Kinga

Fajnie, choć ja myślę, że te osoby były jednak dość otwarte, by to przyjąć, wg mnie nie jest tak, że wystarczająca pewność siebie wystarczy i nagle wszyscy będą się otwierać. Ale pewnie na tych bardziej zamkniętych, niepodatnych nie trafiasz i nie przyciągasz już.
Ale wiem o czym piszesz, tez mam takie lęki czasem. Przy niektórych osobach, gdy pś czuję, że one mnie nie zaakceptują z tym, wyśmieją itd. Czasem moja pś czuje, że nie i wtedy mogę się otwierać, samo to wynika jakoś np podczas rozmowy.
Mam jeszcze wzorce bycia odrzucaną, podobnie jak napisałaś o sobie, właśnie taki lęk przed byciem sobą. Moje początki to chyba były archanioły, białe anioły i połówek, potem już się nakręcało. Właśnie teraz nad tym pracuję:) Zeby w koncu wybrać siebie, pozwolić sobie na szczęscie i spełnienie bez względu na to jak mnie inni oceniają i co wybierają. Przekonuję tez moją pś ze jest to w porządku, nikomu nie szkodzę tym, że wybieram własne szczęscie:) Wywala, ale coś czuję, że się dzieje ku uzdrowieniu:)
Ja jeszcze czuję sie winna za to, że dominuję jakoś energetycznie, że inni się do mnie dostrajają, dopasowują, jakby to coś złego było i nie w porządku. Dziwne.
I jeszcze jeden lęk odkryłam. Rozmawiałam ze znajomymi na temat harmonii i czym ona jest, chodziło o zainteresowania w zwiazku. Dla mnie oznaczało to identycznie zainteresowania, cele. A tu się okazało, że mogą być inne, ale dogrywające sie, na zasadzie uzupełnienia. Niby ok, ale poczułam lęk przed byciem inną, niepowtarzalną, nawet od połówki. Paradoksalnie bardzo się boję być wyjątkowa i niepowtarzalna. Takie poczucie samotności samej ze sobą, bycia tylko jedną, przeraża mnie to. Myslałam dotąd, że połówki powinny być identyczne i to mi dawało poczucie, że nie jestem sama, że jest ktoś taki sam jak ja. A tu zonk.