Autor Wątek: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))  (Przeczytany 718125 razy)

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-28, 23:25:43 »
; )

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2015-04-28, 23:12:59 »
Frisky, jak ty się już dorwiesz do tematu ... :)
Weź i zacznij pisać książki. :)

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-28, 22:35:29 »
Bóg wspiera mnie w zaspokajaniu moich potrzeb, w rozwoju osobistym i rozwoju duchowym :-)

Przykłady związane z tymi różnymi poziomami :
zaspokajanie potrzeb -
Zawsze mam pod dostatkiem czystej wody pitnej również tej gazowanej.

rozwój osobisty -
Rozwijam moje umiejętności w handlu, z łatwością znajduję nabywców dla mojej źródlanej wody i poszerzam rynek zbytu dla moich produktów

rozwój duchowy -
Woda która obmywa moje ciało gdy biorę prysznic wraz z mantrą gayatri zmywa wszystkie moje zewnętrzne i wewnętrzne zanieczyszczenia  w tym skutki negatywnych wpływów oraz egoizm

Zawsze mam pod dostatkiem wody dla wyzwalających mnie z iluzji i zmywających moją karmę, rytuałów duchowych :-)

Skutecznie używam wody do mojego rozwoju duchowego i staję się czystym narzędziem  w rękach Boga dla tego świata

połączenie zaspokajania potrzeb z  ro i rd  -
Z radością zaspokajam moje i cudze potrzeby związane z wodą pitną, w tym procesie rozwijam moje
 umiejętności i pomnażam majątek, a dzięki temu również skutecznie i bezinteresownie wspieram tych którzy mają ograniczony  dostęp do wody , fundując im studnie i akwedukty - wyrażam w ten sposób miłość do ludzi , dostrzegam w nich Boga,  a w tym działaniu wolę Boga

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-28, 20:40:53 »
Witek D.
nie chodzi mi tu o jakąś nagonkę czy wymuszanie , tylko o zwykłe odróżnianie, zakłamanie wynika właśnie z takich prób wymuszania na sobie rozwoju gdy ma się inne skłonności i przywiązania, wg mnie lepiej jest uświadamiać sobie że idzie się mniej lub bardziej  okrężną drogą niż udawać że idzie się najkrótszą, bo wtedy miesza się różne rzeczy i trudno jest to potem odróżnić,

 podobnie jak niektórzy wybierali tutaj zaślepienie i zakłamanie, że nie ulegają żadnym wpływom i autorytetom, społeczeństwu itp. a bo mimo że żyją w społeczeństwie to zaprzeczając temu wpływowi ponoć stają się i już są tacy wolni i niezależni... a potem po burzliwej dyskusji okazywało się, że jak zasuwali do prawnika w sprawie podatków na przykład, tak dalej zasuwają... więc jest w tym sens?
 
inny przykład: jeżeli robię coś nieprawego to mogę przyznać się przed sobą do błędu i go skorygować, tudzież okazać skruchę i prosić o przebaczenie i wymazanie negatywnych skutków, również Boga,  albo mogę też iść w zaparte i udowadniać że to jest ok, że jestem niewinny więc nie spotkają mnie konsekwencje tego itp. ,
podobnie można  udowadniać że odwołując się do Boga w celach przyziemnych szczególnie się rozwijam duchowo

co do pozostałej Twojej wypowiedzi, zgadzam się że wszędzie są przejawy Boga, również Bóg przejawia się przez wszystkich, czasem ludzie są tego świadomi a czasem nie,   i to jest piękne, ale to nie zmienia tego że jednocześnie ludzie kierują się pobudkami opartymi o ograniczone koncepcje siebie i związanych z nimi  swoich interesów, czyli podtrzymując pragnienia i związane z nimi myśli zmierzają w określonym , wybranym przez siebie kierunku,  nie twierdzę że to jest złe , naganne czy godne potępienia, ale twierdzę że nie warto tego z automatu  nazywać rozwojem duchowym, najpierw warto się przyglądnąć jaki to jest kierunek,
więc  takie   przyglądanie się na ile ściera się te ograniczenia, tendencje i utożsamienia np. stosując jakąś afirmację, a na ile ta afirmacja opiera się na tej czy innej ograniczonej koncepcji siebie, jest odróżnieniem czy dana afirmacja służy rd czy rozwojowi osobistemu,  czy też tylko zaspokojeniu jakichś pragnień i potrzeb, co też ma swoją wartość, brak zaspokojenia pewnych potrzeb też przecież może dawać się solidnie we znaki

 - czyli nie chodzi mi tu o ocenę czyjegoś całokształtu od razu na podstawie kilku afirmacji które sobie stosuje, bo to może być jakiś tam wycinek , ale o odróżnianie rodzaju jakiejś afirmacji na podstawie  jej konstrukcji, czyli rozpoznaniu na czym się ona opiera i do czego prowadzi i czy kwalifikuje się pod definicję rd... którą też każdy może mieć swoją : )
« Ostatnia zmiana: 2015-04-28, 20:44:11 wysłana przez Frisky »

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-28, 20:15:05 »
teoretyczne roztrząsanie nie ma sensu, bo dochodzi się do głupich wniosków
w praktyce pisząc:
Bóg daje mi wszystko, co jest mi potrzebne do twórczego życia i rozwoju

mogą wyjść negatywne przekonania (emocje) na temat Boga, na to że nie zasługuję na twórcze życie, na rozwój itd, także celem jest powiedziałbym nawet rozproszenie danego pragnienia (czy to życie w oparciu o inspiracje, czy zwyczajnie np samochód) i przez to spowodowanie, że można, jesli dalej się chce, cel zrealizować (bez przymusu i przywiązania do przedmiotu pragnienia)

to jest afirmacyjne abc i I klasa podstawowki ;)

to co piszę dla mnie jest bardzo praktyczne, np. pozwala dostrzec w jakim kierunku się idzie i jaka drogą, praktyczne dla mnie są nie tylko te rzeczy które mogę zastosować ulegając iluzji, ale również te które pozwalają mi wyjść ponad jej wpływ - to co jest praktyczne z punktu widzenia rd jest czym innym niż to co jest praktyczne dla tych którzy tylko urządzają się w świecie iluzji  - jeżeli łączysz to jak twierdzisz to jedno i drugie byłoby dla ciebie praktyczne,  jedynie dotyczy innych poziomów, więc przyglądanie się do czego prowadzi jakiś wybór i afirmacja pod  kątem praktycznego życia i z drugiej strony pod kątem praktycznego rozwoju duchowego to są dwa różne podejścia, jest przynajmniej podstawa i abc rozwoju jak da mnie ;  )

to wszystko co piszesz jest ok, różne rzeczy mogą przy tym wychodzić,  tylko nie zmienia to faktu że ta afirmacja zbudowana jest w taki a nie inny sposób, czyli  Bóg daje mi coś dla realizacji moich celów,  korzystam z tego co daje mi Bóg dla moich celów itp. i to też jest fajne, ale jest czymś innym niż np. taka afirmacja z tamtej stronki : "Mój umysł i serce kieruję ku wewnętrznej obecności Boga", różnica jest dość spora

jednocześnie co do zgodności moich celów z wolą Boga, warto pamiętać, że polega to na dostrojeniu się do Boga a nie odwrotnie , czyli jedna z przeszkód jest taka że Bóg nie ma ograniczonego poczucia ja i moje, oraz nie ulega iluzji, więc dostrojenie polega tutaj na usunięciu albo odsunięciu na bok tego co sprawia że te cele się rozbiegają - czyli moje cele są moimi celami a nie Boga, mogą być jakoś tam zbieżne ale te moje są dla mnie najważniejsze, cele Boga mogą stać się moimi jeżeli spojrzę z perspektywy Boga czyli wyjdę ponad to ograniczone " ja i moje" oraz iluzje i odróżnię te wszystkie związane z tym uleganiem tym wpływom , te wszystkie moje pragnienia , dążenia, utożsamienia  itp.  od Boga i jego celów które nie są ograniczone - dopóki to nie nastąpi są to próby podpinania swoich ograniczonych  celów i interesów pod wyższą siłę, niektórym całkiem dobrze to wychodzi ale.... to wciąż nie jest rozwój duchowy  : )

z pomocą Boga doskonale radzę sobie w materii , związkach, seksie, pracy, zarabianiu pieniędzy
i
z pomocą Boga wznoszę się ponad wszelką iluzję, jestem wolny od ograniczeń "ja i moje"

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2015-04-28, 17:38:22 »
Frisky
Weź pod uwagę że można się rozwijać poprzez twórcze życie, nie tylko medytowanie w jaskini albo siedzenie przy mistrzu duchowym. Aktywność twórcza (twórczość może przybierać wiele form, zarówno artystycznych, jak i pomysłów samych w sobie) może być zarówno narzędziem jak i przejawem osiągania doświadczeń duchowych. Bazgroła kredkami małego dziecka może nie być "dziełem" ale jeśli dziecko przeżywa w trakcie spontaniczną radość, to jest to przejaw duchowego doświadczenia. Nawet osoba w takiej formie funkcjonowania jak polityk, jest w stanie w tej roli posiadać kontakt ze swoją duchową naturę, mieć doświadczenia duchowe, mieć przebłyski inspiracji i pozytywnie wpływać na całe społeczeństwa, rozwiązując np. jakieś supełki karmiczne dzięki dobrym rozwiązaniom. I jest to przemieszane z jego realizowaniem się, na poziomie karmy. Głupim błędem jest uznać, że najważniejszym w rozwoju jest pozbywać się karmy, albo uznawać że rozwój nie zachodzi póki człowiek się karmy nie pozbywa. Karmy pozbywać się nie trzeba, a ją przekroczyć. A to przekraczanie czasem realizuje się poprzez odgrywanie karmy, wchodzenie w role w które chce się wejść, aż do doświadczenia spełnienia na ich polu. I to wcale nie jest nierozwojowe pozwalać sobie na bycie twórczym, działanie w rolach które się lubi. Bardziej nierozwojowe jest tworzyć podział między sobą a swoją karmą, albo uznawać że rozwój zachodzi tylko wtedy gdy człowiek się pozbywa karmy. Wszystko się sprowadza do tego czego człowiek doświadcza gdy realizuje się w swojej roli. W rozwoju nikt człowieka nie goni i nie ma nagonki na to by jak najszybciej pozbyć się karmy, poza nagonką ze strony osób które w tym upatrują cel (czy podstawowy środek) rozwoju.

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2015-04-28, 16:57:04 »
teoretyczne roztrząsanie nie ma sensu, bo dochodzi się do głupich wniosków

w praktyce pisząc:

Bóg daje mi wszystko, co jest mi potrzebne do twórczego życia i rozwoju

mogą wyjść negatywne przekonania (emocje) na temat Boga, na to że nie zasługuję na twórcze życie, na rozwój itd, także celem jest powiedziałbym nawet rozproszenie danego pragnienia (czy to życie w oparciu o inspiracje, czy zwyczajnie np samochód) i przez to spowodowanie, że można, jesli dalej się chce, cel zrealizować (bez przymusu i przywiązania do przedmiotu pragnienia)

to jest afirmacyjne abc i I klasa podstawowki ;)

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-28, 15:48:24 »
jeszcze taki przykład afirmacji związanej z Bogiem i celami i dokąd to prowadzi, czyli afirmacja ponoć rozwoju duchowego z tamtej stronki z działu rozwój duchowy: "Bóg daje mi wszystko, co jest mi potrzebne do twórczego życia i rozwoju"
ok, spoko nie mówię że jest w tym coś złego ale jak to się ma do rozwoju duchowego? weźmy przykład poglądowy do tego :
Matka daje mi pieniądze na kino i na autobus do kina i na czipsy  itd. - czyli matka daje mi wszystko co jest mi potrzebne do oglądnięcia filmu w kinie : )  teraz jaki jest cel takiej afirmacji? ano celem jest oglądniecie filmu, a matka zapewnia mi środki,
więc pytanie za 100 punktów: w jakim kierunku idę pod wpływem tego pragnienia i afirmacji ? w kierunku matki czy oddalam się od niej? przychodzę do niej po pieniądze haha, ale raczej skutkiem afirmacji będzie to drugie , ponownie zbliżam się do niej dopiero po powrocie i gdy mówię : dziękuję ci mamo za pieniądze na kino było fajnie, oczywiście gdy jest kolejne pragnienie no to skutkiem będzie kolejne oddalenie  : )

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-28, 15:17:53 »
Dlaczego cele materialne nie mogą służyc rozwojowi duchowemu ? Przeciez idzie w tym o uwalnianie sie od emocji, błędnych przekonań, gdzie w to miejsce pojawia się wolnosc z tym zwiazana./ kontakt z siłą wyzszą. Skoro da sie "zaprządz siłe wyzsza" jak to nazwałes do tego celu tzn ze jest on duchowy.  Tworzysz teorie / nauki w oparciu o swoje własne obciązenia i pryzmaty i to takie klasyczne: materia jako cos nieduchowego itp
ciekawe co wyczytałeś z tego co napisałem, oczywiście że cele materialne mogą służyć innym celom w tym duchowym, ale wcale nie muszą i to co zacytowałeś ze mnie miało pokazać, że cele materialne nie muszą nawet służyć  rozwojowi osobistemu, choć mogą,
- afirmacje ściśle związane są z celami  : )
więc pragnienie może zostać spełnione albo i nie spełnione... i w obu przypadkach nie będzie wynikał z tego żaden rozwój osobisty i duchowy...albo będzie wynikał, z tym że jeżeli afirmujesz jakiś  cel materialny czy osobisty jako główny to cel duchowy w tej afirmacji będzie wynikał nie z samej afirmacji ale z tego że to jakoś się w tobie  łączy - pisałem więc o tym z czego składają się afirmacje - co wynika z ich treści, co jest w nich środkiem do celu, a co celem głównym, a nie o tym co tam ludziom w głowach siedzi i jak im się to w nich łączy : )

 co ciekawe nawet niespełnione pragnienia mogą kierować i  często kierują na ścieżkę duchową, niezależnie od tego czy zostają tam zrealizowane po drodze czy nie to dzieje się tak gdy pełnią rolę motywującą do wewnętrznych dociekań, czyli wzbudzają pragnienie samopoznania, tak samo jest z cierpieniem i bólem, z różnymi zachętami w rodzaju prezentacji mocy duchowych itd. bardzo  różnego rodzaju bodźce, kuksańce i wabiki  : )) 
więc tym co jest najlepsze do rozwoju duchowego jest to właśnie czynnik, albo cały zespół czynników, jakiekolwiek iluzoryczne albo świadomie niechciane  by one nie były, które wzbudzają i wzmagają w nas pragnienie wyzwolenia, często nie są to pragnienia związane z wyobrażeniami jak to miałoby być, jak przebiegać  i co miałoby być spełnione żebym stał się szczęśliwy, bo to jest rozwój osobisty  : ) 

 te moje poprzednie dwa przykłady zdań afirmujących różne wpływy i stany miały na celu pokazanie że czasem Bóg jest zasobem, który służy realizacji innych celów, a czasem te czy inne zasoby (również materialne) są podstawą która kieruje nas do Boga (i np. wdzięczności), są to wciąż warunkowe sprawy, czyli dziękujemy za coś , ale ostatecznie dochodzi się do stanu bycia szczęśliwym bez powodu i przyczyny , czyli r. duchowy byłby to proces osiągania bezwarunkowego stanu szczęścia, a osobisty byłby uwarunkowany




Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-28, 12:33:30 »
Cytuj
  Zasłyszeć cudze poglądy i się nimi kierować (bez własnego zrozumienia, medytacji tematu) to nie jest rozwój duchowy.
 
O !

Ale zawsze można się zainspirować :)

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2015-04-28, 12:25:13 »
Rozwój osobisty opiera się głównie o wprowadzanie zmian w swojej osobowości (i działaniu) by lepiej realizować swoje cele - pod kątem tego. Może to być zgodne z rozwojem duchowym, zależnie od tego czym inspirowane. Realizowanie swoich pragnień też może być zgodne (stymulujące) z rozwojem duchowym. Zwłaszcza dla tych którzy spędzili lata na walczeniu z nimi, albo życiu w zgodzie z wyobrażeniem (nie czymś co by płynęło z wglądu) o ograniczoności np. materii czy pragnień. Jeśli spełnianiu pragnień towarzyszy rozwijanie świadomości, to ich realizacja (w tym korzystanie z owoców) może płynnie przechodzić w odczucie spełnienia - nie samej satysfakcji z osiągnięcia, a faktycznego zaspokojenia pragnienia. Można powiedzieć że problem zaczyna się najczęściej wtedy, gdy pragnieniu przypisuje się zbyt wielką wagę, zarówno w sensie "pozytywnym", jak i negatywnym. Jeśli pragnienie staje się obsesją, to pojawia się zachłanność, wzdychanie do obiektu obsesji. Jeśli z pragnieniem się walczy i je odrzuca, to ono też staje się zbyt ważne, ważnym staje się robienie podziału między sobą a swoim pragnieniem (i odbywa się to na poziomie podziału psychiki, sprzecznych dążeń) i tworzenie swojego życia w oparciu o unikanie kontaktu z nim i np. unikanie pożądań - które są najczęściej potęgowane przez odrzucanie pragnienia. Zazwyczaj większym problemem niż samo pragnienie, jest przywiązanie do niego, dążenie do jego realizacji za cenę utraty siebie (krzywdzenia siebie itd.) lub postrzeganie go przez pryzmat wyobrażenia o jego ograniczającej mocy. Jest to zupełnie inna sytuacja niż dojście do takiego poziomu spełnienia, gdzie pragnienie odpada samoczynnie ("mam już wszystko co chciałem, po co mi więcej"), bo odbywa się na poziomie przywiązania do pragnienia i zachłanności/wyobrażeń z nim związanych, a nie świadomości siebie w tych pragnieniach. Zasłyszeć cudze poglądy i się nimi kierować (bez własnego zrozumienia, medytacji tematu) to nie jest rozwój duchowy.

Plus - rozwój duchowy nie opiera się na tym co jest na zewnątrz, na jakości posiadania, a na jakości doświadczania, tego w jaki sposób się przeżywa świat, swoje życie. I jeśli praca nad rozwojem osobistym, z pewnymi jego założeniami, wpływa pozytywnie na jakość doświadczania, otwartość na pozytywne doświadczenia (które mogą ale nie muszą być powiązane z pozytywnymi zdarzeniami) to myślę że nie mi ani innym jest oceniać coś jako "nierozwojowe" w kontekście duchowym. Pewnie, fajnie by było wszystko rozpuszczać w boskim świetle, ale w praktyce czasem doświadcza się przemieszania rozwoju duchowego z osobistym, do czasu aż faktycznie będzie się na etapie, gdzie samo rozpuszczanie się wystarcza. Ale dywagować o tym wcześniej, to gra z własnym światopoglądem, a nie kontakt z czymś adekwatnym do etapu na którym samemu się znajduje, bądź na którym inni się znajdują.

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-04-28, 11:57:41 »
Tylko ze bez doswiadczania nie ma rozwoju :P.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2015-04-28, 11:54:10 »
A najzabawniejsze jest to, że na zakończenie dojdzie się do wniosku, że wszystkie te zabawki były/są bez znaczenia i nie ma się co do nich przywiązywać.
Ach te duchowe paradoksy :D

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2015-04-28, 11:47:23 »
Cytuj
jeżeli ktoś sobie afirmuje posiadanie czegoś to może to się wiązać tylko z powiększaniem posiadania , z pomnażaniem dóbr , czyli może to bazować na umiejętnościach które już ma i tylko się bardziej na tym koncentruje, więc samo ich użycie i zdobycie jakichś dóbr  nie jest rozwojem, ale jeżeli w trakcie wychodzą mu ograniczenia związane z przekonaniami i się z nimi będzie rozprawiał to przy okazji stanie się to elementem rozwoju osobistego, np. rozwinie w sobie poczucie zasługiwania na to co afirmuje  i ogólnie podniesie sobie samoocenę, do tego rozwinie umiejętności i poczuje się pewniej, więc podejmie działania potrzebne do osiągnięcia tego co chce, czyli będzie to rozwój gdyż podejmie takie działania które były wcześniej poza jego zasięgiem  : )

jeżeli ktoś odwołuje się do Siły Wyższej w swoich afirmacjach, którą to siłę  zaprzęga do realizacji swoich mniej lub bardziej przyziemnych  celów to też raczej nie jest to jeszcze rozwój duchowy

Dlaczego cele materialne nie mogą służyc rozwojowi duchowemu ? Przeciez idzie w tym o uwalnianie sie od emocji, błędnych przekonań, gdzie w to miejsce pojawia się wolnosc z tym zwiazana./ kontakt z siłą wyzszą. Skoro da sie "zaprządz siłe wyzsza" jak to nazwałes do tego celu tzn ze jest on duchowy.  Tworzysz teorie / nauki w oparciu o swoje własne obciązenia i pryzmaty i to takie klasyczne: materia jako cos nieduchowego itp

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-28, 10:48:35 »
Cytuj
To oznacza że rozwój osobisty też zawiera elementy rozwoju duchowego
wszystko co istnieje ma u swej podstawy Ducha : )  więc jak najbardziej może się to wiązać, albo może i tracić się  ta uniwersalna podstawa z pola widzenia, w zależności od podejścia - w dodatku  to co dla jednego będzie krokiem naprzód dla kogoś innego będzie krokiem w tył