Hej, moim zdaniem wykazałeś się ogromną odwagą pisząc o tym. Jesteś ok i wszystko to co odczuwasz jest ok. To, co odczuwasz to są ludzkie uczucia. Wiesz, właściwie to myślę, że niewiele osób na forum miałoby odwagę na tyle się otworzyć, pokazać swoją niedoskonałą część siebie.
Jeśli sobie nie radzisz, to faktycznie może poszukaj wsparcia.
Ja o sobie mogę powiedzieć, że też jestem w czarnej dupie. Zupełnie nie wiem co robić, właściwie to nie widzę w ogóle swojej przyszłości. Studiuję na 3. roku z czego mam te studia kompletnie gdzieś. jutro mam poprawy zaliczeń i nic się nie uczyłem. Mam to totalnie w d. a z drugiej strony nie widzę dla siebie żadnych perspektyw. Poszedłem na studia praktycznie po 2 latach przerwy, nic nierobienia, a poszedłem na nie tylko po to żeby ojciec się przestał do mnie przywalać. Byłem zbyt słaby psychicznie by się wyprowadzić. Teraz też nie wiem czy bym sobie poradził. Wszystko wskazuje na to że rzuce te studia, bo już nawet nie potrafię zmuszać się do tej pieprzonej nauki która nie ma dla mnie sensu. I wiesz co, zupełnie nie wiem co będzie dalej. Codziennie czuję się beznadziejnie, zmagam się z poczuciem że życie jest gdzieś daleko ode mnie. Ale codziennie nad sobą pracuję, staram się to codziennie zmienić i powoli krok po kroku robię postępy. Dziś czułem totalny bezsens, przeszedłem przez kryzys.
Piszę to, by pokazać Ci, że inni też mogą przeżywać coś podobnego, więc tak naprawdę nie ma co się tego wstydzić. Ale tak to już jest, że człowiek boi się pokazać tą niedoskonałą, słabą część siebie. Wielu nigdy tego nie robi, ukrywają prawdę o sobie, uciekając tym samym od autentyczności w swoim życiu.