Koncert Queen we Wrocławiu był fantastyczny! czuję się, jakby marzenie dziecinstwa się spełniło, choć mam pewien niedosyt, ze skąpiłam na droższe bilety pod samą sceną, nie mogłam sobie poskakać. Super, super, rewelacja i niech sobie gadaja, ze Queen bez Freddiego to nie Queen, tych 2 panów co zostało daje radę, a gdy spiewali kawałki Queen to był po prostu stary dobry Queen...
A i spotkałam Briana May'a na Placu Solnym, 10 metrów przede mną. Miałam szansę podbiec, bo był samiutki, ale ...zawstydziłam sie, ze nawet nie miałam odwagi zrobic zdjęcia. Siostra o mało nie weszła mu do samochodu, mamy tylko jego fotke tyłem. stałam tez troche pod hotelem w którym mieszkali i doczekałam sie wychodzącego gitarzysty-niestety bocznym wejsciem...Kurcze, gdyby rodzina nie wiedziala ze przyjezdzam warowałabym tam 2 dni:))).
Inga-jak sie czujesz po powrocie, było znośnie, ok Napisz proszę? Moja babcia pierwszy raz dość wyraznie okazała zazdrosć wobec mnie-takie odniosłam wrażenie przynajmniej, podobnie mama. Chyba cos musialo sie zmienic, bo miałam największy niesmak po pobycie tam odkąd mieszkam w Olsztynie. Dopiero koncert rozwial to dziwne przyjęcie. Babcia na to, ze powiedzialam, ze u mnie nic sie nie dzieje, praca dom, ze tez to moje zycie takie do niczego-jakos mniej wiecej takiego sformułowania użyła, a ja czemu tak mowi, ze jestem zadowolona ze swojego zycia i z tego co mam, a ona, ze nic nie mozna mi powiedzieć jak matce. No ale była zmęczona opieką nad dziadkiem...