Nawet jak na co dzień się nie interesują i nie oglądają, to może w takiej sytuacji swoje zdanie mają;) Sugerowanie, że akurat te media doprowadzają do choroby psychicznej, to dla mnie przesada. Po to jest doza sceptycyzmu, czy krytycyzmu przed oświeceniem, żeby weryfikować jakość informacji i prawdę. Mnie bardziej fascynuje ten proces, niż czyjeś przekonania polityczne. Uchowaj mnie nadal Boże przed ludźmi, którzy wszystko najlepiej wiedzą w tym temacie:)
Podałam pozytywny, rozwojowy przykład z jednego z tych samych mediów, które były wymienione, dla zrównoważenia oglądu. Zależy gdzie idzie uwaga, to w tej samej przestrzeni, można usłyszeć różne informacje.
Nie widzę problemu z potencjalnymi zaburzeniami psychiatrycznymi, co najwyżej różnice w percepcji. Do obłędu lub uzależnienia co najwyżej może doprowadzić nadmierne zajmowanie się polityką i śledzenie jej codziennie jakby to było coś czym umysł ma się zajmować, zasilać, pozornie kontrolować, zamiast kreować Prawdę i Rzeczywistość swoją mocą. 20-30 minut medytacji dziennie na temat miłości, pokoju i spokoju robi lepszą kreację, niż codzienne iluzoryczne kontrolowanie polityki.
Detoks od polityki, gdy się w niej zanurzyło swój umysł, to najlepsze co można zrobić dla prawdy, spokoju i pokoju w sobie.
Co na to dusza i ciało? Czego potrzebują?
