Clint, bardzo mądrze napisałeś, taki RD w pigułce:) jednak mam problem z ostatnim punktem bo wiele razy się modliłam w takiej totalnej bezsilności i nic. Teraz już nie mam takiej nienawiści do siebie jak było kiedyś (bardzo dużo). RD tak na serio zaczęłam od kursu Silvy w 2011, byłam wtedy w fatalnym stanie. Różnymi technikami i terapiami pomogłam sobie o tyle, że teraz zaczyna się pojawiać miłość do siebie. Na chwilę obecną najważniejsze jest dla mnie znalezienie harmonijnego partnera ale samoocena jeszcze leży. Dostałam taką intuicję że żeby być najważniejsza dla kogoś muszę najpierw być najważniejsza dla siebie a nie wiem jak to zrobić bo zostały we mnie jeszcze stare wzorce współuzależnieniowe
Mateusz, u mnie powoli coraz bardziej pojawia się pokora i zgoda na to co jest ale to takie stopniowe