Autor Wątek: Wyznania  (Przeczytany 644915 razy)

Aurelia

  • Gość
[#]   « 2011-10-24, 16:15:27 »
tak, to ja... ja nie chce przeszkadzać, tam przeszkadzałam;(
chce, proszę, o jakomś pomoc

J007

  • Wiadomości: 273
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2011-10-24, 16:13:54 »
Aurelia,
czy to ty jesteś tą osobą co na forum cudu pisałaś o swoich pobytach w szpitalach i powrotach do narkotyków ?

Aurelia

  • Gość
[#]   « 2011-10-24, 16:05:27 »
Mariomar
Nie wiem od czego powinnam zacząć...bo to nie jest tak że zycie mi się znudziło... nie... ja już po prostu nie umiem się nim cieszyć, nie chcę... nie potrafię docenić tego że zyję... przeżyłam... nie mam płuca, mój chłopak prawie by mnie zabił, nie mogę już czuć się bezpieczna... a teraz jeszcze nie umiem rozmawiać, bo nie wiem co chciałabym przekazać, nie czuję się świadoma, mam przerwy, dziury między myslami... chciałabym to wszystko komuś opowiedzieć, ale nie wiem jak... musiałabym opisywać wszystko od początku ze szczególami... od momentu jak zaatakował mnie nożem od tylu... i okoliczności, w których to się stało... ja go tłumaczyłam, ze to moja wina, że on jest niewinny, że nie chciał zrobić mi krzywdy, że sama wymodliłam sobie smierć... komu mam to powiedzieć? kto mi to wytłumaczy? on tez wbił w siebie nóz... tylko, że ja nie wiem jak ktos moze sam sobie zrobić taką krzywdę, jemu nic prawie nie było, pocierpiał trochę, zszyli mu ranę... ja miałam przebite płuco, plułam krwią jak zadzwonił na pogotowie... jestem z nim bo go kocham, i jakos go tłumaczę sama przed sobą, ale moja rodzina musi życ ze swiadomością że on próbował mnie zabić, zaatakował mnie od tyłu, w nocy, wyprowadził gdzieś w jakąś trawę, w pole, bo uważał że go zdradzam;(((( on musiał mnie chyba nienawidzieć;( trafiłam do szpitala psychiatrycznego na miesiąc, chroniąc go, kłamiąc, że sama to sobie zrobiłam... a po wypisaniu mnie byłam kilka dni w domu i trafiłam na ponad miesiąc do zwykłego szpitala, i tam miałam dwie operacje, po drugiej usunęli mi całe lewe płuco... i nigdy nie zapomnę tego bólu... pogrążyłam się w czymś, zwątpiłam... i trochę dochodzę do siebie... ale... nie wiem jak mam żyć dalej...;(((((((((( i strasznie przeszkadza mi to, że nie wiem na czym mi zalezy, że nie próbuję nic zmieniać, jakoś aby było lepiej... boje się, nie umiem rozmawiać, mam coś z głową nie tak... chciałabym wiedzieć, dlaczego on chciał mnie zabić?... czy ja mu coś zrobiłam?... czy mogę przy nim czuć się bezpieczna, czy on nie zrobi mi kiedys krzywdy?... i dlaczego, jakie intencje miałam by stracić płuco?... czy ja spowodowałam że moj ukochany wbił we mnie nóz, bo modliłam się o śmierć, podczas przekazu Reiki, wyobrażając sobie że sama wbijam sobie nóz w serce, włozyłam w to całą swoją energie, to była taka modlitwa, krzyk, rozpacz, błaganie... dlaczego to się urzeczywistniło po kilku dniach od przekazu Reiki?...jakie relacje łaczą mnie z moim chłopakiem... jak ja mam to sobie wytłumaczyć?... czy ktos mi jakoś pomoże poznać przyczynę tego zdarzenia, poznać prawdę?...

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2011-10-23, 12:17:11 »
Piękne było. Składało się z 3-4 pni i było rozłożyste :)

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-10-23, 12:07:33 »
Piękny sen Grażyna:)

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2011-10-23, 12:06:03 »
A mnie się przedwczoraj śniło ogromne kwitnące na biało drzewo :)

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2011-10-23, 12:03:38 »
Sebastian fajny sen :)

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2011-10-23, 11:37:07 »
Dzisiaj śniła mi się dziewczyna po 30-tce z rocznika 78 ;)) Wiem bo w tym śnie odwiedziłem jej profil na facebooku i przeczytałem że kocha rocznik 78 ;)))

Ale duszą wyglądała na 20 lat. I rozmawialiśmy, i poczułem do niej coś niesamowitego. Ale się przestraszyłem więc poszedłem rozmawiać z kim innym i ją obserwowałem z dystansu i ona sobie dalej była, nie zmienił jej się nastrój, nic ode mnie nie oczekiwała, i była cały czas otwarta. Potem znowu do niej podszedłem i o czymś tam gadaliśmy, była miłość i nic więcej. To taka duża przestrzeń... Tyle spokoju w tym było w porównaniu z moimi wcześniejszymi relacjami w tym życiu. Jakże to różne od prowokacyjnych mechanizmów i parcia z którym sie do tej pory spotykałem.

Ach, i była wysoka i smukła jak modelka, i do tego mądra i inteligentna, i dojrzała!

Wiem już czego szukam!

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2011-10-22, 19:37:39 »
Aurelia,

Całkiem, jakbyś pisała o mnie. Też miałem taki stan TOTALNEGO BEZSENSU, ale od kilku lat zaczyna mi to mijać, więc mogę Ci coś doradzić. :)

Chyba jesteś starą duszą, która już ma dosyć tego ciągłego wcielania się na Ziemi, bo to takie "nieperspektywiczne". :) Polecam więc: zapisz się do Leszka na węzły i krzyże karmiczne, zapisz się na rebirthing, kup sobie dobre ziółka na nerwicę, uzdrów swoje intencje do pobytu na Ziemi, kup sobie płyty z medytacjami Leszka Żądło lub Darka Logi lub Ani Atras i słuchaj ich świadomie aż do skutku. To takie podstawy na początek!

Trzymam kciuki. :)

Aurelia

  • Gość
[#]   « 2011-10-22, 15:10:53 »
... nie wiem jak mam żyć... kiedy niczego nie chcę, nic nie oczekuję, nie zalezy mi na niczym, otwartm sercu, byciu kochającą, przyjazną, pomocą, potrzebną innym, radosną, cieszącą się życiem, rozwijającą się duchowo... kiedy wszystko straciło dla mnie znaczenie, moje zainteresowania które chciałam rozwijać, wszystko niepotrzebne... nie interesuje mnie ten świat, życie po smierci, nic... nie chce umierać, nie chce zyć... zwątpiłam w Dobro, sens życia, rozwój duchowy... przeżyłam ból fizyczny, którego nigdy nie doświadczyłam i nic, nie przebudziłam się... i na co dzień muszę życ na tabletkach przeciwbólowych, mimo to cały czas coś czuję, mniej lub więcej bólu, i mam dosyć. Czuję się nieświadoma, otepiała, przeraża mnie to... jestem nerwowa, wpadam w histerie, nikt mniwe nie rozumie, ranię najbliższych, nie panuję nad swoimi emocjami... ja bym chciała tylko spokojnie wegetować, by nie ranić, by nie czuć się raniona, w takim idealnym czystym stanie wyższej swiadomości byc gotowa na śmierć, kiedy przyjdzie mój koniec, ale sama tego nie przyspieszę, nie chcę, nie mam takiej potrzeby, bo w końcu  i tak odrodzę się, ale ja nie chce żyć, nie umiem cieszyć się życiem...;((((( może to minie, bo jest mi lepiej niz jeszcze kilka dni temu... bo nie przezywam już tego co się wtedy stało, nie pytam dlaczego?...

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-10-22, 12:48:08 »
Ostatnie dwa miesiące, czas przez który przerabiałem sobie relacje z ojcem były męczące psychiczne, pełne zniechęcenia, zobojętnienia i poczucia bezsensu.

Na szczęście wszystko co niedobre, szybko się kończy :) Od kilku dni nie dość, że od tak, bez żadnej zapowiedzi zacząłem się czuć bardzo dobrze i przyjemnie w trakcie medytacji (wcześniej to było tylko opornie i męcząco), to na dodatek ojciec mnie dziś totalnie zaskoczył. Normalnie jak rodzice jechali gdzieś na cały dzień, zostawiając pustawą lodówę to tylko rzucali do mnie i siostry hasło "zróbcie sobie coś" i tyle. To nigdy nie było problemem, że to coś oznacza zjedzenie chleba z serem na obiad. A dzisiaj całkowicie sam z siebie postanowił zafundować nam pizze. Wiem, że to brzmi śmiesznie, ale ja jestem w szoku, że tak nagle uwzględnił nasze potrzeby, tam gdzie je zawsze olewał i postanowił nawet wydać na to pieniądze. To jest duży progress jak na niego :P No i co śmieszniejsze, wczoraj właśnie z siostrą rozmawiałem o tym, że mógłby nam chociaż jakąś pizze fundnąć, kiedy się nas zostawia bez żarcia w domu.

No i teraz już wiem, że skoro udało mi się wykreować coś takiego, to nie ma rzeczy niemożliwych. Związki, pieniądze, oświecenie - to jest pikuś przy tym :D

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-10-21, 22:54:36 »
Jasiu

Mam nadzieje, że ćwiczenia jakie robimy na koordynację i orientację w przestrzeni, na zajeciach( tak, robimy takie;)) pomogą:)

Jasiu

  • Wiadomości: 92
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2011-10-21, 15:01:44 »
Skoro odnajdujesz się w tańcu to za kółkiem też nie będzie problemu ;) nie jeździłem za dużo ale wiem co to za uczucie :)

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-10-21, 12:42:18 »
Liczę na to, że mam to wyczucie, bo jestem plastykiem;)

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2011-10-21, 11:56:10 »
Nie Olga to nie chodzi o ego. Chodzi o to że jak wsiadam za kółko to świadomość mi się rozszerza na gabaryty auta i czuję się jakbym był z autem jedną istotą. To daje ogromne czucie auta i w ogóle niesamowicie rozszerza percepcję, właśnie w mieście lawirowanie między samochodami lewymi i prawymi pasami, i to wyczucie gdzie sie zmieszcze a gdzie nie - czuję się jak puma która biegnie przez dżunglę pełną kłączy i drzew. A jak sie już wyżyje to jadę sobie powolutku jakbym dumnie kroczył i to też mnie doładowuje pozytywnie. Ważne żeby sie nie śpieszyć