pchali do miejsca, gdzie rzekomo stał żłobek, w którym urodził się Jezus. To miejsce już dawno zabudowano bazyliką (jak i wszystkie inne związane z historią Jezusa). Tam mi się zrobiło niedobrze z nadmiaru dziwnych energii, ale jednak wszedłem też sobie popatrzeć.
Potem zaczęło się przyjemniej. Nad Jeziorem Genazeret spotkałem swoją karmiczną śliczną żonę. Za kilka dni to spotkanie mi się przydało do odreagowania, gdy znalazłem się w Petrze - mieście Nabatejczyków. Okazało się,że właśnie tam mieszkałem, kiedy zrbowałem karawanę i przywiozłem sobie ten śliczny łup. Na weselu wszyscy mieszkańcy byli oczarowani jej urodą. A potem pojawiły się problemy, bo nie mieliśmy dzieci. Rodzina zaczęła dostawać małpiego rozumu obawiając się, że jeśli umrę bezdzietnie (co przy tym trybie życia, jaki prowadziliśmy, mogło się zdarzyć nazajutrz), to zaczną się niesnaski w rodzinie, bo nie będzie dziedzica fortuny. A spokój w rodzinie i klanie był najważniejszy!
Przypomniało mi się też, ze moja śliczna małżonka nieraz mi zaimponowała. Np. kiedy przywiozłem bogate łupy, popatrzyła, a potem stwierdziła, że bardziej jednak zależy jej na mnie niż na tych błyskotkach. I kolejnym razem, że jestem jej afrodyzjakiem i nie potrzebuje żadnych innych. Fajnie było sobe przypomnieć. Ale... aż szkoda, że w tym wcieleniu małżeństwa nie będzie.

No i na koniec wycieczki zaliczyliśmy niezwykłą pustynię Wadi Rum.
Po 2 dniach pobytu w pustynnym terenie udało mi się wypić przez noc 9 litrow napojów!