Z doświadczenia (i z tego, co przeczytałam) wiem, że można przypominać sobie przeszłość, traumy z dzieciństwa (i nawet późniejsze), a wypierać emocje z tym związane. Właśnie dlatego, że są one zbyt bolesne. I wcale nie musi chodzić o jakąś "grubą" sprawę typu gwałt, ale np. o "zwykłe" upokorzenie czy klapsy od rodziców. Łatwiej wchodzi się w te emocje, które są mniej bolesne (choć też mogą bardzo boleć), np. pochodzą z poprzednich wcieleń.
Ja tak właśnie miałam dość długo. Przypominałam sobie fakty z obecnego życia, uzdrawiałam dzieciństwo, ale jakoś nie budziło to większych emocji. Dopiero teraz wychodzą bolesne emocje. Choć też opornie. Nie na wszystko jestem jeszcze gotowa, choć chciałabym...
Oczywiście nie twierdzę, że to, co wyżej napisałam dotyczy także Waszych przypadków.
Clint,
"Znów za bardzo uogólniłem kilka rzeczy i za bardzo się zapędziłem na fali entuzjazmu odkrywania co dla mnie jest dobre

"
Właśnie dlatego nie chciało mi się pisać o tym wszystkim

Mam świadomość, że nie wiem, co dla innych dobre, nie znam ich doświadczeń, ani potrzeb. Wiem tylko (bo doświadczam tego), co dla mnie dobre. A co do innych to tylko mi się wydaje. Choć mogę się mylić.
To zniechęca mnie do tego, żeby dzielić się swoją wiedzą (choć mam nadzieję, że to jakiś przejściowy etap ;p). Dobrze, że Ty się nie zniechęcasz

Bo przecież nie o to chodzi, żeby robić wszystko idealnie, ale żeby starać się robić to z dobrymi intencjami

No a ile człowiek się dowiaduje w trakcie dyskusji. Bezcenne

Mateusz,
"Ja bardzo chciałbym, żeby moje problemy ograniczały się w przeważającej mierze do tego wcielenia."
Moje problemy też nie ograniczają się do tego wcielenia. A nawet nie są w mniejszości

Właściwie wszystkie, z którymi się do tej pory spotkałam, są "tylko" echem poprzednich moich problemów. Ale mimo tego - tak jak pisałam - kiedy zaczęłam wychodzić od tego "echa", moje problemy zaczęły się rozwiązywać. A wcześniej próbowałam zaczynać od źródeł i nic z tego nie wychodziło.
"Wtedy wystarczyłaby dobra pamięć, trochę retrospekcji, przepytania rodziców, przyjrzenia się bieżącym problemom i rozprawienie się z nimi."
No właśnie chodzi o to, że nie. W ostatnim czasie czytałam dużo książek psychologicznych i zdążyłam się zorientować, że łatwość rozwiązywania problemów z tego wcielenia jest bardzo złudna. Na własnym przykładzie się o tym przekonuję. O wiele łatwiej było mi pracować na poprzednich wcieleniach (że się tak wyrażę

, niż w obszarze obecnego życia. Pisałam o tym wyżej - nawet jeśli pamięta się dokładnie jakieś zdarzenie, to wcale nie gwarantuje to uzdrowienia. A czasem nawet wręcz przeciwnie.