Grażyna Anna
No ja się długo dość kształciłam jako plastyk, artysta czy jakby to nazwać.
Różnie było, ale zwykle czułam, że mocno odstaję. Wiedziałam że mam pewne talenty w tym kierunku: do malarstwa, rysunku,
dobrze mi szło. W sumie to robiłam to od zawsze intuicyjnie(tak automatycznie wręcz, jakbym miała to na płycie wgrane:P), nie umiałam pracy przemyśleć, stworzyć najpierw koncepcji. Stanęłam przy sztaludze i bezmyślnie, na czuja machałam pędzlem i obraz był gotowy, pś wiedziałam jak to się robi.
Nawet ta moja praca dyplomowa, to była "od czapki": musiałam coś zrobić, nie wiedziałam co, zrobiłam sobie burzę mózgu
wypisałam na kartce wszystkie odjechane pomysły jakie mi przyszły do głowy. Potem je przeanalizowałam. Jak miałam ogólny zarys to jeszcze dyskusja była z promotorem. Chodziło o to, żeby praca miała pewien artystyczny poziom i jeszcze dochodziła kwestia techniczna i finansowa. Ale samej koncepcji mentalnej w ogóle nie było:P Bo ja nie czułam takiej potrzeby.
Działało to odwrotnie: była chęć stworzenia pewnej formy, ale zupełnie nie ważne było po co.
A ludzie mają zwykle odwrotnie( nie tylko ludzie bo aniołów na studiach artystycznych jest bardzo dużo): najpierw chcą coś wyrazić, jakiś stan emocjonalny, problem emocjonalny, społeczny, chcą coś ludziom przekazać, a dopiero potem dobierają do tego środki, jakiś pomysł się pojawia, idea, a potem dopiero przychodzi czas na formę.
Ja tego zupełnie nie kumam i nie czuję, choć doceniam jak ktoś coś pomysłowo zrobi.
Jestem albo niby bardzo oryginalna, jak coś od czapki połączę, tak jak czuję, albo zupełnie skupiam się na przetwarzaniu natury. Ale jest to dalekie od rzeczywistości.
Mam kompleks pewien, że nie używam mentala za bardzo. W twórczości jak i w życiu. Mi się po prostu nie chce używać umysłu.
To jest dość dziwne. Nie wiem czy to jakieś zablokowanie, czy mam część mózgu wyłączoną czy jak. Czasem staram się zmusić, coś zaplanować, stworzyć koncepcję, ale jestem tym zaraz bardzo zmęczona, czuję wtedy, że się bardzo usztywniam, jakbym jakiś gorset założyła. To powoduje tylko potem frustrację, gdy coś nie idzie zgodnie z planem.