Od jakiegoś czasu pracuję nad bogactwem. Wywalało mi w temacie rodziców, więc postanowiłam zrobić modlitwe o uzdrowienie karmy między nami. No i następnego dnia, ojciec nawrzucał mi niespodziewanie jaka jestem beznadziejna, niezaradna i takie różne. Było bardzo nieprzyjemnie i po raz pierwszy od dawna buzowały we mnie silne emocje. No ok.
Następnego dnia dowiaduje się, że nagle ojciec zaczyna mi i siostrze fundować wręcz nieograniczony dostęp do rozrywek typu basen, fitness. Oferuje nawet kase na zwrot paliwa dla siostry na dojazdy. Jestem trochę zdziwiona obrotem sytuacji, bo wywałki na mnie wczęsniejsze byly w temacie materii, kasy, także to że oni niby tak ubożeją. Tego samego dnia wpadła do mnie jeszcze mama z siatkami zakupów dla mnie:O Tak sobie chciała.
Kolejny dzień dzwoni do mnie mama i pyta czy pójdę z nią do galerii handlowej. Znów lekko zszokowana mówię, że chętnie pójde. Gdy przyjeżdzamy ona mi mówi, że chce mi kupić ciuchy i mam szukać tych drogich i bardzo dobrej jakości. To dość nie typowe.
Cały czas zastanawiałam się co się stało, takiej akcji jeszcze nie pamiętam. Zwłaszcza, że od jakiegoś czasu rodzice stwarzają wizję fatalistyczną w temacie pieniędzy.
Zapytałam mamę o chodzi z tym wszystkim, a ona na to, że uznała z ojcem, że jestem zapuszczona, zaniedbana i bardzo ze mną źle, że robię z siebie beznadziejną osobę.
Tu znów przeżyłam szok, nie spodziewałam się czegoś takiego, zwłaszcza, że wcale nie postrzegam siebie tak jak ona mnie. Wręcz przeciwnie, pracuję nad podniesieniem samooceny i jest coraz lepiej. Zdziwiona jestem, że oni tak mnie postrzegają.
W skrócie to stwierdzili, że jestem tak beznadziejna, że trzeba mnie usilnie ratować. A afkuje mi. totalną niezależnosc od rodziców;)
Ciekawy obrót sytuacji.