Black Rose

Z zaciekawieniem czytam co piszesz i dużo przemysleń mi się pojawiło....
Z tą psychologią, a właściwie w dużej mierze z klimatem, ludźmi którzy Cię tam otaczali to faktycznie strasznie niefajne doświadczenia:(Takie doświadczenia mocno wpływają na obraz, odczucia związane z ukończeniem tego kierunku i bardzo utrudniają wyciągnięcie dla siebie pozytywów, konstruktywnych rzeczy które by można dla siebie i dla przyszłego swojego rozwoju zawodowego wyciągnąć studiując psychologię. Myślę sobie, że są też uczelnie, wykładowcy którzy w szerszej perspektywie potrafią przekazywać wiedzę, umiejętności, warsztat pracy, pewnie jest ich mniejsza ilość przysłowiowe "rodzyneczki"

Też nie przepadam za takim sztywnym, klasycznym podejściem, które często przejawia się u wielu psychologów ale jest też sporo osób które patrzą na człowieka w sposób holistyczny łącząc a nie rozdzielając lub w ogóle nie uwzględniając relacji duch - ciało - emocje - umysł. Zauważyłam takie fajne podejście u terapeutów, osób nie posiadających klasycznego wykształcenia psychologicznego a którzy przeszli szereg różnego rodzaju warsztatów,często łączą oni metody konwencjonalne z niekonwencjonalnymi - takie podejście najbardziej mi się podoba

Spotkałam taką terapeutkę na własnej terapii DDA i sporo się od niej nauczyłam, pięknie łączyła profesjonalną wiedzę terapeutyczną z metodami niekonwencjonalnymi a nawet wręcz ezoterycznymi, normalnie "miodzio"

Nawet w trakcie terapii mieliśmy fajnie wpleciony czas gdzie wyciągaliśmy dla siebie karty z przesłaniami Anielskimi, a także karty z wizerunkami zwierząt i zawartą mądrością od nich płynącą. Dużo również na tej terapii dowiedziałam się na temat emocji, przeżyć zakotwiczonych w ciele (bardzo lubię tematykę "powiązań" duch - emocje - ciało), sporo z tego było też oparte na książce Luise L. Hay - książkę tą przeczytałam kilka lat wcześniej ale na terapii uzyskałam dużo większy wgląd w tą wiedzę opartą na doświadczeniu, dosłownie odczuciu jej na własnym ciele, zweryfikowaniu teorii w praktyce, co lubię najbardziej, gdy praktyka terapeutyczna przynosi praktyczne rezultaty, czujesz ją we własnym życiu, całą sobą. Teraz jak to piszę, to też uruchamia się we mnie miłe odczucie, wdzięczność i zadowolenie że trafiłam wtedy na tą terapię i doświadczyłam tak wiele praktycznej wiedzy, mimo że dzisiaj będąc na tej samej terapii bym skorzystała z niej na dużo głębszym poziomie i zupełnie bardziej wielowymiarowo, to i tak wówczas wyniosłam z tych zajęć sporo niezastąpionej wiedzy, doświadczenia i przepracowania różnych tematów. Dużo też tam pracowaliśmy ustawieniami Hellingera i też pierwszy raz miałam okazję poczuć niesamowite działanie tych ustawień, poczuć tą również dosłownie w moim odczuciu "metafizyczną" sferę tej metody.
Jeszcze tak na chwilkę wracając do psychologów, to jedna z moich znajomych psycholożek też sporo w swojej pracy opiera się na konwencjonalnej wiedzy i często powtarza że lubi namacalną wiedzę, trochę na zasadzie "szkiełka i oka" ale jednocześnie sporo wnosi z niekonwencjonalnego podejścia a wręcz nawet ezoterycznego (sama nawet chyba nie w pełni zauważa jak często wplata te metody w swoją pracę, co często Jej mówię, a Ona się uśmiecha

Ale lubi do mnie wpadać i pogadać o tym co tam widać w Jej aspektach numerologicznych

a jak prowadziła warsztaty z zakresu rozwoju osobistego w których uczestniczyłam to bez oporów i z dużym zainteresowaniem zapraszała mnie do wypowiadania w różnych tematach moich odniesień do ezoteryki, medycyny naturalnej, niekonwencjonalnych metod co w końcowym efekcie sprawiło że zajęcia zakończyły się (bo uczestnicy też zaciekawili się

) sporym akcentem odniesień wibracji osobistych, talentów, możliwości, predyspozycji w świetle aspektów numerologicznych zawartych w wibracjach daty urodzenia

)
Osobiście bardzo mi się podobają sfery, które pięknie potrafią łączy mądrość metod konwencjonalnych z niekonwencjonalnymi (te drugie również są dużo bliższe mojemu sercu) i fajnie jak będzie nam przybywało w różnych dziedzinach czy to terapeutycznych, psychologicznych, medycznych przysłowiowych "rodzyneczków" którzy oprócz "szkiełka i oka" będą przede wszystkim patrzyli na człowieka w aspekcie wielowymiarowym, holistycznym, duchowym.
:-)