a ja dziś znów podejmę temat niejedzenia mięsa, bo nadal jest on dość ciężko pojmowany w moim otoczeniu.
W pracy mamy zwyczaj siedzenia sobie w kuchni przy kawkach, herbatkach itd-oczywiscie nie cały czas, troche tez pracujem. Dzis znów była dyskusja o jedzeniu. A konkretnie o zawartości mięsa w wyrobach mięsnych typu parówki, szynki itd. Dla mnie to są obrzydliwe tematy ale pilnuje sie by nie wtrącać deprymujących uwag na temat jedzenia mięsa bo jak się przekonałam są one odbierane dosć personalnie i z nadspodziewaną wrazliwością przez osoby mieso jedzące. No ale nowa kolezanka która już zauważyła ze mięsa nie jem-ale jem ryby-sie mnie pyta, czemu nie jem. Ja coś tam zaczynam się na około produkować, ze jem ryby ale kiedys i ich nie będę jadła a kolega-no to współczuję twoim dzieciom. Ja-nie będę miała dzieci. On-tak sie tylko mówi, z durnym usmieszkiem. Mogłabym przeniesc temat z niejedzenia miesa na nieposiadanie dzieci, ale stwierdziłam, ze to chyba jeszcze bardziej sliski temat, więc uciełam, mówiąc ze mam 30 lat-dając oczywiscie do zrozumienia, ze wszystko wiem o antykoncepcji:D( haha). No ale wracajac do dzieci mowie, ze czemu im wspolczuje, przeciez są matki niejedzace miesa w czasie ciąży i ze dzieci są zdrowe, nie choruja i od dziecka nie jedza mięsa, a on mi coś o jedynym pełnowartościowym białku i długości układu pokarmowego człowieka niby stworzonym tylko do jedzenia miesa. Nie obyło się oczywiście bez standardowego porównania do krowy, a raczej długości ukłądu krowy i człowieka, ponoć wielokrotnie dłuższego u roslinozernej krowy. Powiedzilam, ze chyba jest wrecz na odwrot i czlowiek ma jak najbardziej układ stworzony do niejedzenia mięsa, ale on zaprzeczył gorąco no i juz mi sie odechciało dyskutować z nim. To jak to jest z tym układem pokarmowym, ktos wie? musze znaleźć jakies argumenty na nastepny raz.
I kolejny temat co mnie zabił-jedna kolezanka jest w ciąży. No i se tak gadamy, a ona, ze w sumie tez nie jest jakos bardzo za dziecmi, zeby sie podniecac, zachwycac i coś, ale swoje to inaczej, ze trzeba miec swoje dziecko. Odczułam wrazenie, ze chodzi o stan posiadania. potem cos tam powiedzialam tak, ze nie czuje teraz potrzeby szukania faceta, bo mi bardzo dobrze samej, ciesze sie tym stanem itd i ze wolę sie sama rozłożyc w łóżku bo potrzebuje duzo miejsca, a ona: po prostu jestes egoistką. Lekko zaboloało, ze jest taka mało kumata-nie to co powiedziała, ale to jak mnie postrzega i juz coś zaczęłam tłumaczyc. Ale ręce mi opadły. Najgorsze ze nie mam w ogole argumentow na takich ludzi, bo oni i tak wiedzą swoje.