Autor Wątek: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))  (Przeczytany 718499 razy)

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2015-06-17, 12:44:17 »
pkrl a co myślisz o zabiegu np. na węzły karmiczne?

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-06-17, 11:56:14 »
i Jesli moglbym miec te wygody i przywileje ot tak o, bez ciezkiej pracy na nie, to wszystko ok bo one sa tak naprawde malo warte, ale kiedy pojawia sie sytuacja, w ktorej trzeba na owe korzysci ciezko pracowac, najczesciej wykonujac przez wieksza czesc zycia cos, co ani nie sprawia przyjemnosci ani nie rozwija w zaden sposob to nie ma to dla mnie najmniejszego sensu, nie stoi za tym zadna motywacja i chec zmiany tego.

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-06-17, 11:42:48 »
pkrl załóżmy, że urodziłbyś się jako delfin w oceanie?
Czy jako ten delfin też marudziłbyś, że ocean cię ogranicza oraz że reguły twojego stada są nie do przyjęcia?
Czy raczej zaakceptowałbyś ocean i nauczył się w nim pływać a reguły wykorzystywać dla swojej korzyści, wygody itp?

Nie wiem, poniewaz po pierwsze wszystkie zyjace istoty poza czlowiekiem nie maja tak duzej samoswiadomosci istnienia wiec nie zastanawiaja sie az tak czy warto zyc (po prostu zyja), po drugie dla mnie juz calkowicie stracily waznosc i sens przymioty typu korzysci, wygody, przywileje itp. To sa szklane paciorki utrudniajace przejscie na druga strone, te ktora jest prawdziwa strona rzeczywistosci. O to tu sie toczy od tysiecy lat caly czas jedna wielka wojna: o wieksza ilosc szklanych paciorkow, ktore tak naprawde nie daja zadnego szczescia. To jest uluda, tkwienie w urojeniu powszechnie akceptowalnym przez spoleczenstwo. Ja juz nie potrafie cieszyc sie fikcja bo musialbym tym samym klamac siebie samego, a to rodziloby poczucie jeszcze wielkszego konfliktu w sobie.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2015-06-17, 11:38:06 »
pkrl załóżmy, że urodziłbyś się jako delfin w oceanie?
Czy jako ten delfin też marudziłbyś, że ocean cię ogranicza oraz że reguły twojego stada są nie do przyjęcia?
Czy raczej zaakceptowałbyś ocean i nauczył się w nim pływać a reguły wykorzystywać dla swojej korzyści, wygody itp?

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-06-17, 11:10:51 »
Twoim problemem jest choroba duszy zwana konfliktem wewnętrznym. Lekarstwem na to jest, albo pogodzenie się z tym, że rzeczywistość jest taka jak jest i zgoda na jej reguły gry, albo pójście za wewnętrzną potrzebą i rozpoczęcie życia takiego jakie chcesz. Można też go próbować przepracować na terapii, ale skoro mówisz, że nie działają na ciebie, to ... zostaje odważna decyzja. Albo szukanie dalej.
Inaczej ten konflikt nie da się rozwiązać i będzie cie spalał.

Tu nie ma wyjscia poniewaz nawet wybierajac to, co chcemy skazujemy sie na banicje poniewaz chcac cos czego nie chca inni (a raczej co im sie wmawia, ze chca), nie jestesmy w stanie przetrwac. Nie ma ucieczki z tego systemu!

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-06-17, 10:52:13 »
Twoim problemem jest choroba duszy zwana konfliktem wewnętrznym. Lekarstwem na to jest, albo pogodzenie się z tym, że rzeczywistość jest taka jak jest i zgoda na jej reguły gry, albo pójście za wewnętrzną potrzebą i rozpoczęcie życia takiego jakie chcesz. Można też go próbować przepracować na terapii, ale skoro mówisz, że nie działają na ciebie, to ... zostaje odważna decyzja. Albo szukanie dalej.
Inaczej ten konflikt nie da się rozwiązać i będzie cie spalał.

Nie jestem w stanie sie pogodzic poniewaz widze, ze godzac sie na te reguly stane sie niewolnikiem. Nie wiem jednak, jakiego zycia chce poniewaz nie godzac sie na te reguly praktycznie zostajemy odcieci od wszystkiego, co potocznie nazywa sie spolecznymi przywilejami, nawet tymi najbardziej podstawowywmi. Stad ten konflikt bo wynika z glebokiej swiadomosci, ze czego bym nie wybral, ja zawsze bede musial cos stracic i to rodzi ten bol nie do zniesienia. Czuje sie zlapamy w pulapke materii z ktorej chcialbym wyjsc za wszelka cene.

Terapie stosowalem kilka lat, ale ze jestem wyczulony na manipulacje to im dalej w to brnalem, czulem ze ci ludzie nie sa w stanie mi niczego zaoferowac poniewaz PSYCHOLOGIA opiera sie dokladnie na tych samych spolecznych zalozeniach, co system spoleczny bo nie uznaje swiata duchowego oraz nie uznaje odmowienia posluszenstwa. Stad za zaburzenia psychiczne uwaza sie rowniez bunt i nonkonformizm. A sa to natuarlne odruchy osoby ktora przestaje zyc w nieswiadomosci i zaczyna kwestionowac probe kontroli nad soba samym.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2015-06-17, 10:51:44 »
A może właśnie za krotko stosowałeś te terapie?
Terapia to nie tabletka od bólu głowy. Trzeba czasu i pracy by efekty były widoczne.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2015-06-17, 10:48:09 »
Twoim problemem jest choroba duszy zwana konfliktem wewnętrznym. Lekarstwem na to jest, albo pogodzenie się z tym, że rzeczywistość jest taka jak jest i zgoda na jej reguły gry, albo pójście za wewnętrzną potrzebą i rozpoczęcie życia takiego jakie chcesz. Można też go próbować przepracować na terapii, ale skoro mówisz, że nie działają na ciebie, to ... zostaje odważna decyzja. Albo szukanie dalej.
Inaczej ten konflikt nie da się rozwiązać i będzie cie spalał.

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-06-17, 10:36:36 »
Dla mnie osobiście martwienie się, to brak zaufania do zycia (Boga), że będzie dobrze. A także próba kontroli rzeczywistości oraz wmówiony obraz odpowiedzialności - jestem odpowiedzialna, więc martwię się o coś, kogoś, siebie.  Tak jak Lilliole pisała " nie martwię się, więc jestem głupia, nieodpowiedzialna, bezmyślna".
Martwienie się to przewidywanie, planowanie, zapobieganie itp. Czyli próba kontroli, opanowania czegoś, czego do końca opanować się nie da.

Tak mam. Odczuwam lek przed zyciem, co ono przyniesie. Nie wiem dlaczego. Stad lek przed puszczeniem kontroli nad soba i nad tym, co sie dzieje bo podswiadomie obawiam sie  czegos zlego, np. smierci, ze bede musial podjac wysilek zwiazany np. z robieniem czegos co nie bedzie sie wiazac z tym czego pragne itp.

Czuje ze zycie to kompromisy, ze w wiekszosci robi sie cos czego sie nie chce robic po to, aby przetrwac, ze trzeba dostosowac sie. A we mnie jest na to bunt, bo ja chce zyc tak jak jak chce bez patrzenia sie, czy to sie komus podoba czy nie i czy to przyniesie mi korzysci czy nie. Tak jak chcialbym w ogole nie fuckjonowac wsrod spoleczentwa, nie stosowac sie do regul spolecznych ktore uwazam za ograniczajace i zbudowane na falszu i ukrytej manipulacji. Ze kazdy system spoleczny to proba kontroli ludzi.

Dlatego tak silnie buntuje sie bo w srodku czuje strach przed zniewoleniem.

Pisalem juz, ze probowalem terapii roznych. Nie dzialaja na mnie.
« Ostatnia zmiana: 2015-06-17, 10:45:02 wysłana przez pkrl5758 »

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2015-06-17, 10:33:56 »
Mi wszysly punkty 3 i 4 ale ja nie wierze w zadnego Boga, Wyzsze Ja i w ogole w cos nienamacalnego. Odrzuca mnie od jakichkolwiek modlitw i praktyk duchowych. Co w takiej sytuacji?

Np. psychologia behawioralna? http://psychologia.wieszjak.polki.pl/psychoterapia/272820,Na-czym-polega-psychoterapia-poznawczobehawioralna.html

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2015-06-17, 10:32:44 »
Dla mnie osobiście martwienie się, to brak zaufania do zycia (Boga), że będzie dobrze. A także próba kontroli rzeczywistości oraz wmówiony obraz odpowiedzialności - jestem odpowiedzialna, więc martwię się o coś, kogoś, siebie.  Tak jak Lilliole pisała " nie martwię się, więc jestem głupia, nieodpowiedzialna, bezmyślna".
Martwienie się to przewidywanie, planowanie, zapobieganie itp. Czyli próba kontroli, opanowania czegoś, czego do końca opanować się nie da.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-17, 10:31:57 »
Mi wszysly punkty 3 i 4 ale ja nie wierze w zadnego Boga, Wyzsze Ja i w ogole w cos nienamacalnego. Odrzuca mnie od jakichkolwiek modlitw i praktyk duchowych. Co w takiej sytuacji?

Nie wiem.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-17, 10:30:31 »
KorneliaX :-*

Dziekuję. To dla mnie bardzo ważne cos takiego usłyszeć :)
Ja bardzo lubię pisać i tłumaczyć, ale jeszcze się zmagam z przekonaniem, że pewnie to co napiszę to jest całkowicie oczywiste i pewnie wszyscy to wiedzą i to nie ma wartości. I że to co pisze jest oschłe i pozbawione wdzięku.

Ale trafiłaś w sedno. Rzeczywiście marzę o tym, żeby kiedyś napisać książkę :)

KorneliaX

  • Wiadomości: 848
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-17, 10:12:43 »
Liliole
Masz dar jasnego formułowania myśli i trafiania w samo sedno, może kiedyś napiszesz książkę rozwojową albo jakiś poradnik jak Cię natchnie, w każdym razie ja bym czytała ;)

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-06-17, 10:04:17 »
Mi wszysly punkty 3 i 4 ale ja nie wierze w zadnego Boga, Wyzsze Ja i w ogole w cos nienamacalnego. Odrzuca mnie od jakichkolwiek modlitw i praktyk duchowych. Co w takiej sytuacji?