Witek D.
nie chodzi mi tu o jakąś nagonkę czy wymuszanie , tylko o zwykłe odróżnianie, zakłamanie wynika właśnie z takich prób wymuszania na sobie rozwoju gdy ma się inne skłonności i przywiązania, wg mnie lepiej jest uświadamiać sobie że idzie się mniej lub bardziej okrężną drogą niż udawać że idzie się najkrótszą, bo wtedy miesza się różne rzeczy i trudno jest to potem odróżnić,
podobnie jak niektórzy wybierali tutaj zaślepienie i zakłamanie, że nie ulegają żadnym wpływom i autorytetom, społeczeństwu itp. a bo mimo że żyją w społeczeństwie to zaprzeczając temu wpływowi ponoć stają się i już są tacy wolni i niezależni... a potem po burzliwej dyskusji okazywało się, że jak zasuwali do prawnika w sprawie podatków na przykład, tak dalej zasuwają... więc jest w tym sens?
inny przykład: jeżeli robię coś nieprawego to mogę przyznać się przed sobą do błędu i go skorygować, tudzież okazać skruchę i prosić o przebaczenie i wymazanie negatywnych skutków, również Boga, albo mogę też iść w zaparte i udowadniać że to jest ok, że jestem niewinny więc nie spotkają mnie konsekwencje tego itp. ,
podobnie można udowadniać że odwołując się do Boga w celach przyziemnych szczególnie się rozwijam duchowo
co do pozostałej Twojej wypowiedzi, zgadzam się że wszędzie są przejawy Boga, również Bóg przejawia się przez wszystkich, czasem ludzie są tego świadomi a czasem nie, i to jest piękne, ale to nie zmienia tego że jednocześnie ludzie kierują się pobudkami opartymi o ograniczone koncepcje siebie i związanych z nimi swoich interesów, czyli podtrzymując pragnienia i związane z nimi myśli zmierzają w określonym , wybranym przez siebie kierunku, nie twierdzę że to jest złe , naganne czy godne potępienia, ale twierdzę że nie warto tego z automatu nazywać rozwojem duchowym, najpierw warto się przyglądnąć jaki to jest kierunek,
więc takie przyglądanie się na ile ściera się te ograniczenia, tendencje i utożsamienia np. stosując jakąś afirmację, a na ile ta afirmacja opiera się na tej czy innej ograniczonej koncepcji siebie, jest odróżnieniem czy dana afirmacja służy rd czy rozwojowi osobistemu, czy też tylko zaspokojeniu jakichś pragnień i potrzeb, co też ma swoją wartość, brak zaspokojenia pewnych potrzeb też przecież może dawać się solidnie we znaki
- czyli nie chodzi mi tu o ocenę czyjegoś całokształtu od razu na podstawie kilku afirmacji które sobie stosuje, bo to może być jakiś tam wycinek , ale o odróżnianie rodzaju jakiejś afirmacji na podstawie jej konstrukcji, czyli rozpoznaniu na czym się ona opiera i do czego prowadzi i czy kwalifikuje się pod definicję rd... którą też każdy może mieć swoją : )