Dla mnie osobiście martwienie się, to brak zaufania do zycia (Boga), że będzie dobrze. A także próba kontroli rzeczywistości oraz wmówiony obraz odpowiedzialności - jestem odpowiedzialna, więc martwię się o coś, kogoś, siebie. Tak jak Lilliole pisała " nie martwię się, więc jestem głupia, nieodpowiedzialna, bezmyślna".
Martwienie się to przewidywanie, planowanie, zapobieganie itp. Czyli próba kontroli, opanowania czegoś, czego do końca opanować się nie da.