Autor Wątek: Poprzednie wcielenia, a obecne życie  (Przeczytany 26678 razy)

zly_zajac

  • Wiadomości: 94
  • Płeć: Mężczyzna
  • duszpasterz podwórkowy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-10-21, 14:46:54 »
Kiedyś, przez kilkanascie lat miałem sny o nacierających na mnie wielkich granatowych falach.
Zawsze kiedy we śnie pojawiał się ciemny granat, wiedziałem że zaraz się zacznie.
Kiedy w niego wpadałem na łożku mnie telepało i budziłem się zlany potem.
Co ciekawe, urodziłem się z astmą i paradoksalnie szybko nauczyłem pływać.

Po jakimś czasie, którejś nocy postanowiłem się przemóc i dać się im pochłonac, żeby zobaczyć co się stanie.
Kiedy już w nie wszedłem znalazłem się w całkowitej ciemności, było cicho, ciemno i chłodno.
Od tamtej pory te sny przestały mnie nękać.

Jestem szalenie ciekaw, czy to przebitka z poprzedniego wcielenia czy któregoś konkretnego,
bo w sumie dawno takiej wielkiej powodzi nie było, chyba że zmiotło mnie na titanicu :D

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-04-25, 14:41:03 »
Haha uśmiałem się z tym dworcem;))

Do tego dodam że psychiatrzy mają też ostro pod sufitem. Kiedyś wyszli po męczącej sesji grupowej z pewną kobietą, i ja wyszedłem chwile za nimi i szedłem na piętro w szpitalu zanieść jakieś dokumenty. Dogoniłem ich po minucie i chwile szedłem 3 metry za nimi i słyszałem jak klną i przeżywają tą kobietę, pełni frustracji (a 10 minut wcześniej pokerowa poza i łagodny ciepły głos), w końcu nie wiedziałem czy mam ich mijać czy iść za nimi, ale minąłem ich, uśmiechnąłem się, żaden nic do mnie nie powiedział. I ja też nie musiałem komentować :D Ale komizm sytuacji był ogromny.


Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-04-25, 14:33:20 »
Hehe warto zaznaczyć że przyszli psychologowie oczywiście bawią się jak przeciętni studenci. Nie brak zakrapianych imprez. A z takim trzeźwym podejściem, trudno o skuteczną pomoc, zwłaszcza w sytuacji gdy problemem w rodzinie jest alkohol.

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-04-25, 14:28:45 »
Szafirowy Błękit,

doceniam te studia, nauczyłam się dzięki nim wiele. Chciałam tylko przedstawić jak z grubsza to wygląda i porównać z tym z czego korzystałam zazwyczaj, aby sobie pomóc. Metody niekonwencjonalne dają o niebo lepsze możliwości pracy nad sobą. Widzę, że spotykałaś bardziej świadomych psychologów. U mnie w instytucie też się tacy zdarzali, zajmowali się ustawieniami, nlp, trochę medytowali. Jednak w mojej ocenie i tak to wszystko raczkuje i może komuś nieźle namieszać w głowie jeżeli tylko z pomocy psychologicznej skorzysta. Psychologia powinna być uzupełnieniem tego co naprawdę pomaga.

Szafirowy Błękit

  • Wiadomości: 617
  • Płeć: Kobieta
  • W "wątku numerologicznym" nie wykonuję analiz dat urodzenia.
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-04-25, 14:13:28 »
Black Rose :)
Z zaciekawieniem czytam co piszesz i dużo przemysleń mi się pojawiło....
Z tą psychologią, a właściwie w dużej mierze z klimatem, ludźmi którzy Cię tam otaczali to faktycznie strasznie niefajne doświadczenia:(Takie doświadczenia mocno wpływają na obraz, odczucia związane z ukończeniem tego kierunku i bardzo utrudniają wyciągnięcie dla siebie pozytywów, konstruktywnych rzeczy które by można dla siebie i dla przyszłego swojego rozwoju zawodowego wyciągnąć studiując psychologię. Myślę sobie, że są też uczelnie, wykładowcy którzy w szerszej perspektywie potrafią przekazywać wiedzę, umiejętności, warsztat pracy, pewnie jest ich mniejsza ilość przysłowiowe "rodzyneczki" :) Też nie przepadam za takim sztywnym, klasycznym podejściem, które często przejawia się u wielu psychologów ale jest też sporo osób które patrzą na człowieka w sposób holistyczny łącząc a nie rozdzielając lub w ogóle nie uwzględniając relacji duch - ciało - emocje - umysł. Zauważyłam takie fajne podejście u terapeutów, osób nie posiadających klasycznego wykształcenia psychologicznego a którzy przeszli szereg różnego rodzaju warsztatów,często łączą oni metody konwencjonalne z niekonwencjonalnymi - takie podejście najbardziej mi się podoba :)
Spotkałam taką terapeutkę na własnej terapii DDA i sporo się od niej nauczyłam, pięknie łączyła profesjonalną wiedzę terapeutyczną z metodami niekonwencjonalnymi a nawet wręcz ezoterycznymi, normalnie "miodzio" ;) Nawet w trakcie terapii mieliśmy fajnie wpleciony czas gdzie wyciągaliśmy dla siebie karty z przesłaniami Anielskimi, a także karty z wizerunkami zwierząt i zawartą mądrością od nich płynącą. Dużo również na tej terapii dowiedziałam się na temat emocji, przeżyć zakotwiczonych w ciele (bardzo lubię tematykę "powiązań" duch - emocje - ciało), sporo z tego było też oparte na książce Luise L. Hay - książkę tą przeczytałam kilka lat wcześniej ale na terapii uzyskałam dużo większy wgląd w tą wiedzę opartą na doświadczeniu, dosłownie odczuciu jej na własnym ciele, zweryfikowaniu teorii w praktyce, co lubię najbardziej, gdy praktyka terapeutyczna przynosi praktyczne rezultaty, czujesz ją we własnym życiu, całą sobą. Teraz jak to piszę, to też uruchamia się we mnie miłe odczucie, wdzięczność i zadowolenie że trafiłam wtedy na tą terapię i doświadczyłam tak wiele praktycznej wiedzy, mimo że dzisiaj będąc na tej samej terapii bym skorzystała z niej na dużo głębszym poziomie i zupełnie bardziej wielowymiarowo, to i tak wówczas wyniosłam z tych zajęć sporo niezastąpionej wiedzy, doświadczenia i przepracowania różnych tematów. Dużo też tam pracowaliśmy ustawieniami Hellingera i też pierwszy raz miałam okazję poczuć niesamowite działanie tych ustawień, poczuć tą również dosłownie w moim odczuciu "metafizyczną" sferę tej metody.
Jeszcze tak na chwilkę wracając do psychologów, to jedna z moich znajomych psycholożek też sporo w swojej pracy opiera się na konwencjonalnej wiedzy i często powtarza że lubi namacalną wiedzę, trochę na zasadzie "szkiełka i oka" ale jednocześnie sporo wnosi z niekonwencjonalnego podejścia a wręcz nawet ezoterycznego (sama nawet chyba nie w pełni zauważa jak często wplata te metody w swoją pracę, co często Jej mówię, a Ona się uśmiecha :)) Ale lubi do mnie wpadać i pogadać o tym co tam widać w Jej aspektach numerologicznych ;) a jak prowadziła warsztaty z zakresu rozwoju osobistego w których uczestniczyłam to bez oporów i z dużym zainteresowaniem zapraszała mnie do wypowiadania w różnych tematach moich odniesień do ezoteryki, medycyny naturalnej, niekonwencjonalnych metod co w końcowym efekcie sprawiło że zajęcia zakończyły się (bo uczestnicy też zaciekawili się ;)) sporym akcentem odniesień wibracji osobistych, talentów, możliwości, predyspozycji w świetle aspektów numerologicznych zawartych w wibracjach daty urodzenia ;))

Osobiście bardzo mi się podobają sfery, które pięknie potrafią łączy mądrość metod konwencjonalnych z niekonwencjonalnymi (te drugie również są dużo bliższe mojemu sercu) i fajnie jak będzie nam przybywało w różnych dziedzinach czy to terapeutycznych, psychologicznych, medycznych przysłowiowych "rodzyneczków" którzy oprócz "szkiełka i oka" będą przede wszystkim patrzyli na człowieka w aspekcie wielowymiarowym, holistycznym, duchowym.
:-)
« Ostatnia zmiana: 2012-04-25, 14:15:24 wysłana przez Szafirowy Błękit »

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-04-25, 13:35:12 »
Taaa, ja kieeeedyś próbowałam leczyć swoją depresję wizytą u psychologa ;) Dobrze, że miałam na tyle wyczucia, żeby zachować do tego pewien dystans :) Jakbym nie miała zapewne dziś siedziałabym w psychiatryku, leczona na schizofrenię ;)
Dzięki za odpowiedź, potwierdziłaś moje obserwacje ;)

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-04-25, 13:29:48 »
StArfire,

słabo działają. Autentycznie słabo. Same zajęcia dostarczają wiedzy, jakiegoś doświadczenia i otwierają społecznie. I moim zdaniem niewiele ponadto. To czego się nauczyłam daje słabe podstawy. Nie znając niekonwencjonalnych metod byłabym beznadziejnie przygotowana do jakiejkolwiek pracy i czulabym się mocno niekompetentna. W zasadzie same studia niewiele dają i tylko zna się ogólny zarys metod i terapii jakie istnieja. Próbka pokazana na zajęciach nie wyglądała nigdy obiecująco. Gadki szmatki, uczenie się komunikatów, podstawy terapii grupowej....to daje tyle że odblokujesz się, trochę rozwiniejsz spolecznie, uwolnisz wstyd. Na poziomie prostych emocji można pracować, coś sobie powyjasniać - ale efekt jest moim zdaniem krótkotrwaly. Owszem metody uświadamiają co w zakresie przeszłości, życia rodzinnego, pozwalają odkręcić  relacje ale bardzo powierzchownie. Dla mnie psychologia idąca w parze z katolicyzmem, tradycją i niska świadomością jest po prostu kiepska. To tyle co naczytać się wielu ksiązek i nauczyć się tego na pamięć - każdy tak może.

Bez doświadczenia i przepracowania na sobie rozmaitych problemów, dylematów, pozbycia się ograniczeń trudno mi uwierzyć, że ktokolwiek z moich znajomych kończących te studia będzie w stanie coś konstruktywnego wnieść w życie klientów. Rozmowy przynosza ulgę ale stanowią dopiero wstęp do autentycznego uzdrawiania. Spotkalam się z wieloma absurdami na tych studiach, aż czasem żal mi gardlo sciskal. Psychologia to jeszcze ciemnogród. Jedynie przydały mi się przedmioty kierunkowe o tematyce rodzinnej, terapie uzależnień, przemoc - lubię jak jest konkretnie. Ta wiedza też się przydaje. Jednak gdy słyszalam wyraźnie krytykę metod ktore mi uratowaly życie to silniej wątpiłam w to czego się uczę. Tak to jest. Psychologia pomoże ale tylko na pewnym etapie. To wszystko nie ma porównania z takimi metodami jak eft, whh, regresing. Zupełna przepasc i koncentracja na czymś innym.
podam Wam przykład:

Na zajęciach w psychiatryku wchodzi do sali mężczyzna. Nasilona fobia społeczna, depresja - chwieje sie na nogach, ma przerazenie w oczach, prawie nie zauwaza grupy studentów - siada obok psychologa. Zaczynają rozmawiać, mężczyzna opowiada ze chcialby stąd wyjść, ale bardzo się boi. Odpowiedz psychologa jest dość krótka - Janku, musisz pamiętac ze jestes wartosciowym czlowiekiem, z tego co rozumiem jest ci smutno, bo nie mozesz wyjsc i kontaktowac sie z ludzmi. Czy wziales juz dzisiaj leki?

Myślę, że to dobre podsumowanie o co mi chodzi.

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-04-25, 13:02:23 »
BlackRose:

Jak z perspektywy studentki psychologii i entuzjastki 'alternatywnych' metod oceniasz skuteczność tych pierwszych? Z mojego doświadczenia to one bardziej szkodzą, niż pomagają, ale nie mam tak rozległych doświadczeń w tej dziedzinie, aby wydawać jakiekolwiek wiążące sądy :)

Hehe, dobre z tym dworcem ;D
« Ostatnia zmiana: 2012-04-25, 13:05:19 wysłana przez StArfire »

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-04-25, 12:59:51 »
Jeżeli juz mowimy o podejsciu psychologicznym:


http://www.joemonster.org/art/19936/Jak_dojsc_na_dworzec

; p

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-04-25, 11:57:15 »
"Tam gdzie mam coś nieprzepracowane - nie pcham się na siłę. I to jest właśnie dla mnie harmonijny rozwój."

bardzo mądrze

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-04-25, 11:20:12 »
To kwestia Twojej samooceny - będąc pewna siebie i swoich poglądów, w duchu mogłabyś się uśmiechnąć na tych co się śmieją. Przypuszczam że Tobie też po wielu latach pracy z energią i świadomością trudno byłoby temu wszystkiemu zaprzeczyć. Ja próbowałem w naukowe sposoby to podważać ale sie nie da, subiektywne i z czasem też obiektywne odczucie zmian i wzrastająca wrażliwość stały się dla mnie ważniejsze. Im więcej mam sukcesów pracując z samooceną tym mniej mam oporów przed publicznym o tym mówieniem - tam gdzie o tym warto mówić. Ale intuicja na pewnym etapie już automatycznie zaskakuje gdzie o czym można mówić. Tam gdzie mam coś nieprzepracowane - nie pcham się na siłę. I to jest właśnie dla mnie harmonijny rozwój.

Wrażliwości nie nauczą żadne studia, a jest to podstawowa must-be cecha efektywnego psychologa. Moim zdaniem studia nie są ku temu wcale potrzebne, co najwyżej żeby mieć autorytet w świecie niedowiarków na stosowanie mniej konwencjonalnych metod :)

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-04-25, 11:03:54 »
"BlackRose - spędziłem 3 miesiące na dziennym oddziele nerwicowym i tam też widziałem skutki różnych magicznych praktyk, z którymi ludzie nie umieli sobie poradzić. I różne inne bardzo widoczne obciążenia z poprzednich wcieleń. A psychiatrzy byli bezradni, większość terapi miała na celu dojście pacjenta do momentu uświadomienia sobie że coś co robił było złe/niewłaściwe/niekorzystne i że teraz ma zacząć robić inaczej, często z lekką presją na to żeby się zmienił. Ja przemycałem moje wnioski grupie językiem zrozumiałym na język polski (karmicznej uczennicy dziwnych praktyk i stanów tłumaczyłem żeby pracowała z podatnością na sugestie i poczuciem własnego ja, że ona sama na trzeźwo i przytomnie może decydować o sobie - nikt nie miał zastrzeżeń), za co grupa bardzo mnie ceniła :))))
Wielu z nich przydałby się po odstawieniu leków regresing, niektórzy mieli te rzeczy tak mocno na wierzchu, nic tylko iść na sesję i odreagowywać po kolei ale nie potrafiłem tego im wtrącić."


Ja też się nie mogłam wtrącić, bo inaczej bym nie zdała egzaminu ; )

Przez kilka lat mogłam dopasować do siebie wiele objawów, zaburzeń, chorób - to coś strasznego. I już nie wiedziałam kim jestem i o co chodzi w życiu. To jak dwa światy - szłam na studia gdzie tylko nauka nauka, żadnej "magii", wracałam do domu i pisałam na forach zupełnie coś innego. I te powierzchowne relacje na studiach.
Nie polecam. Pamiętam wykład jak dr opowiadał o reiki, uzdrawianiu i wszyscy się śmiali. Siedziałam z niesmakiem i patrzyłam na gościa, czując się gorsza. W sumie miałam okazję przepracować na prawdę poważne wzorce, obciążenia i nabrać zdrowego dystansu do tego wszystkiego - szanować siebie i to co wyznaję. Pójść własną drogą pomimo wszystko.


Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-04-25, 11:00:26 »
A nie ma żadnych studiów takich typowo parapsychologicznych w takich klimatach jak np tu na forum piszemy ? Chciałbym sie dostać na takie studia.

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-04-25, 10:57:19 »
W sumie zostałam przymuszona do studiowania w rodzinnym mieście i pozostania w tym co najgorsze. Ale rzeczywiście studia są bez sensu. Cała masa testów, których bym ani razu na nikim nie zastosowała. Przydala mi się ogólna wiedza, którą mi przekazano, ale oprócz tego przewijało się tyle głupot, że szok. Przez większość studiów Mialam dużo problemów ze sobą, a to wzmagało alienację, depresję. Nie czuję się kompetentna jako psycholog. Albo będę musiała się mocno ograniczać i rozmawiać o pierdołach, albo połączyć psychologię z tym co mi najbardziej pasuje ; )

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-04-25, 10:51:37 »
Z tego co napisałaś Black Rose to studnia na kierunku który sobie wybrałas to katastrofa. Ja bym nie wytrzymał. Nie znosze jak ktoś podważa to w co wieże.

Ja również skończyłem swoje poprzednie życie w wietnamie.