Grażyna
Może masz racje:) Ja się nie znam na stylach myślenia.
Na pewno byłam wychowywana w otoczeniu, gdzie preferowane było myślenie analityczne, takie też było postrzegane jako inteligencja.
Kiedyś miałam duże skłonności do skupiania się na szczegółach, a nie zajmowanie się ogółem. To było widać w pracach plastycznych. A uczono nas od początku zupełnie odwrotnie np malarstwo jest takie, że trzeba od ogółu do szczegółu, no i cały czas ogarniać wszystkie elementy, porównywać jak się każdy kolor zachowuje względem siebie, jak sąsiednie barwy na siebie oddziałują, ogarniać kompozycję itd. Szczegóły to wisienka na torcie.
To sprawiło, że mi się zmieniło. Zaczęłam bardziej ogarniać całościowo. Potem przy dziecku trenowałam skupianie się na tym co w danym momencie robię, wyłączając się na bodźce z zewnątrz( bo on stał często nade mną i mi celowo przeszkadzał, chcąc zwracać na siebie uwagę), teraz jestem w stanie skupić się na czymś tak bardzo, że nie nie słyszę co się dzieje w około, a nawet z kimś pogadać w tym czasie, jak mi przerywa i gdy wyjdę z tego stanu koncentracji na celu, w ogóle tego nie pamiętać, jakbym coś między czasie zrobiła i nie zarejestrowała. Nauczyłam się też koncentrować uwagę na jakimś celu, wyłączać nawet emocje, uczucia, totalnie zimne wykalkulowane decyzje podejmować. Jak oficer na polu bitwy. No ale to są już wyuczone latami mechanizmy, kształtowane często w ekstremalnym stresie, gdzie trzeba było sobie radzić.
Dzięki za linka, poczytam:)