No właśnie, jak tu nie wierzyć w nie?

Ja właśnie wróciłem ze spędzonego czysto rekreacyjnie dnia nad jeziorem, który pomógł mi nie tylko się zrelaksować i rozwiać poczucie samotności, ale również ruszyła się kwestia pracy. Na mojej uczelni szukają na cały lipiec i sierpień 30 studentów do zajmowania się rekrutacją (przyjmowanie dokumentów, wklepywanie ich do systemu, itp.) za 1400 zł miesięcznie na rękę, co nie jest najgorszą sumą jak na taką pracę. Szansę na dostanie się mam spore z 4 powodów:
1) Dużo chętniej przyjmują ludzi z kierunku który kończyłem, ze względu na dobrą opinie o studentach tego kierunku.
2) Pracowałem we wcześniej wspominanym WBK, gdzie też się zajmowałem pracą biurową
3) Znajomy mojego przyjaciela jest w parlamencie studenckim (a to oni rekrutują) i załatwi temu przyjacielowi miejsce, a jak dobrze pójdzie to ja się też załapię.
4) Bozia mnie kocha

Ponadto jak wypali cały pomysł, to będę miał fundusze i czas, aby sobie w końcu wyjechać na wakacje (nie byłem nigdzie od 5-7 lat) - już sobie z przyjacielem wstępnie zaplanowaliśmy kilka dni nad morzem w czerwcu i z tydzień w górach we wrześniu.
Jeśli się wszystko uda, to będę miał nie tylko super wakacje, ale także zdobędę dosyć wartościowy wpis do CV. Na praktyki w zawodzie i tak będę miał cały 5 rok studiów, więc problemu tu też nie ma.
Taki scenariusz wakacji jest dużo lepszy od najbardziej optymistycznej wersji jaką zakładałem.

Jeszcze tylko gdzieś po drodze znajdę sobie dziewczynę i jestem maksymalnie zadowolony ze swojego życia

btw. Ostatnio co tylko zacznę pisać o pracy na forum, to się od razu coś rusza. Ostatnim razem była mowa o tym, że byłbym dobry jako jakiś wykładowca czy coś w tym stylu, a następnego dnia dostałem robotę przy dawaniu korków z matmy
