Autor Wątek: Karma artysty  (Przeczytany 14115 razy)

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-02-28, 21:06:15 »
Clint

No może i tak jest coś w tym co mówisz.
Ale mi się wydają tacy ludzie głupi i z nieczystymi intencjami. Oni tylko w tym mentalu są dobrzy, a świadomości 0.
Ja ich chyba jako magów i takich mentalnych manipulatorów inteligentnych kojarzę.

Niestety te osoby które spotykam, lubiąc tego typu rzeczy, właśnie tacy są.
« Ostatnia zmiana: 2012-02-28, 21:16:36 wysłana przez Laka »

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-02-28, 20:59:22 »
Laka
Nikt nie powiedział, że musisz być dobra w technicznym czy mechanicznym myśleniu. Wystarczą Ci talenty i zdolności w tych dziedzinach w których je masz, a pozostałymi niech się zajmują inni - potem się możecie wymieniać swoją pracą w zależności od potrzeb - tak funkcjonuje społeczeństwo :)

Niechęć i przekonanie o nierozwojowości jednak mimo wszystko warto sobie odreagować, bo co złego w tym że ludzie sobie budują roboty czy inne szmery-bajery? Toż to jedynie zabawa z materią, zmienianie jej formy, wyodrębnianie jej elementów, łączenie na nowo i nadawanie im nowych funkcji. Toż to inna forma sztuki :)

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-02-28, 20:45:10 »
Ja tam mogę sprzedawać swoją twórczość, nie razi mnie to wcale. Chyba, że w pś coś siedzi i nie wiem o tym. Puki co nie wyszło.

Hydrozagadka
Ja mam podobnie jak Ty, ze potrzebuje rownowagi, spokoju, bezpieczenstwa, miec "wolna glowe" i luz. Dzieci sa tworcze bo one nie maja presji, bawia się, mają dużo czasu, nie martwia sie o byt itp.

Z tą materialnością sztuki, to masz rację, dlatego mnie to kręci. Ja lubiłabym też sprzedawać, tak myślę. Tylko, że ludzie... ja nie kumam ludzi i aniołów pokręconych też. Kiedyś zakręcałam się razem z nimi, a teraz już mi się nie chce, więc ich nie kumam.

Natomiast chodzi chyba o coś innego, ja się czuję jakaś głupsza, że nie umiem tak technicznie, mechanicznie myśleć. Nie wiem dlaczego, ale boje się takiego mantalnego myślenia, uważam za antyrozwojowe. Uważam też, że gdy ktoś interesuje się robotami, fizyką, itp klimatami, to tak jakby chciał coś sztucznego tworzyć, oszukać Boga czy coś w tym stylu.
Ciągle mi tez wali, że za mało wiem, tak życiowo w materii, np podatki, prawo, elektronika itp a jednocześnie nie cierpię tego i nie jestem w stanie się zmusić by to zgłębiać, tak mnie odrzuca.
Co ciekawe nie było zawsze tak, że tylko sztuką się zajmowałam, byłam też kiedyś konstruktorem maszyn na Atlantydzie, budowałam statki. Lubię klimat  steampunka, ale tylko wizualnie, stylistycznie;) Mechanika już mnie odpycha, rozumienie jej.
Chyba chodzi o to że odpycha mnie planowanie, mechanika... materii. Mentalne rozumienie tego. Gdybym już miała zacząć to śledzić, próbować zrozumieć to mnie niecierpliwi, skręca, wydaje się bez sensowne i w końcu kończy się na nieprzytomności byle tylko tego nie dopuścić do siebie.

Paradoksalnie najwięcej w tym życiu uczyłam się fizyki, chemii i matmy, na korkach, ciągle, żeby zdać kolejną klasę w LO. Z innych przedmiotów wcale się nie uczyłam, a było ok.
Trochę się uczyłam do matury;)

Ta materialność sztuki to jest inna materialność: faktura, kolor, kształt, kompozycja, budowanie nastroju, to jest piękne, pełne uczucia, zabawne, zmysłowe.
« Ostatnia zmiana: 2012-02-28, 20:52:37 wysłana przez Laka »

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-02-28, 19:26:17 »
Laka - "A zapragnęłam być wartościowa w materii. Być ceniona za to co umiem robić, co jest cenne dla ludzi w materii.
Czuję się gorsza chyba od tych co potrafią coś tworzyć, technicznie. Np naprawiać sprzęty w domu:P"

Ale przecież sztuka jest także bardzo materialna i manualna - obraz, rzeźba, książka - wszystko namacalne :) i też potrzeba do nich unikalnych umiejętności tworzenia - oraz techniki:)

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-02-28, 18:31:44 »
Fakt, masz rację Witek - nie pomyślałam o tym, bo sama nie mam tego wzorca, ale występuje. I to wraz z automatyczną pogardą dla wszelkich handlarzy sztuką :)

Ja zaś uważam, że handel sztuką i twórczość dobrze może iść w parze :))

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-02-28, 18:30:30 »
Po sobie zauważyłam, że robię się bardziej twórcza, kiedy mam zarówno swobodę organizacji własnego czasu, jak i podstawowe bezpieczeństwo materialno-finansowe (kiedy nie muszę przesadnie kombinować, jak przeżyć).
I jak największy spokój i luz wewnętrzny. Stresy kompletnie niszczą moje możliwości twórcze.

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2012-02-28, 18:29:37 »
No i chyba też bywa - przekonanie że sprzedaż własnej sztuki deprecjonuje, pomniejsza jej wartość.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-02-28, 18:27:14 »
Witek napisał "w różnych stowarzyszeniach artystów, literatów itp. mnóstwo osób miało ogromną pogardę wobec odbiorców swojej sztuki. A swoją sztukę mieli za coś tak wielkiego że ten "głupi lud" i tak nie będzie nigdy w stanie jej pojąć. Spotkałem się też z artystami mającymi mocno negatywny stosunek do swojej sztuki (mimo talentu) albo którzy mieli silne intencje cierpienia, życia w biedzie."

Zagadza się, to takie wręcz podstawowe objawy:
 - z jednej strony pogarda dla motłochu, co sztuki i tak nie doceni;)
- z drugiej - klepanie biedy - myślę, że prócz cierpiętnictwa, to bruździ tu pokutujące przekonanie, że ze sztuki/twórczości przeżyć się nie da. Ten wzorzec jest naprawde silny i wielu artystów (czy stowarzyszeń artystycznych) nadal go utrwala - a skoro żyją w takim przekonaniu, to dokładnie to sobie w życiu kreują.
- oraz jeszcze popularne przekonanie, ze do tego , by tworzyć i utrzymywać się w twórczym nastroju, trzeba ćpać, pić - używać różnych zmieniaczy nastroju i "rozszerzania świadomości" - i ze bez tego tak naprawdę tworzyć się nie da ;)

I dlatego zastanawiam się, jak najskuteczniej rozkminić te wzorce:

1. uzdrowienie samooceny - wtedy zarówno nie ma poszukiwania poklasku, ani pogardy dla innych
2. uwolnienie się od tego przekonania o niemożliwości przeżycia ze sztuki - skupiając się na wyrobieniu w sobie stałej podstawy bezpieczeństwa materialnego plus otwartości na klientów, odbiorców, sponsorów, marszandów itp
- uwolnienie się od przekonania, ze praca na zamówienie musi być nudna i odtwórcza, nie kreatywna - oraz od negatywnego nastawienia do takiego typu kreacji (często sami artyści gardzą utworami, dziłąmi robionymi na zamówienie -a przecież wiele dzieł w przeszłych wiekach zostało w ten sposób stworzonych).
3. uwolnić "wenę" od uzależnienia emocjonalnego (kiedyś im bardziej w smętno-filozoficznym nastroju byłam, tym łatwiej uciekałam w "swój" świat i tworzyłam) - teraz w końcu zaczynam tworzyć bez nakręceń emocjonalnych, bardziej poprzez otwartość na WJ
- od uzależnienia od chemicznych poszerzaczy świadomości (z tym nie miałam nigdy problemu, ale wiem, że są osoby, co jak nie wypiją, nie sztachną się, to cierpią na posuchę twórczą).
- uwolnienie się od blokerów typu: - "to od razu musi być dzieło!" (nadmierna samokrytyka i nadmiernego perfekcjonizmu, odmawianie sobie możliwości błędów i tworzenia czegoś w przemyśleniu i etapami) - poprzez akceptację, ze nie wszystko od razu musi być genialne, ze niekiedy do tego dochodzi się stopniowo

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-28, 13:51:56 »
,,Tak, zgadza się, oni się chełpili swoją innością i wyjątkowością. I tym, że są tacy inni, że nikt ich nie rozumie. I tak musi być, by byli wartościowi."

He, no bo po czesci to prawda, w koncu to sa niezli kosmici :D.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-02-28, 13:50:22 »
Witek D

Tak, zgadza się, oni się chełpili swoją innością i wyjątkowością. I tym, że są tacy inni, że nikt ich nie rozumie. I tak musi być, by byli wartościowi.

Ja doszłam do takiego momentu, że mi wali na bycie mistrzem duchowym, nie chce już pracować w tym za bardzo, tzn w tematach duchowych. Na masaż mi wywala, chyba karma jakiejś prostytutki lub coś podobnego z usługami.
A zapragnęłam być wartościowa w materii. Być ceniona za to co umiem robić, co jest cenne dla ludzi w materii.
Czuję się gorsza chyba od tych co potrafią coś tworzyć, technicznie. Np naprawiać sprzęty w domu:P

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2012-02-28, 13:46:36 »
Pewnie było różnie. Na tyle na ile ja pamiętam, np. w różnych stowarzyszeniach artystów, literatów itp. mnóstwo osób miało ogromną pogardę wobec odbiorców swojej sztuki. A swoją sztukę mieli za coś tak wielkiego że ten "głupi lud" i tak nie będzie nigdy w stanie jej pojąć. Spotkałem się też z artystami mającymi mocno negatywny stosunek do swojej sztuki (mimo talentu) albo którzy mieli silne intencje cierpienia, życia w biedzie. Kiepscy byli z nich biznesmeni:)

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-28, 13:39:34 »
A moze chodzi o to, ze za zycia Ci ludzie niejako ,,chowali" sie przed popularnoscia, meczylo ich to klebowsiko cale, chcieli tworzyc w zaciszu i ze wgledu na wrazliwosc i empatie nie radzili sobie w twardym swiecie sho-wbuzinessu jakbysmy to dzis powiedzieli?

Patrzac np. na muzykow to dzisiaj Ci, ktorzy nie maja dobrego managmentu albo sponsora raczej sami nie potrafia sie przebic.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-02-28, 13:37:08 »
"Często artyści mają intencje żeby ich dzieł nie doceniać (oni np. sami ich nie doceniają) i wartość tych dzieł zostaje doceniona czy to bezpośrednio po śmierci czy jeszcze później."

Pewnie tak jest. Ale, że nagle po śmierci są doceniani to ciekawe. Może są na tyle doceniani, na ile wartościowe były te dzieła, a oni żyjąc blokowali sobie doświadczenie tego.
Chociaż mówiąc w kontekście sztuki i gustów to nie wiem co to znaczy wartościowe. Bo to się wydaje bardzo nieobiektywne.
Twórczość, którą chyba każdy gdzieś ma, a talent.  Jaka jest różnica. Każdy może być twórczy i robić słabe bardzo rzeczy, ale wyrażać się twórczo.
Ja widzę wiele twórczych osób, które wg mnie robią słabe prace, wręcz"gnioty". NO i nie umiem się okłamywać, ze to są dobre prace, bo przecież widzę, że są słabe. Natomiast co do gustu to potrafię docenić dobre prace, na wysokim poziomie, pomimo, że one są zupełnie inne niż te które ja robię, albo nie pasuje mi tematyka. Ale podobają mi się, bo widzę, że mają coś w sobie, są dobre. Nawet jeśli czasem lekko zahacza o kicz, to potrafię docenić. Natomiast nie trawię już prac infantylnych. Trochę krytyką może to pachnie z mojej strony, no ale nie będę udawać, że mi to się podoba.

Inna sprawa jest tak, że potrafię się szczerze zachwycić pracami mojego syna, choć ma 6 lat i wcale nie chodzi o to, że jest moim synem. On jak rysuje coś sam, poza przedszkolem, gdzie trzeba wszystko sztampowo, to tworzy na prawdę fajne i przemyślane prace. Widzę w nich dużo atrakcyjnych elementów jak to jak dobiera kolory, kształty, faktury no i kompozycje. Te ostatnie to mnie najbardziej fascynują, bo uważam, że jest momentami lepszy ode mnie.

W sumie to kręci mnie to, że on myśli, gdy coś tworzy, u niego wszystko ma sens. Jest przemyślane, celowe. On nie wpada w trans malarza, jak ja. Gdzie jest dużo czucia, intuicji i bezmyślności.
« Ostatnia zmiana: 2012-02-28, 13:46:47 wysłana przez Laka »

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2012-02-28, 13:12:52 »
Często artyści mają intencje żeby ich dzieł nie doceniać (oni np. sami ich nie doceniają) i wartość tych dzieł zostaje doceniona czy to bezpośrednio po śmierci czy jeszcze później.

Laka
Jak masz jakieś portfolio w którym uwidacznia się twój styl, no to klient wie mniej więcej czego się spodziewać:) Można powiedzieć że jak mu się wtedy nie podoba no to już jego sprawa.


A ogólnie dla artystów, patrząc po sobie warto zacząć od wyrozumiałości wobec siebie i swoich dzieł:)

Z weną itp. to jest tak - jak ja coś chcę rysować, to to rysuję. Stronę techniczną, umiejętności, ma się zawsze przynajmniej takie same, więc kwestią jest tylko określenie co chcę zrobić (mieć też wizję tego) i to zrobić:)

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-28, 13:10:07 »
A znalazlyscie recepte na to, aby jednoczesnie tworzyc/zyc z tego,co wy ukochaliscie a co niekoniecznie juz wpada w gusta przecietnego odbiorcy?

Ja mam podobny dylemat, tyle tylko ze ja chcialbym bardzo zyc wylacznie z tego, co mi sie podoba a mam jakies duze zniechecenie do robienia tego, co akurat pozada konsument :D.