Mariomar
Nie wiem od czego powinnam zacząć...bo to nie jest tak że zycie mi się znudziło... nie... ja już po prostu nie umiem się nim cieszyć, nie chcę... nie potrafię docenić tego że zyję... przeżyłam... nie mam płuca, mój chłopak prawie by mnie zabił, nie mogę już czuć się bezpieczna... a teraz jeszcze nie umiem rozmawiać, bo nie wiem co chciałabym przekazać, nie czuję się świadoma, mam przerwy, dziury między myslami... chciałabym to wszystko komuś opowiedzieć, ale nie wiem jak... musiałabym opisywać wszystko od początku ze szczególami... od momentu jak zaatakował mnie nożem od tylu... i okoliczności, w których to się stało... ja go tłumaczyłam, ze to moja wina, że on jest niewinny, że nie chciał zrobić mi krzywdy, że sama wymodliłam sobie smierć... komu mam to powiedzieć? kto mi to wytłumaczy? on tez wbił w siebie nóz... tylko, że ja nie wiem jak ktos moze sam sobie zrobić taką krzywdę, jemu nic prawie nie było, pocierpiał trochę, zszyli mu ranę... ja miałam przebite płuco, plułam krwią jak zadzwonił na pogotowie... jestem z nim bo go kocham, i jakos go tłumaczę sama przed sobą, ale moja rodzina musi życ ze swiadomością że on próbował mnie zabić, zaatakował mnie od tyłu, w nocy, wyprowadził gdzieś w jakąś trawę, w pole, bo uważał że go zdradzam;(((( on musiał mnie chyba nienawidzieć;( trafiłam do szpitala psychiatrycznego na miesiąc, chroniąc go, kłamiąc, że sama to sobie zrobiłam... a po wypisaniu mnie byłam kilka dni w domu i trafiłam na ponad miesiąc do zwykłego szpitala, i tam miałam dwie operacje, po drugiej usunęli mi całe lewe płuco... i nigdy nie zapomnę tego bólu... pogrążyłam się w czymś, zwątpiłam... i trochę dochodzę do siebie... ale... nie wiem jak mam żyć dalej...;(((((((((( i strasznie przeszkadza mi to, że nie wiem na czym mi zalezy, że nie próbuję nic zmieniać, jakoś aby było lepiej... boje się, nie umiem rozmawiać, mam coś z głową nie tak... chciałabym wiedzieć, dlaczego on chciał mnie zabić?... czy ja mu coś zrobiłam?... czy mogę przy nim czuć się bezpieczna, czy on nie zrobi mi kiedys krzywdy?... i dlaczego, jakie intencje miałam by stracić płuco?... czy ja spowodowałam że moj ukochany wbił we mnie nóz, bo modliłam się o śmierć, podczas przekazu Reiki, wyobrażając sobie że sama wbijam sobie nóz w serce, włozyłam w to całą swoją energie, to była taka modlitwa, krzyk, rozpacz, błaganie... dlaczego to się urzeczywistniło po kilku dniach od przekazu Reiki?...jakie relacje łaczą mnie z moim chłopakiem... jak ja mam to sobie wytłumaczyć?... czy ktos mi jakoś pomoże poznać przyczynę tego zdarzenia, poznać prawdę?...