Autor Wątek: Wyznania  (Przeczytany 646661 razy)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-05-29, 22:07:16 »
No, właśnie - po przepracowaniu w pś - ja się tego boję, że przepracowywanie będzie zbyt czasochłonne i się nie wyrobię przed końcem studiów, dlatego teraz się presjonuje żeby w te wakacje koniecznie sobie coś znaleźć i mieć na czym oprzeć swoje poczucie bezpieczeństwa, żeby mnie lęk przed przyszłością nie wykańczał psychicznie :P

Cytuj
Miałam jakiś czas temu, jak zaczynałam ruszać temat takie sytuacje, że mi się wydawało, że już super, idealna opcja, tyle pozytywów, a potem nagle coś takiego się działo, że nie po przypływie wiary i radości nagle mi to zabierano sprzed nosa.
No mi właśnie takie sytuacje się dzieją od czasu do czasu w związku z różnymi rzeczami. Strasznie to frustrujące kiedy człowiek się na coś napali, jest już niemal pewien że to ma, a tu nagle zonk.

Cytuj
U mnie wynikało to z poczucia winy, niezasługiwania, niskiej samooceny. Ale także pś się nie chciała zgodzić, że to możliwe by było tak fajnie, no bo jak to:)?
U mnie pewnie jest podobnie. Mogłem się świetnie bawić całe wakacje i dostać lekką ręką prawie 3 tysiące złotych. Za dużo dobrego. Przyszło mi też do głowy coś tak głupiego, że zapewne prawdziwego - jakiś taki pomysł, żeby kreować sobie takie sytuacje po to, aby ćwiczyć nieprzywiązywanie się. Eh, ci buddyści od siedmiu boleści i ośmiorakich ścieżek :D

W każdym razie dziękuje za ciepłe słowa otuchy :)

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-05-29, 21:53:39 »
Clint

Też przechodziłam przez coś podobnego:) Pocieszę Cie: pomimo, że wygląda to zwykle bardzo stresująco, ciężko i przerażająco, po przepracowaniu w pś, nagle okazuje się dość łatwe i problem znika:) Tak się zaczynają okoliczności kreować pozytywnie:)

Jeśli coś nie doszło do skutku, a ty się stresujesz, to wygląda na to, że jednak pś nie akceptuje.
Miałam jakiś czas temu, jak zaczynałam ruszać temat takie sytuacje, że mi się wydawało, że już super, idealna opcja, tyle pozytywów, a potem nagle coś takiego się działo, że nie po przypływie wiary i radości nagle mi to zabierano sprzed nosa.
U mnie wynikało to z poczucia winy, niezasługiwania, niskiej samooceny. Ale także pś się nie chciała zgodzić, że to możliwe by było tak fajnie, no bo jak to:)? Trochę może być takich obciążeń w pś i warto od tego zacząć.

Będzie dobrze:-)

Właśnie sobie coś uświadomiłam przy okazji. Przed chwilą skończyłam sobie robić auto sesję w temacie związku i tu był podobny problem, że mi sprzątnęło się sprzed nosa coś co już tak fajnie się zapowiadało, w co uwierzyłam, otworzyłam się, już doświadczałam a tu bach, game over. Zastanawiałam się dlaczego tak.
Pewnie chodzi o coś podobnego jak z tą pracą: samoocena, zasługiwanie i przekonanie że to dla mnie realne i możliwe:) Fajnie.
« Ostatnia zmiana: 2012-05-29, 21:58:25 wysłana przez Laka »

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-05-29, 21:16:48 »
Męczy mnie ostatnio wizja wzięcia się za zdobywanie pracy(nie dorywczej, ale takiej na serio) i rozpoczynanie własnej kariery. Nastawiłem się dosyć mocno że dostanę robotę na uczelni - wszystko na to wskazywało, nasłuchałem się też o super pieniądzach za prawie nic nie robienie i w ogóle smaka mi narobionego nieziemskiego. Wakacje już praktycznie całe zajęte i zaplanowane. No i z jakiegoś powodu jednak nie wyszło - niby do końca tygodnia jest szansa, że się dostanę z listy rezerwowych, ale mam wrażenie że babka do której dzwoniłem chciała mnie po prostu zbyć.

Był to spory cios, bo się nieźle napaliłem na tą opcję, ale tak naprawdę nie bolała mnie stracona możliwość lekkiego zarobku, ale możliwość odwleczenia na kolejne 3 miesiące przejmowania się przyszłością i brania spraw w swoje ręce przez szukanie roboty w nieruchomościach. Wychodzi na to, że jednak konfrontacji z pewnymi lękami nie można odkładać w nieskończoność, bo prędzej czy później wpakują się buciorami w nasze życie.

No więc tak sobie ostatnio panikuje i stresuje się, wymyślając sobie miliony problemów, przeszkód i ograniczeń. Dzisiaj jednak coś się zaczęło ładnie ruszać. Najpierw zaczęły się nieśmiało przebijać zmiany w sposobie myślenia - zamiast przejmowania się tym czy się uda czy nie - potraktowanie tego wszystkiego jako wyzwania. W końcu mam cały rok do końca studiów, gdzie mogę sobie próbować różnych rzeczy i nie martwić się jeśli się coś nie uda. Później, gdy spojrzałem w lustro w koedukacyjnej toalecie Wydziału Nauk Społecznych UAMu, stwierdziłem że widzę dużo przystojniejszą osobę (było korzystne oświetlenie) niż ta, którą się czuje. To mnie poruszyło uświadamiając mi jak bardzo nie doceniam siebie, jak duży się rozdźwięk między tym jak się czuje, a tym jakie mam możliwości.

Idąc dalej w stronę mej uczelni (szedłem przez pół miasta) zaczęły się pojawiać pewne odczucia w wyniku których zacząłem głośno (ale tylko w myślach) krzyczeć że nie jestem żadną ofiarą, że nie jestem nic nie wartym śmieciem, który będzie żebrał o pracę i cokolwiek dobrego dla siebie, że nie jestem tchórzem, słabeuszem i mięczakiem. To nie były okrzyki frustracji, ale autentyczne odczucia. Poczułem się ze sobą bardzo dobrze, pojawiło się we mnie tak dużo pewności siebie, że jest to nie do opisania. Szedłem sobie uśmiechając się... nie... obdarzając swoim cennym uśmiechem mijanych ludzi, a cały świat był u mych stóp (w pozytywnym sensie). Nigdy się nie czułem tak bosko i kozacko.

Oczywiście zeszło to ze mnie w ciągu 15-20 minut i wróciłem do "normalności", choć mam wrażenie że drobne zmiany się ostały. Jak już dotarłem na uczelnie, załatwiałem formalności w bibliotece i witałem się ze znajomymi - było we mnie nieco więcej pewności siebie niż normalnie. Zauważyłem jednak też sporą niedogodność - jeżeli jestem w towarzystwie takich lepiej znanych znajomych, to gdy pojawiają się tematy, które mnie kompletnie nie interesują, to ja i tak udaje zainteresowanie, szczerząc się jak ten idiota przy rzeczach, które wcale mnie nie bawią, ale "powinny".

Tyle się ostatnio dzieje, że końcówkę sesji na uczelni (która swoją drogą idzie jak z płątka) traktuje tak jakby jej już nie było. Dzisiaj przyszedłem na egzamin, dostałem jakąś kartkę z poleceniami, którą wypełniłem z takim nastawieniem, jakbym wypełniał ankietę i wróciłem do domu. Nawet nie muszę czekać na wynik, bo wiem że jest napisana na tyle dobrze, aby spokojnie zdać.

Gdyby mi z pracą szło tak dobrze, jak ze sprawami edukacyjnymi :P

Amelka

  • Gość
[#]   « 2012-05-27, 01:30:51 »
Czasem pojawia sie w mojej glowie takie dziwne wyobrazenie....od wielu lat; ale nie wglebiam sie w to, po prostu to wyobrazenie przwija sie jak jakies wspomnienie, to jest w zasadzie jedna scena i jedno uczucie. Jak klatka filmu czy cos w tym rodzaju. Otoz widze siebie, idaca pusta ulica, nie ma zadnych ludzi, wokol pelno zniszczen, ja jestem opadla z sil, ogromnie samotna i przerazona, i wiem ze to jest KONIEC i ze to jest rzeczywistosc. Mam swiadomosc ze teraz bede wegetowac, w cierpieniu, chlodzie i samotnosci - pamietajac jednoczesnie o wspanialych, obfitych w dobra - czasach. Mam swiadomosc, ze jestem chora i ze moj stan bedzie sie pogarszal. Mam swiadomosc, ze gdzies ktos ocalal i modle sie w duchu aby go spotkac, wyjac jednoczesnie z tesknoty za najblizszymi, ktorych nie ma juz wsrod zywych.
Moze za duzo filmow sie kiedys naogladalam ....mam nadzieje :-)

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-05-26, 10:56:22 »
PS No mrówek to raczej w szklance nie wynoszę ;) Pamiętaj, tamten monster którego zdjęliśmy non-lethal w co-opie był jeszcze MŁODY ._.

Nie chcę wiedzieć, jak wyglądają stare ;)

No, mi zdarzyło się prawie zupełnie nie zrozumieć anglika przez tel, miał tak dziwny akcent i gadał tak szybko, że zorumiałam może 15%... (zazwyczaj to oscyluje pomiedzy 80-100% w zależności, jak wyraźnie mówią)

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-05-26, 10:15:17 »
Tfu, miało być, ze normalnie rozumiałam najwyżej 1/4 ;-)

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-05-26, 09:04:11 »
A propos różnych dialektów w Wielkiej Brytanii - to fakt, ja rdzennego Szkota z Glasgow, jak byłam na wyspie SKye, wzięłam za Niemca próbującego mówić po angielsku ;) Ale się uśmiał :D

I tez rozumiałam najwyżej 3/4, jak gadał normalnie. Jak się starał, to trochę ponad połowę ;)
« Ostatnia zmiana: 2012-05-26, 09:06:14 wysłana przez hydrozagadka »

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-05-26, 08:52:01 »
PS No mrówek to raczej w szklance nie wynoszę ;) Pamiętaj, tamten monster którego zdjęliśmy non-lethal w co-opie był jeszcze MŁODY ._.

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-05-25, 22:30:05 »
Szkot szkotem, bądź tu mądry i zrozum hindusów albo afrykańczyków jak zaczną nawijać ;))

PS. Mrówki mają 6 odnóży (3 pary) :P

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-05-25, 20:51:40 »
Leszek,
Witamy w Anglii :D Większość znajomych, niezależnie od poziomu znajomości angielskiego, długo nie rozumiała tutejszych. A jak już się wydaje że wszystko jest ok, to nagle przylezie jakiś szkot czy walijczyk i znowu dupa ;)

Kiedyś kumpel mnie poprosił zebym za niego zadzwonił do irlandii. Wydawało mi się że znam angielski bardzo dobrze (w końcu mieszkałem kilka miesięcy, i nigdy nie miałem problemów z komunikacją, nawet nauczyłem się rozumieć tych dziwnych ludzi). Gość miał taki akcent że dosłownie zrozumiałem może 20% tego co do mnie mówił :| po "angielsku".

Z drugiej strony, jego potwierdzenie, i najbardziej zrozumiałe słowo, to było radosne "yoish" ;)

Edit:
Hydzia,
Mrówki są świetne pod przekażdym względem, potrafiłem się na nie gapić z godzinę. Ale 8 odnóży == uciekać gdzie pieprz rośnie (albo w szklankę go i na dwór ;)
« Ostatnia zmiana: 2012-05-25, 20:53:51 wysłana przez Lynd Seagull »

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-05-25, 20:33:04 »
Inga - ja też :) i mrówki tez lubię śledzić :))

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-05-25, 20:12:48 »
U mnie w pracy za moim oknem, teraz pajączek robi pajęczynę.
Bardzo lubię oglądać pająki a trakcie pracy:)

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-05-25, 09:02:03 »
Kilka dni temu byłem w szoku.
Zwiedzając jaskinie z angielskim parku narodowym zdziwiłem się, że nie rozumiem, co mowi przewodnik. Pojąłem długość, wysokość i datę powstania obiektu. Ale to rozumiem nawet w językach południowych Indii :)
I... dotarły do mnie jakieś pojedyncze słówka.
Potem było gorzej, bo w kolejnej jaskini zrozumiałem tylko słowo "dom".
Pocieszające jednak było to, że nawet towarzyszące mi osoby, zamieszkujące w Anglii od lat, też niewiele zrozumiały :)

bziuuummm

  • Gość
[#]   « 2012-05-23, 20:11:07 »
drewienko na sznurku :P
i za ów sznurek je trzymałam wykonując test

marcin

  • Gość
[#]   « 2012-05-23, 19:36:34 »
a na czym wisiało ? na ręce ? czy na jakims przedmiocie ?
różnica jest ;-)