Autor Wątek: Poprzednie wcielenia, a obecne życie  (Przeczytany 26639 razy)

marcin

  • Gość
[#]   « 2012-03-10, 18:44:53 »
"każdy z nas (albo przynajmniej ogromna większość) identyfikuje się z tym, kim jest w obecnym wcieleniu. Ty jesteś mężczyzną, ja jestem kobietą. Jestem córką mojej matki, mam określony zawód, itd. Moje "ja" to przede wszystkim ja z obecnego wcielenia. I na pewno łatwiej znieść świadomość, że zostałam zgwałcona w średniowieczu, niż przyznać przed sobą, że OBECNIE jestem ofiarą. "

Jednak z drugiej strony identyfikujesz się też NA CO DZIEŃ jako twoje obecne ja z tymi emocjami które są powiązane (a przynajmniej podświadomość je powiązuje) bezpośrednio z jakimś wydarzeniem w średniowieczu. Uzdrowienie tych emocji które podświadomość wiąże z poprzednimi wcieleniami , daje dużą zmiane w życiu i wolność od wcześniejszych przymusów, potrafi diametralnie zmienić , oczyścić relacje międzyludzkie itd poza tym jedno z drugim się pokrywa.

Dodam że (na swoim przykładzie) jak ktoś troche używał regresingu i raz odblokował sobie pamięć poprzednich wcieleń to będą mu łatwo przychodziły poprzednie wcielenia nawet przy afirmacjach albo w relaksie , bez żadnych formułek.
« Ostatnia zmiana: 2012-03-10, 18:48:51 wysłana przez marcin »

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-03-10, 18:18:05 »
Moim zdaniem - nie ma co uogólniać i przeginać w jedną czy drugą stronę - uważam, ze zarówno uzdrawianie poprzednich wcieleń, jak i obecnego życia dało mi bardzo dużo. Każdy zapewne ma inne potrzeby w tym temacie i inaczej reaguje - jednemu przypomnienie sobie poprzednich żyć sprawi, ze będzie głównie myślał o tym i olewał obecne życie, a drugiemu - że uzdrawiając stare traumy, łatwiej zrozumie swoje wybory z obecnego życia - i dużo szybciej, i łatwiej je uzdrowi. Co więcej - będzie potrafił wykorzystać wiedzę, jaką zdobył uzdrawiając poprzednie wcielenia - do realnego polepszenia swojego obecnego życia.

Zatem mam propozycję, by każdy robił tak, jak czuje (i realnie widzi), ze jest dla niego najkorzystniej - i uzdrawia w taki sposób, by był skuteczny, niezależnie od tego, jaką kolejność uzdrawiania wybierze czy jaką metodę - byleby służyła skutecznie.

"Gdy przed człowiekiem odkrywa się szczegółowo jego poprzednie życie, to traci on poczucie ważności obecnego życia. Zachodzi proces „neutralizacji" i pojawia się w nim obojętność do aktualnego życia. Jest to niebezpieczny program. To jest przyhamowanie rozwoju." - może niektórzy ludzie mają taki mechanizm, nie wiem. U mnie zadziałało to odwrotnie - tym bardziej wdzięczna jestem, ze mam to życie i mogę go - dzięki poszerzającej się świadomości - coraz lepiej przeżywać.

Na koniec dodam, ze mimo to uważam iż dobrze się stało, ze Clint poruszył ten temat - bo dobrze jest mieć świadomość tego i wyłapywać u siebie tendencje "ucieczkowe" w sesjach - na trzeźwo i przytomnie.
« Ostatnia zmiana: 2012-03-10, 18:20:24 wysłana przez hydrozagadka »

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-03-10, 17:42:36 »
Clint,
myślę podobnie. Sama nawet chciałam o tym napisać, ale zrezygnowałam. Głównie z braku czasu, ale chęci też było mi brak :P
Chociaż moje programy destrukcyjne i autodestrukcyjne pochodzą w większości (55%) z poprzednich wcieleń, skupianie się na odreagowaniu wzorców z poprzednich wcieleń niewiele mi dało. Prawdę mówiąc to teraz postrzegam to głównie jako stratę czasu. Realne zmiany w życiu przyniosła mi dopiero praca nad problemami z dzieciństwa.
Oczywiście to, co stanowiło źródło problemu, np. kwestie związane z upadkiem świadomości, wychodzi jak najbardziej, ale tak jakby przy okazji, i dopiero po ruszeniu wzorca, który był jakby odzwierciedleniem tego w obecnym życiu. I uzdrawia się. Wcześniej też się tym zajmowałam, "uzdrawiałam", ale ciągle wracały te same problemy. Teraz dochodzę do wniosku, że zajmowałam się "abstrakcją", zamiast wziąć się za to, co boli najbardziej, bo tak było mi wygodniej. Ale cena za to była zbyt duża ;)

Do tego, co napisałeś, dodałabym jeszcze fakt, że przecież nasze mózgi kształtowały się pod wpływem doświadczeń z obecnego wcielenia. Wszelkie zmiany, jakie powstały na skutek określonego traktowania nas, gdy byliśmy dziećmi, mają na nas wpływ obecnie. To dlatego dobrze jest się tym zająć w pierwszej kolejności.

Marcin,
"natomiast z Clintem zgodze się (choć nie wiem czy to napisał, ale odniosłem wrażenie, że w pewnym sensie to sugerował) że te rzeczy z tego życia mogą być bardziej bolesne do dopuszczenia, bardziej się z nimi identyfikujemy- samo przez sie..."

Są bardziej bolesne, chociażby tylko dlatego, że każdy z nas (albo przynajmniej ogromna większość) identyfikuje się z tym, kim jest w obecnym wcieleniu. Ty jesteś mężczyzną, ja jestem kobietą. Jestem córką mojej matki, mam określony zawód, itd. Moje "ja" to przede wszystkim ja z obecnego wcielenia. I na pewno łatwiej znieść świadomość, że zostałam zgwałcona w średniowieczu, niż przyznać przed sobą, że OBECNIE jestem ofiarą. Moje ciało doskonale to pamięta. To bardzo boli. Bardziej niż moje doświadczenia, gdy "byłam kimś innym". I dlatego wolę zajmować się tym, co mniej boli (taki mechanizm).


----------------------
Jeśli chodzi o konieczność przypominania sobie i uzdrawiania poprzednich wcieleń (poprzez wracanie do nich pamięcią), to odwołam się tutaj do  Łazariewa. Całość jego nauk nieszczególnie przypadła mi do gustu, ale w tej kwestii zgadzam się z nim (chyba - bo nie wiem, czy dobrze go zrozumiałam), więc zacytuję część jego wypowiedzi.
Po prostu facet powiedział to, co ja myślę, więc po co tracić czas i zdzierać palce pisząc to samo innymi słowy? ;)

"Czy można się czegoś dowiedzieć o swoich poprzednich wcieleniach i wcieleniach swoich dzieci?

S. N. Łazariew: Można, ale nie trzeba. Dlaczego? Ponieważ wszystkie nasze poprzednie wcielenia przejawiają się w naszym postępowaniu. Całe moje poprzednie życie jest odzwierciedlone w każdym moim czynie. Dlatego wystarczającym jest dokładne przejrzenie swego obecnego życia - i można oczyścić karmę.

Gdy przed człowiekiem odkrywa się szczegółowo jego poprzednie życie, to traci on poczucie ważności obecnego życia. Zachodzi proces „neutralizacji" i pojawia się w nim obojętność do aktualnego życia. Jest to niebezpieczny program. To jest przyhamowanie rozwoju. Dlatego - jeśli nie znamy przeszłości, jeśli jest ona dla nas zakryta, podobnie jak i przyszłość - dzieje się to nieprzypadkowo. Ponieważ zobaczenie przyszłości, przyszłych wydarzeń, szczególnie, gdy nie jesteś w stanie na nie wpłynąć - to trauma dla świadomości.

Dlatego posiadamy instrument - mamy nasze obecne życie, mamy emocje, za pomocą których odbieramy - odczuwamy całe życie i to jest w pełni wystarczające. Po to, by zmienić swoją karmę, powinienem zmienić swój los. Karma - to los wielu żywotów.

Mój los - to mój charakter. Mój stan wewnętrzny zależy od tego, jak się prowadziłem w poprzednim życiu. Aby zmienić karmę i los, trzeba zmienić charakter. A charakter - to postrzeganie świata. Jeżeli w jednej chwili potrafię zmienić postrzeganie całego świata, jeśli dokona się to na wszystkich płaszczyznach - moja karma jest „zdjęta". Przykładem jest symbolika „Łotra na krzyżu" - człowiek zmienił całkowicie postrzeganie świata i zmieniła się jego karma."

http://strefatajemnic.onet.pl/ezoteryka/czlowiek-ktory-rozpracowal-karme,1,5002188,artykul.html

marcin

  • Gość
[#]   « 2012-03-10, 16:27:07 »
Z drugiej strony te doświadczenia ze średniowiecza też nie byłyby takie łatwe wcale do dopuszczenia i jak by ktoś to w pełni odreagował to by się z tego nie śmiał...

marcin

  • Gość
[#]   « 2012-03-10, 16:24:48 »
"reszta czyli to co było 5 lat temu i 5 milionów, dostaję etykietę przeszłość, która na ciebie mniej lub bardziej wpływa. Dlatego, jak już się zmiania życie na lepsze, to trzeba niestety brać pod uwagę całość, a nie ostatnio wycinek. Mówiąc całość, mam na myśli konkrety, a nie wszystkie 'śmieciowe' wspomnienia z poprzednich wcielen."

Coś w tym jest ale chyba chyba tylko "coś" :)

natomiast z Clintem zgodze się (choć nie wiem czy to napisał, ale odniosłem wrażenie, że w pewnym sensie to sugerował) że te rzeczy z tego życia mogą być bardziej bolesne do dopuszczenia, bardziej się z nimi identyfikujemy- samo przez sie... łatwo napisac np dziewczynie że mnie zgwałcili w średniowieczu i śmiać się z tego że zrobił to mój obecny kolega, albo się obrazić że był taki zły wtedy, niż dopuścić to z własnego obecnego ciała i obecnego życia... czyz nie ? I czy stosunek do tej osoby bylby taki sam? nawet jak kolega z pop wcieleń dalej ma to nie odreagowane i niby dlatego tez teraz ma takie skłonności ?
« Ostatnia zmiana: 2012-03-10, 16:29:33 wysłana przez marcin »

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-03-10, 15:59:27 »
No i jak się jest na tym etapie, to też mimo wszystko warto mieć tą świadomość, że to tylko półśrodki i że jest coś lepszego, ku czemu warto dążyć w miarę swoich możliwości.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-03-10, 15:55:23 »
hydrozagadka
Racja, jako etap pośredni coś takiego może być jak najbardziej w porządku. Jest jednak trochę osób, które zajmują się całymi latami rozwojem, a mimo to nie potrafią po za ten etap wyjść.

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-03-10, 14:33:57 »
"ale należałoby mieć na uwadze też jedną rzecz - czy dana osoba jest gotowa na wysłuchanie takich informacji, czy jej to pomoże czy też zaszkodzi."

owszem , jak najbardziej - ja bym chciał, żeby jasnowidz tez umiał to dostrzegać :-P

odn 2. to należałoby się zastanowić patrząc po swoich regresach, czy mamy tendencję do uciekania czy nie i jeśli tak to ją odliczać. Najlepiej jednak być po prostu uczciwym i zrelaksowanym - trzeźwo patrzeć na to co się dzieje

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-03-10, 14:28:32 »
Clint, weź pod uwagę, ze właśnie dla niektórych osób na etapach, w jakich są i zgodnie z ich gotowością oraz otwartością - korzystniejsze może być wpierw uzdrowienie "starego" wcielenia, jak to z jabłuszkiem, bądź nawet poprzez symbolikę (wymyślenie czegoś, co niesie podobne emocje ze sobą, a nie jest prawdziwe) - bo na więcej w danym czasie po prostu nie są gotowe.

Problem mógłby zacząć się dopiero wtedy, kiedy mijają lata aktywnego uzdrawiania i pracy nad sobą, a cały czas pozostawałby w człowieku mechanizm ucieczkowy i lęk przed konfrontacją z najboleśniejszymi fragmentami swojego teraźniejszego życia. Dla mnie byłby to wniosek, że: a) warto zobaczyć, co budzi takie przerażenie (ucieczkowość) i to uzdrowić, b) stopniowo ale konsekwentnie zająć się tematem, który był dla nas bolesny - jednak bez przymuszania się do tego.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-03-10, 14:21:44 »
"no na pewno dobrze by było gdyby sugerowanie karm Gestapowca czy innych wynikało z jasnowidzenia tych rzeczy a nie na zasadzie "ja miałem takie wzorce to inni mają tak samo""
Wiadomo, że lepiej, ale należałoby mieć na uwadze też jedną rzecz - czy dana osoba jest gotowa na wysłuchanie takich informacji, czy jej to pomoże czy też zaszkodzi. Na wszystko jest swój czas. Jak ktoś widzi, że ktoś ma obciążenia związane z pobytem w Auschwitz to super, ale zanim się tym podzieli z ta osobą, to niech przemyśli czy przypadkiem ta osoba nie jest jeszcze gotowa na taką informacje - być może ona jest dopiero na etapie traumatycznych wydarzeń ze szkoły podstawowej, gdy znęcali się nad nią koledzy z klasy odgrywając tę karmę. Być może ta osoba musi najpierw sobie poradzić z tymi traumami, zanim będzie gotowa wejść głębiej - a jak będzie gotowa to na pewno jej się to w regresingu pojawi, więc nie ma co na siłę przyspieszać. Taka osoba z tą przedwczesną informacją może się zacząć skupiać na tym Auschwitz i olać te akcje ze szkoły, a one mogą być tą warstwą bardziej z wierzchu, która przykrywa te dalsze. A z warstwami obciążeń pracujemy po kolei, a nie od środka.

"2. Clint - uważam, że regresing z natury cofa do poprzednich wcieleń bo formułka brzmi " ...kiedy po raz pierwszy..." a zwykle po raz pierwszy doświadczyliśmy tego czegoś dawno temu. "
Kiedy odliczam daną emocję, np. złość to nie cofam się do momentu, gdy odczułem po raz pierwszy jakąkolwiek złość, ale właśnie tą konkretną, specyficzną złość, którą w danym momencie czuje.
Powiedzmy, że w trakcie sesji czuje właśnie jakąś złość, której nie potrafię bliżej określić. Regreser odlicza mi cofnięcie się do momentu, kiedy po raz pierwszy ją czułem i wtedy uświadamiam sobie, co to za złość - jest wkurzenie na to, że tatuś mi nie kupił klocków lego. Po raz pierwszy ją czułem jak miałem x lat, w tym życiu. Dalej się odlicza różne aspekty związane z tą sytuacją i jedzie dalej do głębszych przyczyn. Zahaczenie o poprzednie wcielenia jest jak najbardziej możliwe i naturalne, ale chodzi o to, aby nie uciekać. Jak ktoś ma mechanizmy ucieczkowe, to na formułkę że ma się cofnąć do momentu, gdy pierwszy raz czuł tą złość - odszuka sobie podobną złość sprzed 1535 lat, kiedy to tatuś nie chciał mu kupić jabłuszka na targu albo wręcz wymyśli sobie sztuczne wspomnienie. To przy dobrych wiatrach może też doprowadzić chociaż do częściowego uzdrowienia, ale w gruncie rzeczy jest wchodzeniem w problem z bezpiecznego dystansu - łatwiej bowiem konfrontować się z tym z perspektywy mało realnego dla nas, średniowiecznego chłopca niż aktualnego, wewnętrznego dziecka. Takie podejście jest dużo płytsze i jest jak dotykanie problemów przez grube rękawice - coś tam można zrobić, ale możliwości są dość mocno ograniczone.

Formułka to tylko formułka - ona ma wskazywać pś, co ona ma robić, ale to tylko pewne polecenie, które można różnie interpretować. Jak ktoś chce uciekać przed sednem to tak sobie zinterpretuje, żeby rzeczywiście sedno omijać. Zmiana formułki na inną niczego by nie zmieniła, bo tylko i wyłącznie kwestia uczciwości wobec siebie.

lukaszlm

  • Wiadomości: 734
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-03-10, 14:19:59 »
Clint,

można przejżeć wszystkie wcielenia od a do z i zmarnować tylko czas, chodzi o to żeby trafić w faktyczne źródło problemu, wtedy uzdrawiają się też rzeczy z tego wcielenia. Akurat regresing ma to do siebie że pozwala na chaotyczne bieganie po wcieleniach, więc można i całe życie na to poświęcić i nic nie osiągnąć. Co nie zmienia faktu że problemy z tego życia, wynikają pośrednio lub bezpośrednio z tego co się robiło wcześniej.

Po następne dla podświadomość życie obecne to to co robisz dzisiaj/teraz, a reszta czyli to co było 5 lat temu i 5 milionów, dostaję etykietę przeszłość, która na ciebie mniej lub bardziej wpływa. Dlatego, jak już się zmiania życie na lepsze, to trzeba niestety brać pod uwagę całość, a nie ostatnio wycinek. Mówiąc całość, mam na myśli konkrety, a nie wszystkie 'śmieciowe' wspomnienia z poprzednich wcielen.

reszta tego co napisałeś to też takie pomieszanie z poplątaniem.

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-03-10, 13:38:00 »
1. "Ostatnia rzecz, którą chciałbym poruszyć to kwestia doradzania innym ludziom na forum. Przychodzi tu ktoś z jakimś problemem dotyczącym pracy czy zwyczajnych relacji międzyludzkich i zamiast zacząć od doradzenia jak sobie poradzić ze zwyczajnymi mechanizmami psychologicznymi, jak zbudować konkretne, pozytywne wyobrażenia, doradzić jakieś sensowne afirmacje - to taka osoba dostaje porady od dupy strony - słyszy coś o jakiś białych astralach, gestapo, karmie prostytutki, itp. Najpierw się zaczyna od tego życia, pracuje nad rzeczami, które działają i mają swoje źródło w tym życiu, a dopiero potem, jeśli jest taka potrzeba - schodzi się głębiej i szuka w poprzednich wcieleniach. Skąd w ogóle pewność, że skoro dana osoba przejawia wzorce, które sami mieliście, to że je nabyła w taki sam sposób jak wy? Dajcie jej podstawy do pracy i niech ona już sama sobie szuka pierwotnych przyczyn."

no na pewno dobrze by było gdyby sugerowanie karm Gestapowca czy innych wynikało z jasnowidzenia tych rzeczy a nie na zasadzie "ja miałem takie wzorce to inni mają tak samo"

2. Clint - uważam, że regresing z natury cofa do poprzednich wcieleń bo formułka brzmi " ...kiedy po raz pierwszy..." a zwykle po raz pierwszy doświadczyliśmy tego czegoś dawno temu.

3 na pewno zgadza się to, że trzeba się zajmować na 1 miejscu tą rzeczą, któa jest źródłem największej ilości karmy tu i teraz. Najczęściej to będą relacje z tzw bliskimi, relacje w pracy itp. Uzdrowienie tematu gwarantuje uwolnienie od najwiekszej ilości karmy czyli zbliżenie do Oświecenia.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-03-10, 12:58:09 »
"Ostatnia rzecz, którą chciałbym poruszyć to kwestia doradzania innym ludziom na forum. Przychodzi tu ktoś z jakimś problemem dotyczącym pracy czy zwyczajnych relacji międzyludzkich i zamiast zacząć od doradzenia jak sobie poradzić ze zwyczajnymi mechanizmami psychologicznymi, jak zbudować konkretne, pozytywne wyobrażenia, doradzić jakieś sensowne afirmacje - to taka osoba dostaje porady od dupy strony - słyszy coś o jakiś białych astralach, gestapo, karmie prostytutki, itp. Najpierw się zaczyna od tego życia, pracuje nad rzeczami, które działają i mają swoje źródło w tym życiu, a dopiero potem, jeśli jest taka potrzeba - schodzi się głębiej i szuka w poprzednich wcieleniach. Skąd w ogóle pewność, że skoro dana osoba przejawia wzorce, które sami mieliście, to że je nabyła w taki sam sposób jak wy? Dajcie jej podstawy do pracy i niech ona już sama sobie szuka pierwotnych przyczyn."

Z tym się zgadzam w 100% :) Najlepiej, jak ludzie sami dochodzą do tego, o co konkretnie u nich chodzi - samemu można dawać tylko podpowiedzi czy wskazówki.

Co do obciążeń z poprzednich wcieleń - w moim ARD (jedynym jak na razie - z 2009 roku) akurat wyszło odwrotnie: - 5% to było dzieciństwo do 3 roku życia, 20% - socjalizacja, a 75% obciążeń pochodziło z poprzednich wcieleń.

I jak patrze w tył, to fakt - długo "łaziłam" po poprzednich wcieleniach i bardzo wiele dało mi ich uzdrowienie - za to "socjalizację" uzdrawiam w transzach, na raty - w ostatnim miesiącu sporo mi z tego zagadnienia wychodziło. I super - wszystko w swoim czasie, zgodnie z otwartością i gotowością :)

Freefalling

  • Gość
[#]   « 2012-03-10, 12:35:03 »
Clint

Ubrałeś w słowa to,co mnie się tłucze ostatnio w świadomości,podświadomości i życiu realnym :-***.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-03-10, 12:21:37 »
Na tym forum zdecydowaną większość stanowią UA, które z reguły przejawiają wiele obciążeń z poprzednich wcieleń i w przeciwieństwie do większości ludzi - muszą w swoim rozwoju uwzględnić pracę nad poprzednimi żywotami, do czego świetnie się nadaje choćby regresing.

I tutaj zaczynają się problemy, z których sam zacząłem wychodzić dopiero w ostatnich miesiącach. Chodzi o nadmierne skupianie się na poprzednich wcieleniach, a traktowanie pobieżnie obecnego życia.

Gdy zaczynałem swój rozwój, zamówiłem u Leszka ARD z której wynikało, że tylko 25% programów autodestrukcyjnych i destrukcyjnych pochodzi z poprzednich wcieleń. 75% pochodziło z tego życia. Dlaczego więc podczas sesji przez 90% czasu krążyłem gdzieś po poprzednich wcieleniach i tam szukałem źródeł swoich problemów? Ponieważ uciekałem przed konfrontacją z najtrudniejszymi, najboleśniejszymi i najświeższymi ranami. Były oczywiście sprawy z poprzednich wcieleń takie jak choćby upadek świadomości, które domagały się natychmiastowego uzdrowienia i nie żałuje w żadnym razie mocnej koncentracji na tych zagadnieniach. Mam jednak świadomość, że mogłem znacznie szybciej porządnie się wziąć za okres dzieciństwa, relacje z rodzicami i pozostałe sprawy z tego życia.

Wiele osób ulega iluzji, że skoro poprzednich wcieleń była cała masa, a obecne jest tylko jedno i stanowi bardzo niewielką część całości to należy mu równie małą część uwagi poświęcać. Tutaj zaczyna się już życie przeszłością i niedostrzeganie teraźniejszości. Żyjemy tutaj i teraz. Dla podświadomości o wiele ważniejsze jest to, że jestem Łukaszem, który miał takiego tatusia jakiego miał, którego w dzieciństwie spotkało to i tamto. To jest to, z czym teraz pś się mocno utożsamia, nie bez powodu budowała niemal od nowa całą osobowość po narodzeniu się. Poprzednie wcielenia to odległa pieśń przeszłości, pewna baza która wyznaczała kierunek zmian, pod wieloma względami dość istotna, ale jej poznanie służy głównie po to, aby zrozumieć dlaczego w tym życiu moja osobowość kształtowała się tak, a nie inaczej. Sama osobowość mimo wszystko kształtowała się w tym życiu i to właśnie w tym życiu są te czynniki, które nadały jej taką, a nie inną formę. Właśnie dlatego czynniki z tego życia są kluczowe dla prawdziwych, głębokich zmian naszego ego.

Wbrew pozorom naszego ego nie jest taką skostniałą strukturą, która się tylko rozbudowywała przez kolejne wcielenia. Ono co każdą śmierć rozpuszczało się w dość dużym stopniu, a po kolejnych narodzinach odbudowywało od nowa na bazie tego co zostało, tego co było na tyle ważne, aby nawet po śmierci nie odpuścić(jedynie ta część jest skostniała). Dlatego też to ego, które chcemy rozpuścić w Boskości to w dużej części twór powstały w tym życiu. Właśnie w tym życiu siedzi większość sznurów podtrzymujących istnienie naszego ego.

A ono o tym wie i doskonale wie jak zaradzić swojemu zniszczeniu - posyła nas w niekończące się błądzenie po poprzednich wcieleniach. Przez te tysiące lat wydarzyło się wystarczająco dużo, aby dać nam roboty na całe życie :D

A jak łatwo nas zmylić! Powiedzmy, że męczy nas jakieś wkurzenie, w rzeczywistości jest to złość na tatusia, który był wobec nas niesprawiedliwy. Mamy więc już jakąś emocję, złość z powodu niesprawiedliwości. Oj, jakie pole do popisu dla naszej pś, która analogicznych sytuacji może nam całe setki wyciągnąć. Możemy sobie przypomnieć jak czuliśmy taką samą złość, z powodu niesprawiedliwości naszego króla, naszego arcybiskupa, naszej mamusi sprzed 600 lat czy kogokolwiek innego. I można tak drążyć i drążyć, a uraza do naszego obecnego tatusia wciąż jest podtrzymana i nieprzebaczona. Coś tam pewnie może się ruszyć, możemy sobie w końcu wyrzucić jakieś emocje, pokrzyczeć i poczuć ulgę, że się coś ruszyło - sedno problemu jednak pozostaje nieruszone.

Mówi się, że dla pś nie ma znaczenia czy coś się działo wczoraj czy 1000 lat temu. Myślę, że w pewnym sensie jest to prawda, ale nie do końca. Mam wrażenie, że ona nie jest na tyle głupia, aby nie odróżniać obecnego życia, od poprzednich. Ważne rzeczy z poprzednich wcieleń stara się w obecnym życiu odtwarzać zgodnie z możliwościami, ale potrafi odróżnić to życie od pozostałych. Ona wie że biskup, który wkurzył nas 300 lat temu, już dawno nim nie jest, a obecnie jest naszym kolegą Zenonem z pracy. Może chcieć wciąż się zemścić za to, co było te 300 lat, ale to się odegra w tym życiu na nowo i to właśnie emocje towarzyszące zdarzeniom z tego życia, będą istotniejsze. Ważniejsze będzie przenalizowanie i uzdrowienie tego co się wydarzy między nami w tym wcieleniu, a cofanie się o te 300 lat może być potrzebne jedynie po to, aby poznać samo źródło problemu, a i to jest dopiero konieczne wtedy, gdy jesteśmy zbyt uparci, aby odpuścić to co się odegrało na nowo. No, ewentualnie może się przydać, gdy czujemy jakąś złość na Zenona i chcemy to uzdrowić zanim cokolwiek się w tym życiu zdarzy.

Ostatnia rzecz, którą chciałbym poruszyć to kwestia doradzania innym ludziom na forum. Przychodzi tu ktoś z jakimś problemem dotyczącym pracy czy zwyczajnych relacji międzyludzkich i zamiast zacząć od doradzenia jak sobie poradzić ze zwyczajnymi mechanizmami psychologicznymi, jak zbudować konkretne, pozytywne wyobrażenia, doradzić jakieś sensowne afirmacje - to taka osoba dostaje porady od dupy strony - słyszy coś o jakiś białych astralach, gestapo, karmie prostytutki, itp. Najpierw się zaczyna od tego życia, pracuje nad rzeczami, które działają i mają swoje źródło w tym życiu, a dopiero potem, jeśli jest taka potrzeba - schodzi się głębiej i szuka w poprzednich wcieleniach. Skąd w ogóle pewność, że skoro dana osoba przejawia wzorce, które sami mieliście, to że je nabyła w taki sam sposób jak wy? Dajcie jej podstawy do pracy i niech ona już sama sobie szuka pierwotnych przyczyn. Nic dziwnego, że potem tyle osób właśnie się plącze w poprzednich wcieleniach, skoro dostają tyle porad i sugestii dotyczących poprzednich wcieleń, a tak mało dotyczących obecnego życia. Osoby nowe w rozwoju, dopiero się uczące co i jak, są w ten sposób uczone złych nawyków.