Autor Wątek: Karma artysty  (Przeczytany 14201 razy)

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-03-05, 22:10:28 »
Hydzia

Ja też tak to czuję i widzę jak TY:) Dlatego mnie trochę zdziwiło, co Leszek napisał. Ale mogłam źle zrozumieć.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-03-05, 21:37:19 »
Laka, ja to zrozumiałam raczej tak, że zanika przymus, ale radość robienia czegoś pozostaje. Tzn, nie wiem czy to Leszek miał na myśli;), ale ja tak to zagadnienie odczuwam. Że zwiększa się radość i swoboda działania, a zanikają przymusy (oraz wynikające z przymusów opory).

Czyli jak będę się czuła spełniona np.: w kreacji, to będę mogła zarówno kreować, jak i tego nie robić - i nie zakłóci to mojego poczucia szczęścia. Oba - działanie i brak działania nie będą miały na mnie negatywnego wpływu, choć mogą mieć pozytywny.
« Ostatnia zmiana: 2012-03-05, 21:39:31 wysłana przez hydrozagadka »

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-03-05, 20:43:53 »
Leszek

"No i z zanikaniem poczucia nespełnienia w róznych dziedzinach (co akurat jest OK). "

To znaczy, że w końcu ma zaniknąć ochota robienia czegokolwiek? Gdy się już w czymś spełnimy, to zanika ochota? Zajmujemy się czymś innym i wtedy znów zanika? To co na końcu. To trochę dziwne. Wychodziło by na to, że nic już taką osobę nie interesuje.
Spełnienie w związku, to zanika chęć tworzenia związku?

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-03-05, 18:53:33 »
:D Czyli w Mohendżo Daro było u Ciebie połączenie destrukcji i kreacji ;) Pałętałam się także w tamtych rejonach i brałam udział w tych walkach... ale czy zafascynowało mnie wtedy coś więcej niż destrukcja, to nie pamiętam :>

Najbardziej lubię w fotografii, kiedy mogę do swojej amatorskiej lustrzanki dokręcać stare analogowe obiektywy różnych firm - nie dość, ze czasem jest wyzwaniem szybkie i sprawne ich użycie, to dodatkowo za ich pomocą można osiągać przepiękne lub wyjątkowo ciekawe efekty. To eksperymentowanie i badanie możliwości chyba najbardziej mnie w tym kręci.

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-03-05, 14:27:26 »
Zamiłowanie do fotografii to, wstyd się przyznać, mam z bardzo dannych czasów, kiedy na ścianach pozostawały cienie wrogów (Mohenjo Daro, Harappa). A podejrzewam,że jeszcze wczęsniej. Satysfakcja była, tylko zupełnie inna wymowa artystyczna :)
Jakoś tak od dziecka ciągnęło mnie do aparatu i od razu już jako 6-latek robiłem calkiem przyzwoite fotki rosyjzką lustrzanką Ljubitiel.
Potem ciocia mnie uzczęśliwiła kupując mi aparat marki Zuch, który robił foty dużo gorsze niż idioten camera w pierwszych komórkach. TO się zniechęciłem, aż sobie zakupiłem lepszy sprzęt. I wędrowalem z aparatem po Polsce. Tylko że klisze były bardzo drogie, jak na moje potrzeby. :)
Pierwsza moja cyfrówka była świetna do robienia zdjęć szpiegowskich,ale nie artystycznych. Mimo to dzięki niej nauczyłem się, jak pracować z naturalnym światłem. Bo kiedy się udaje zrobić kiepskim aparatem dobre zdjęcie, to już jest COŚ :)
Obecnie mam Canona EOS 450D. Ma tę wadę, że prawie każde zdjęcie wychodzi z niego w miarę przyzwoicie. I to mnie rozleniwia.  A jak szukam wyzwań, to wracam do starego Sony z obiektywem Zeissa. TO jest fajna zabawka (ruchomy obiektyw) :)


Zanikanie ochoty na kreatywność kojarzy mi się też z jakimiś przymusami, wysiłkami, które sobie odpuszczam. No i z zanikaniem poczucia nespełnienia w róznych dziedzinach (co akurat jest OK).
« Ostatnia zmiana: 2012-03-05, 14:31:54 wysłana przez Leszek.Zadlo »

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-03-05, 12:47:02 »
Leszek - zgadzam się, że kreatywność, działania artystyczne często są jak medytacja :) Zarówno skupienie na pięknie, jak i na przepływie, całkowite wejście w proces twórczy i skupienie się na nim  tak działa.
Kwestia finansowa to już indywidualna sprawa zapewne - jeden na swojej kreatywności zbije kokosy, drugiemu będzie służyła wyłącznie dla przyjemności, bez zysków.

Zastanawiam się jeszcze nad tym zanikaniem ochoty na kreatywność, przy puszczaniu karmy artysty.

Pewnie jeśli coś z musu było, jakiegoś zewnętrznego przejęcia i służyło np.: do podnoszenia sobie samooceny. poczucia się bardziej wyjątkowo itp. - to rzeczywiście zaniknie. Jeśli jednak wypływa z  głębi, z wewnętrznego spełniania się, daje przyjemność i radość - to będzie się rozwijać :) I jak najbardziej może też przynosić zyski - zarówno bezpośrednio, jak i bardziej pośrednio - jak w tym przykładzie z handlem sztuką.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-03-05, 12:41:13 »
Laka, ciekawe. Szczególnie ruszyło mnie to połączenia kreacja-destrukcja. hmmm.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-03-05, 00:03:09 »
Z sesji która robiłam koledze w temacie kreatywności:)

galarety chciały wykorzystywać aniołki by zabezpieczyć sobie tzw równowage we wszechświecie, wszechswiatach, bo baly sie ze je wywali z ich wszechswiata czy planety, a tak sie stało przez podwyższenie wibracji tam i nie bylo juz dla nich miejsca.
Upatrzyly sobie aniołki, ktore chciały wykorzytac do tego by stworzyc cala jakby strukture, ktora ma za zadanie nie dopuscic do takiej sytuacji, czyli zaniżać wibracje, blokować itd.

Chodzilo także o Boską moc kreacji, wkrecały przekonanie, ze Bog za duzo kreuje i to sie juz nie mieści wszystko, za duzo bedzie wszystkiego, zeczywistosc bedzie przepełniona. Potrzeba wiec nie dopuscic do tego. Zrównoważyc miala to destrukcja. Cos w rodzaju ying yang, aby byla rownowaga. Rozne aniolki miały wkręcone coś innego.

Kolega miał blokowaną tą tworczość, więc czuł niespelnienie i m potrzebę się w tym spelnić.

Generalnie te istoty blokowały aniołkom Boskie cechy, wypaczały, różne aniołki mogły być blokowane i wypaczane w różnych aspektach. To już tak moje wnioski. Na podstawie sesji jakie miałam i jakie robilam.
« Ostatnia zmiana: 2012-03-05, 00:05:24 wysłana przez Laka »

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-03-04, 22:18:44 »

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-03-04, 21:10:19 »
Leszek

Robienie fotek jest super:) Ja gdy dorwalam się do aparatu kolegi nie moglam sie odkleic. Chodziłam z nim wszedzie i wszystko chciałam poprzez ten aparat oglądać.
Ale wtedy towarzystwo zwykle sie nudziło;) Fajnie  gdy 2 osoby chodzą sobie ze swoimi aparatami. Wtedy nikt sie nie nudzi:)
Potem kolejne kilka godzin siedziałam jeszcze je obrabiając, to też bardzo lubię:)

Pisanie mnie zaczelo zastanawiac, bo mam latwosc pisania i zwykle moje prace byly cenione na studiach. Na egzaminie na studia polonistyczne nawet byłam jedną z garstki osob, ktore dostaly za prace pisemną duzo punktów:)
Mam też wyższą samoocenę w tym temacie, większy dystans. Ale jakoś mi się  nie chce, nie wiem też o czym miałabym pisać;)

Nie mam cyfro lustrzanki, ale może wyciągnę mojego starego Zenita :)
« Ostatnia zmiana: 2012-03-04, 21:14:17 wysłana przez Laka »

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-03-04, 20:16:06 »
U mnie kreatywność przejawiła się pisaniem ksiazek. I z tego miałem kasę, choć nie taką, jak z zajęć.
A teraz jeszcze bawi mnie fotografia.
Fotografia służy mi do wybierania tego, co piękne. A więc do koncentracji na pięknie. Jest więc dla mnie formą medytacji. 
Owszem, robię też czasem fotki dokumentujące stan aktualny, ale mnie to mniej bawi.
Tyle, że na tych dziesiątkach tysięcy zdjęć, które zrobiłem, udało mi się zarobić dotychczas jakieś 500 zł, przy wydatkach na sprzęt.... Oj, nie policzę :)
 
Mialem niesamowitą radochę, gdy trafiłem na wystawę rzeźb podwieszanych na linach.
http://www.flickr.com/photos/leszekzadlo/2649242468/in/photostream/
« Ostatnia zmiana: 2012-03-04, 20:19:29 wysłana przez Leszek.Zadlo »

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-03-04, 14:44:20 »
Mam nadzieję, ze wypalenie się wzorców obciążających w karmie artysty, wpłynie na wzrost realnej kreatywności w życiu, przejawianiu. Czuję, ze to jest "moje", ta kreatywność - i raczej się nie skończy, a właśnie rozkwitnie, jak uda mi się pozbyć tych artystycznych obciążeń.

Bo fakt jest faktem, ze ongiś kreatywność łączyłam pś wyłącznie z działaniami artystycznymi (również sztuka dla sztuki - uczuć, emocji, wrażeń), mniej nawet z estetyką użytkową - i to przekonanie z całą pewnością mnie ograniczało (i nadal trochę ogranicza). Ostatnio jednak coraz wyraźniej widzę, że kreatywność może się przejawiać w bardzo wielu dziedzinach życia i bardzo różnorodnie. To mnie cieszy - oby tylko pozbyć się oporu (to jest jakiś lęk...) przed przekształcaniem pomysłu w coś materialnego, i przynoszącego również materialne korzyści.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-03-04, 12:40:39 »
Leszku, a może to tylko karma była co?
Bo ja czuję, że pomimo karmy, która mi przeszkadza, to ja czuję radość i "czuję, że żyję", wiesz entuzjazm, motyle w brzuchu itd. Tylko wlasnie tez dlatego sobie na to nie pozwalam mi.

Taniec brzucha mnie jakoś mniej fascynuję gdy patrzę, ale bardziej gdy tańczę. Czuję, że to są "moje" ruchy:)

"A przy uzdrawianiu karmicznym mam dostęp do wszystkich artyzmów i "rozrywek" :)"

Hahaha, sprytne:P
Jeśli chodzi o duchowość to chyba mamy odwrotnie, bo ja mam karmę guru, awatara chyba coś jeszcze, ale czuję, że to tylko do uzdrowienia, a samo uzdrawianie innym mnie raczej nie uskrzydla. Nawet mi nie zależy na takich mocach, a jeśli nawet trochę, to z lęku, że mogę potrzebować dla siebie, albo kogoś bliskiego.
Natomiast kręci mnie przechodzenie przez ściany, teleport, materializacja, telekineza:D I chyba nie tylko z praktycznych względów.  Bardzo bym chciała móc to robić, mieć taką świadomość tworzenia i przekształcania materii:)

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-03-04, 12:34:23 »
"Znam też artystów - abstrakcjonistów, dla których życie to abstrakcja. I takich chyba jest najwięcej :) A może tylko w moim "otoczeniu"?"

;) Dobre. No i jak patrzę na osoby niektóre na studiach to często prawdziwe.
Miałam nauczycielkę malarstwa, karmiczną ze mną, ale miała coś takiego, że gardziła tym co estetyczne, ładne, ceniła brud i hardcore. Zwracała uwagę przy tym jeszcze by dzieła były "dobre", na poziomie. Podobno gdy rozwiodła się z mężem pomalowała sobie pokój na czarno:) Jakoś się nie mogłyśmy dogadać, choć moje prace czasem doceniała bardzo.
Mi to jej nastawienie jak sobie teraz pomyślę to pokazywało, że syf jest "na poziomie", a to co ładne to kicz, tandeta, nuda.
Mój obecny promotor lubi portrety starych ludzi, lubi też "brud". Uważa, że to takie wartościowe, że na twarzach chorych starych nieszczęśliwych ludzi widać doświadczenie, które jest niepowtarzalne i jest PRAWDĄ o życiu.
Chyba się zastanowię czemu ja takich przyciągam.


Dla mnie najgorsza z możliwych opcji to jest uczyć innych sztuki, na której samemu się nie zarobiło, nie spełniło bo nie było możliwości czy popytu. Porażka. Nie miałabym sumienia kształcić kolejnych takich nauczycieli. To bez sensu.

Skłaniam się raczej ku sztuce użytkowej, a nie "sztuce dla sztuki". Może być coś użytecznego, funkcjonalnego, a jednocześnie estetycznego, ciekawego.  Choć jak sobie pomyślałam to muzyka jest chyba wyłącznie dla przyjemności, doświadczania czegoś.

Choć może za mało doceniam sztukę dla sztuki właśnie, dla przyjemności. Bo jestem za mało otwarta na przyjemność.

Ludzie lubią w sztuce to na co są otwarci, niestety często na emocje i jakieś niskie klimaty.
W sztuce użytkowej jednak bardziej na estetykę, niż na te emocje. W sumie wnętrza i wyposażenie mają za zadanie poprawiać nastój, by się przyjemnie w tym siedziało. A ciuchy mhh...sposób na wyrażanie siebie. I to na zewnątrz, tu już jest różnie. Pytanie co kto czuje i czy w ogóle chce to na zewnątrz wyrażać i ujawniać.
To takie moje przemyślenia ostatnie.

Dopiero odkryłam Monikę Brodkę i jej najnowszą płytę. Jest świetna, bardzo inspirująca dla mnie. Podoba mi się ten dystans do emocji, uczuć, akceptację czuję, trochę to wszystko z przymrużeniem oka. Nie ma takiego manipulowania, a sporo różnorodności i kreatywności. Taka zabawa. Super to jest. Kolorowe, ale na poziomie:-)

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-03-04, 12:21:39 »
Teraz jeszcze zastanawiam się, jak się ma moja karma artysty.
Chęc rysowania czy malowania przeszła mi, gdy mialem 6 lub 7 lat.
Potemprzeszła mi chęć śpiewania, gdy przyszła mutacja.
Tańczyłem w zespołach tańca ludowego i towarzyskiego. Też się wypaliło.
Coś tam próbowałem grać - na perkusji - też mi przeszło, i to szybko.
Podczas studów trochę chalturzyłem kabaretowo. Ale też mnie nie wciągnęło.
Ale już po rozpoczęciu praktyki duchowej zacząłem sobie przypominać coś, co mnie kiedyś fascynowało - taniec brzucha. Po kilku zabawnych popisach też mi prawie przeszło. Prawie, bo jeszcze lubię pokręcić sobie tym i owym w rytm muzyki.
Chyba jednak karma artysty ma umnie mały udział. Zazwyczaj ograniczam się bowiem do słuchania pięknej muzyki czy oglądania dobrego tańca.
Jednak wolę uzdrawianie :)
A przy uzdrawianiu karmicznym mam dostęp do wszystkich artyzmów i "rozrywek" :)