Sami Napoleoni i Kleopatry

)
Ja znowu odkryłem ostatnio regresing, z którym miałem półroczną przerwe i miałem bardzo uświadamiającą sesję. Dołączyłem kolejny puzzel do poprzedniego żywota, przy okazji zasypiając (pierwszy raz w życiu na sesji zasnąłem) i uwalniając część wielkiego ciężaru na sercu. Poprzedni żywot skończyłem jako śmierdzący żul.
Z tego życia pamiętam 3 fakty: Wojna w wietnamie, trauma powojenna i nieumiejętność dogadania się z ludźmi, dziewczyna krzycząca po mnie jak jestem naćpany (przy której nonstop paliłem trawe w obecnym życiu, swoją drogą) i smutne stoczenie się do śmierdzącego żula.
Z innych wcieleń pamiętam że kiedyś byłem władcą, jakimś hrabią, zarządcą dworu i poddani byli tam bardzo niezadowoleni
W innym wcieleniu jeśli nie byłem którymś rzymskim cesarzem to na 100% byłem w jego najbliższym otoczeniu. Nawet podejrzewam którego ale zostawiam to narazie dla siebie.
Prymitywny Wiking
ktoś na dworze carskim w Rosji - tego wcielenia nie kojarzę, o nim mi powiedział Leszek na węzłach, tym nie mniej zawsze uwielbiałem Rosjan.
Prostytutka ze 2 wieki temu, chyba już do końca odreagowana
No i wcielenia w których szukałem Boga i gromadziłem duchową karmę, jakieś zamierzchłe czasu, tam są role guru, maga, ucznia guru i ucznia maga, ascety w Indiach, czarnotantryczne orgie (fuj!), następstwem czarnej tantry było życie w klasztorze, też pełnym czarnotantrycznych zboczeńców.
Cały bagaż doświadczeń:) A wszystko to układa się w jedną całość i odreagowując widziałem, że te role przenosiłem kubek w kubek na to życie, conajmniej jako podświadome projekcje (jeśli brzydziłem się wprowadzać je w życie np.)
BlackRose - spędziłem 3 miesiące na dziennym oddziele nerwicowym i tam też widziałem skutki różnych magicznych praktyk, z którymi ludzie nie umieli sobie poradzić. I różne inne bardzo widoczne obciążenia z poprzednich wcieleń. A psychiatrzy byli bezradni, większość terapi miała na celu dojście pacjenta do momentu uświadomienia sobie że coś co robił było złe/niewłaściwe/niekorzystne i że teraz ma zacząć robić inaczej, często z lekką presją na to żeby się zmienił. Ja przemycałem moje wnioski grupie językiem zrozumiałym na język polski (karmicznej uczennicy dziwnych praktyk i stanów tłumaczyłem żeby pracowała z podatnością na sugestie i poczuciem własnego ja, że ona sama na trzeźwo i przytomnie może decydować o sobie - nikt nie miał zastrzeżeń), za co grupa bardzo mnie ceniła

))
Wielu z nich przydałby się po odstawieniu leków regresing, niektórzy mieli te rzeczy tak mocno na wierzchu, nic tylko iść na sesję i odreagowywać po kolei ale nie potrafiłem tego im wtrącić.