Autor Wątek: Wyznania  (Przeczytany 644630 razy)

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-05-30, 20:18:08 »
Clint

Mi się skojarzyły takie prace i kwoty z takimi co chodzą i dostają" ile Bóg da". Chodzi mnich i coś mu tam ludzie wrzucą, do kubeczka.

Grażyna

Bycie wystarczająco dobrym jest bardzo ważne, świadomość tego. Bez tego ciągle czegoś brakuje, zmieniają się szefowie, wymagania, ciągle jest coś. Człowiek też tak potem kreuje, że mu ciągle inni pokazują, że jeszcze nie jest dość dobry i czego to on nie umie, nie wie. Doszkala się i doszkala. Takie kółko zamknięte.
To tak jakby się musiało zasłużyć na zasługiwanie na bogactwo, godne, dostanie życie.

Mi pomogło w pewnym momencie dodanie do afki, że jestem wystarczająco utalentowana i zdolna- to coś dla artystów:-)
Teraz jeszcze chce zacząć niedługo aspekt, że zasługuję na zaufanie( że można mi zaufać, coś powierzyć i nie schrzanię;)).
Może później na priv podrzucę stronke:)
« Ostatnia zmiana: 2012-05-30, 20:27:27 wysłana przez Laka »

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-05-30, 20:10:25 »
Haha i właśnie dostałem kolejną popierdółkową robotę na jakieś 2 godziny, gdzie zarobie pewnie z 2-3 dyszki. Wychodzi na to, że urzeczywistniłem prosperującą świadomość w wersji mikro, która byłaby idealna gdybym wciąż był w gimnazjum czy liceum :P

Chciałbym żeby przychodziła do mnie tak samo praca z poważnymi sumami. No, ale dla takiego ascety jak ja, to dobre chociaż to.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-05-30, 19:43:06 »
BR
To tylko przejściówka związana z jakimś aspektem akceptacji, który się ruszył kiedy podniosło się w górę to co się podniosło. Po za tym warto sobie odpuścić towarzystwo kobiet dla których byłaś ok, dopóki nie wychylałaś się ponad pewien poziom.

Tulia

  • Wiadomości: 538
  • Płeć: Kobieta
  • Katarzyna Jezierna, www.zyciezaniolami.pl
  • Status: Regreser
[#]   « 2012-05-30, 19:38:25 »
BlackRose
Pojawią się nowe, które będą Cię akceptować i kochac tak jak Ty siebie! Nie bój żaby;-) Oczyszczaj i uzdrawiaj temat dalej.

Ja ostatnio przerabiałam akceptację mego ciała i cały czas jeszcze coś wyłazi. Ale fajnie jest. Nagle okazało, że ubrania, których nie zakładałam bo uważałam, że są za ciasne i sie w nie nie zmieszczę - pasują jak ulał;-)

Freefalling

  • Gość
[#]   « 2012-05-30, 19:35:11 »
Black Rose

    A na co ci towarzystwo kobiet,które nie akceptują ciebie takiej,jaką jesteś w całej wspaniałości swego istnienia??? (I VICE VERSA)

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-05-30, 19:24:26 »
Im bardziej siebie akceptuję i się sobie podobam, tym bardziej kobiety mnie ignorują i odchodzą ode mnie :/

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-05-30, 14:08:50 »

Znam też osoby, które są świetnymi grafikami, znają wiele programów, mają świetne pomysły, robią piekne, trudne, artystyczne rzeczy, nawet zdobywają nagrody w konkursach branżowych i albo siedzą w jakiejś innej, rutynowej pracy za marną kasę, a swój wielki talent traktują jako hobby, albo siedzą jako graficy na etacie za bardzo marną kasę( choć mają kwalifikacje i doświadczenie), bo boją się założyć własną firmę, czują się ciągle nie dość dobrzy.

Myślę, że tu chodzi o samoocenę jeśli idzie o swoje talenty, jak i lęk przed spełnieniem. Przynajmniej u mnie :)
A co do własnej firmy -  wymaga nie tylko dobrego prosperity, ale także umiejętności zarządzania i organizowania czasu bez wskazówek z zewnątrz. Innymi słowy samodyscyplina, wewnętrzny entuzjazm i takie tam inne cliche rzeczy ;]

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-05-30, 09:25:02 »
Cytuj
bycie nie dosc dobrym, ze tego sie nie wie, tamtego, takie i siakie warunki trzeba spelnic by byc bogatym i zarabiac duzo kasy

To jest jeszcze spory mój problem :/

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-05-30, 08:46:08 »
Clint

Kiedyś o tym pisałam, ale jeszcze napisze;) Zmienić przekonania co Bóg chce byś robił alby zarabiac pieniadze, byc bogatym, szczesliwym  w materii:)
To mocno obciąża temat.  Ja mialam tego troche i bylo to bardzo męczące.
Inna rzecz ważna to zrezygnować z wyścigu szczurow i odreagować glupoty wkrecane na temat kariery, konkurowania, udowadniania. Co to znaczy być wartosciowym pracownikiem, jak trzeba zasluzyc, cala ta konkurencja, bycie nie dosc dobrym, ze tego sie nie wie, tamtego, takie i siakie warunki trzeba spelnic by byc bogatym i zarabiac duzo kasy. Ja nie mowie zeby nie byc wogole kompetnym ale bez przesady.
W pewnym momencie dostrzega sie ze chodzi glownie o samoocene.

Poznałam młodego mezczyzne, ktory jest po geografi, ma zone, dziecko i grupe inwalidzka. Zna Corela tylko jako program, nie ma wyksztalcenia plastycznego, a zalozyl od razu wlasna firme( dostal dotacje) i produkuje w domu bardzo ograniczone artykuly. Tzn malo tego ma w ofercie, ale to co produkuje ludzie cenią, kupują, choć pomysł dobry to nie jest to nic trudnego ani wymyślnego. DO tej pory oglaszal sie na allegro glownie. I z tego co widze prosperuje dobrze i coraz lepiej, rozkreca firme, kreci go to, duzo ma entuzjazmu.

Znam też osoby, które są świetnymi grafikami, znają wiele programów, mają świetne pomysły, robią piekne, trudne, artystyczne rzeczy, nawet zdobywają nagrody w konkursach branżowych i albo siedzą w jakiejś innej, rutynowej pracy za marną kasę, a swój wielki talent traktują jako hobby, albo siedzą jako graficy na etacie za bardzo marną kasę( choć mają kwalifikacje i doświadczenie), bo boją się założyć własną firmę, czują się ciągle nie dość dobrzy.

Oczywiście uważam, że nie ma nic złego w pracy na etacie za najniższą krajową. Czasem i to się przydaje w procesie uzdrawiania.

Laka dzięki za ten wpis :)
Bardzo mi teraz, coś takiego potrzebne :)

A możesz dać link do prac tego chłopaka?

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-05-29, 23:24:02 »
No nic - pozostaje mi po prostu w to wszystko wejść i przekonać się jak wyjdzie w praktyce. Może będzie mniej strasznie, niż jak mnie teraz pś straszy :P

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-05-29, 23:08:56 »
Clint

Kiedyś o tym pisałam, ale jeszcze napisze;) Zmienić przekonania co Bóg chce byś robił alby zarabiac pieniadze, byc bogatym, szczesliwym  w materii:)
To mocno obciąża temat.  Ja mialam tego troche i bylo to bardzo męczące.
Inna rzecz ważna to zrezygnować z wyścigu szczurow i odreagować glupoty wkrecane na temat kariery, konkurowania, udowadniania. Co to znaczy być wartosciowym pracownikiem, jak trzeba zasluzyc, cala ta konkurencja, bycie nie dosc dobrym, ze tego sie nie wie, tamtego, takie i siakie warunki trzeba spelnic by byc bogatym i zarabiac duzo kasy. Ja nie mowie zeby nie byc wogole kompetnym ale bez przesady.
W pewnym momencie dostrzega sie ze chodzi glownie o samoocene.

Poznałam młodego mezczyzne, ktory jest po geografi, ma zone, dziecko i grupe inwalidzka. Zna Corela tylko jako program, nie ma wyksztalcenia plastycznego, a zalozyl od razu wlasna firme( dostal dotacje) i produkuje w domu bardzo ograniczone artykuly. Tzn malo tego ma w ofercie, ale to co produkuje ludzie cenią, kupują, choć pomysł dobry to nie jest to nic trudnego ani wymyślnego. DO tej pory oglaszal sie na allegro glownie. I z tego co widze prosperuje dobrze i coraz lepiej, rozkreca firme, kreci go to, duzo ma entuzjazmu.

Znam też osoby, które są świetnymi grafikami, znają wiele programów, mają świetne pomysły, robią piekne, trudne, artystyczne rzeczy, nawet zdobywają nagrody w konkursach branżowych i albo siedzą w jakiejś innej, rutynowej pracy za marną kasę, a swój wielki talent traktują jako hobby, albo siedzą jako graficy na etacie za bardzo marną kasę( choć mają kwalifikacje i doświadczenie), bo boją się założyć własną firmę, czują się ciągle nie dość dobrzy.

Oczywiście uważam, że nie ma nic złego w pracy na etacie za najniższą krajową. Czasem i to się przydaje w procesie uzdrawiania.

Piotr

  • Wiadomości: 788
  • Płeć: Mężczyzna
    • Kultura aryjska
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-05-29, 22:57:12 »
Clint - jest naprawdę mnóstwo pracy, w której można bardzo przyzwoicie zarobić, nie trzeba szukać ze świecą, jeszcze pozytywnie się zdziwisz:) I po roku takiej pracy przestaniesz się zastanawiać nad tym, jak tu przestać żyć w ascetycznych warunkach, a zaczniesz nad tym, jak żyć w luksusie ')

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-05-29, 22:44:36 »
jak mi wywala, aaaaaaaaaaargh!

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-05-29, 22:38:56 »
Ja się już teraz czuje o tyle bezpieczniej, że nie boje się że zginę z głodu, wyląduje na ulicy czy coś w tym stylu (a kiedyś nawet tego się bałem). Ja się boję, że będę się męczył, wręcz żebrał o jakąś sensowniejszą pracę niż robienie na kasie w Tesco, a jak już wyżebram to będzie to jakaś nudna, nieciekawa robota, obfitująca w różne nieprzyjemności jak różnego rodzaju źródła stresu czy też konieczność wchodzenia w relacje z jakimiś głupimi ludźmi(to wszystko jest opcjonalne, a nie konieczne) - i w razie czego jak się tak źle trafi, nie będę mógł tego zmienić, bo żebranie o inną robotę będzie zbyt męczące, a trzeba cieszyć mordę z tego co się ma. Kasę będę dostawał kiepską, tak aby starczyło na wszystkie niezbędne rzeczy, ale już nie bardzo na jakieś dodatkowe przyjemności, żeby się dopieścić.

Oczywiście nie mam prawie żadnego doświadczenia, więc najpierw będę musiał żebrać o pracę za darmola w formie praktyk, a potem będę mógł dojść do etapu żebrania o moją głodową pensję.

Tak mi wywala :P

Ja się nie boje o przetrwanie. Ja się boję, że miną jeszcze całe lata jak będę musiał znosić moje gówniane, ascetyczne warunki życia - a jestem tym wszystkim już szczerze zmęczony. Tracę też motywację do pracy, bo mam wrażenie że moja ascetyczna pś tak wszystko wykreuje, żebym i tak żył w nędzy i biedzie. To po co się tak męczyć i narażać na tyle stresów, skoro tak czy siak będzie biednie?

Eh, tyle chorych wyobrażeń jeszcze do zmienienia...

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-05-29, 22:27:02 »
Clint

Ja też się bałam. To takie pierwotne lęki o byt, przetrwanie, one są czasem przerażające. Bywało że mnie paraliżowały, wtedy odreagowanie się przeciągało trochę, bo miałam ochotę skulić się w kłębek i tak leżeć. To też lęk, że sobie nie poradzimy.
Utrudnieniem była chęć ucieczki pś w nieprzytomność przed tym, czy otumanianie się by odwrócić uwagę np komp. Paraliżowała mnie też świadomość ile rzeczy mnie blokuje jeszcze, ile mam wzorców, że to będzie tak długo trwało, a ja między czasie muszę żyć.

W efekcie zmiany następowały powoli, ale pomimo, że nadal temat u mnie jest w toku, to jednak żyje i mam co jeść;) Nic się złego nie stało:) A jakość życia poprawiała się stopniowo.

Na jeszcze jedną rzecz chciałam zwrócić uwagę, może się przyda, że np moja pś przez jakiś czas, gdy dostawałam większe ilości kasy miała przymus wszystko wydawać. Na przyjemności, czasem luksusy, ale czułam taki przymus, silną chęć, niby że mam bogactwo, mogę go doświadczać. Ale to taka zmyła, bo właśnie czułam pś brak i pragnienie i chciałam sobie to odbić.''
A głębiej chodzi o to, że pś chce się pozbywać bogactwa, by znów doświadczyć braku, lęku o byt. Bo to zna i "lubi".
Po afkach, że zasługuje na bogactwo i dobrobyt i to ok , naturalne, bezpieczne moja pś przestała to robić:) Momentem przełomowym było uczucie pełni na brzuchu i akceptacja dostatku, bogactwa i nadmiaru. Czułam jak moja czakra sie otwiera, jest ciepełko i akceptacja. W innym wypadku pś jakby wypycha to.
Przy tych afkach nagle mi zaczęło zaskakiwać, że Bóg nie wymaga ode mnie bym się zaharowała i nie chce mi zaszkodzić bym mogła dostać za to pieniądze;)
Nie ma tak, że jest deal: ja oddaje swoją przyjemność, energię, zdrowie,godność, a za to mam przeżyć, lub dostać coś fajnego materialnego.
Jak się już to załapie, to jest lżej. Zasługuje by żyć, a nawet dobrze żyć, nie muszę walczyć o przetrwanie:)