Pytanie konkretne, ma byc rownie krotko i na temat:
od ponad dwoch miesiecy walkuje afirmacje i dekret i nic! Czuje, ze ja ani w to wewnetrznie nie wierze ze mi pomoze ani ze to ma taka moc sprawcza, zeby moglo cos polepszyc. Czuje, ze sprawa jest o wiele bardziej przesrana. Idzie o karme. Niestety nie czuje, zebym chcial siedziec nad tym latami i dochodzic, co to moze byc. Po prostu doszedlem do tego (to chyba jedyne, co daly mi afirmacje) ze rozwoj duchowy to nie moja bajka. Owszem, fajnie sie dowiedziec czegos o sobie, ale tak naprawde to, co mnie wciaga to materia, swiat a nie moje wnetrze i zwiazane z tym rozkminy. Chce sie realizowac zawodowo, zarabiac sporo pieniedzy, miec kochajacych ludzi dookola i generalnie zyc milo i przyjemnie.
Czy mozna w jakis sposb wypalic karme lub pojsc do osoby, ktora ja zdejmie lub zneutralizuje? Co myslicie o ustawieniach Hellingera w takim przypadku? Chce zrobic totalna rewolucje w moim zyciu, juz za dlugo trwa ta stagnacja a czuje, ze musze pojsc do przodu zeby wyrwac sie tego zasranego blednego kola.