BR,
Fajne uswiadomienia, rozumiem i wspieram, bo mam troche podobnie

Wyznanie:
Zastanawialem sie dzisiaj co bym zrobil gdybym np wygral 6 w totka. I praktycznie wszystkie krotkoterminowe plany dotyczyly innych: mamie bym dal tyle i kupil to i to, przyjaciolom to i to. Odnosnie siebie byly tylko ogolne rzeczy, w stylu "wyprowadzic sie tam", czy "pojechac siam". I wtedy do mnie trafilo, ze po prostu tak sobie dalem wmowic te wszystkie rzeczy w stylu "nie badz sztywny, zrob cos fajnego" ze zaczalem uznawac wszystkie swoje pomysly automatycznie za glupie.
Zatem!
Pierwsze co bym zrobil, to nie kupil zadnego cholernego rowera, ani nie pojechal na zaden durny Slot Art Festival, pocic sie z masa idiotow majacych mase idiotycznych pomyslow. Nie pojechalbym nad zadna zasrana wode sie kapac, bo "jest lato".
Wynajalbym sobie cos. Kawalerke, albo jakis inny modul w 100% samowystarczalny (zadnej wspolnej kuchni czy czegos takiego). Kupil sobie PS3 i dobrego peceta. Na PS3 gralbym w cos, na PC w Fallout New Vegas.
Nie wychodzilbym na zadne pieprzone slonce "bo jest lato". Jedyne do czego by sie przydalo slonce i upal to do tworzenia klimatu pustyni Mojave w Falloucie.
Przez pierwsze 3-4 dni nie spotykalbym sie z nikim i nie wychodzil z domu. Jadlbym zamowione jedzenie, dostawcy bym zostawial pieniadze pod wycieraczka, a kontaktowal sie z nim tylko przez telefon.
Po tych kilku dniach moze bym zaczal wychodzic na zewnatrz. Moze pojechal w gory na dzien-dwa. Do cywilizowanego pokoju hotelowego, nie pod zadne zapocone i zamrowczone namioty!
Zmontowalbym sobie open source'owa drukarke 3D.
[Wyznanie: przegladalem dzisiaj filmy jakie mam w HD, i zobaczylem fragment "Baraki". Jacys poludnowowschodnio azjaci cost tam sobie wydziwiali przed jakims posagiem. Pierwsza mysl: o, jkie fajne. Druga mysl: gowno a nie fajne, to tylko uwarunkowanie ze jestem duchowiakiem to powinno mi sie podobac. A co mnie to obchodza zabobony ludzi, dla ktorych higiena jest sranie 50m od domu! Zreszta, czym to sie rozni od naszego klepania maryjek. Zabobon jak kazdy inny.]
Wiec: nie wyjechalbym na zadna "duchowa" wycieczke do indii czy innych miejsc z pysznym jedzeniem, po ktorym europejczyk sra dalej niz widzi.
Po miesiacu wyjechalbym do Islandii, na miesac-dwa. Wzialbym 3DSa i Vite, a poza tym to mieszkajac tam nauczyl bym sie islandzkiego. Ba, moze nawet z takimi ludzmi bym sie pouspolecznial i pozwiedzal troche. Malych miasteczek, popoznawal starszych ludzi, porozmawial z nimi.
Pieprzyc to czego oczekuja inni, "bo tak ludzie ciesza sie zyciem". Niech sie tym zyciem ciesza, byleby mojej rzyci nie zawracali
