Uważam, że starania, by "poczuć" miłość do wroga, pedofila, gwałciciela i innych oprawców, to nieporozumienie. Wielkim sukcesem będzie poczuć obojętność, by się na nich nie denerwować. Tymczasem New Ageowe chrześcijaństwo całkiem wyprało ludziom mózgi nawołując do miłowania nieprzyjaciół swoich, a w zamian do nienawiści i pogardy do współplemieńców.
Niestety, widzę, że rozwojowcom się to udziela z niepokojącym natężeniem.