Autor Wątek: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))  (Przeczytany 718023 razy)

BlueEyes

  • Gość
[#]   « 2015-04-26, 22:33:24 »
czyli prawo łaski usuwa karmiczne skutki działań,  a podchodzenie do siebie z miłością usuwa karanie siebie,

To wielkie nie porozumienie, łaska nie usuwa karmicznych działań, ani ich nie niweluje, a co najważniejsze nie jest to celem łaski. Nie można onią zabiegać, wymodlić, ani jej dostać, ani po przewybaczać, jeśli jest o tym mowa to mamy doczynienia z pozorowanymi energiami i manipulacjami.

tzn. "prawo łaski" jako efekt, działa tak jak prawo grawitacji, jest to tylko/aż skutek "zrozumienia" poziomie poznawczym siebie ( nie wglądu, ani sesji regresywnych czy innych takich podobnych ), wtedy możemy poczuć że winy/karma została zmyta w jakimś temacie, ale jest to nic innego jak oblokowanie między nami a innymi duszami, energi pozytywnych wszelkich, różnorakich, kolorówych, jakby strumień krystalicznej wody się przelał, przez nas. Ta odczuwalna bryza pochodzi o nas i innych dusz,a towarzyszy jest często płacz radości. W życiu też od razu przelewa się ta bryza, na prace, związki, i inne codzienne życie.





Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-26, 21:18:09 »
]Inspirujący post Kingi ze 6 stycznia, a propos takiego ciągłego rozkminiania
przeszłości :)Pogrubiłam te dwa zwroty celowo :)
Czasami zapominamy, ze poza prawem karmy  , jest również prawo łaski , które nie stawia warunków, oczekiwań, czy obwarowań.  Warto na siebie samego patrzeć łaskawszym okiem, aniżeli tylko przez wzorce, które wymagają nieustannego oczyszczania :).

patrzenie na siebie z miłością i wybaczająco nie jest tym samym co prawo łaski, tak samo jak ocenianie siebie i karanie nie jest prawem karmy , to się gdzieś łączy i jest podobne do siebie, ale nie do końca pokrywa:

 czyli prawo łaski usuwa karmiczne skutki działań,  a podchodzenie do siebie z miłością usuwa karanie siebie,

  o to pierwsze -o łaskę Boga-  możemy zabiegać,  a to drugie , czyli miłość do siebie możemy wybrać,

czyli karanie siebie są to uboczne skutki działań wynikające z naszego stosunku do działania i jego skutków, np. zabiliśmy kogoś i karzemy się za to,  ale skutki działań (czyli karma która potrzebuje np. łaski Boga by zostać odpuszczona) , nie zależą od  naszego stosunku do tych działań ale od ich rodzaju ,  wracają do nas skutki tego co zrobiliśmy
« Ostatnia zmiana: 2015-04-26, 21:28:47 wysłana przez Frisky »

JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-04-26, 20:50:45 »
Pamiętam :) A na koniec ... uczeń przerósł mistrza :))) Więc to taki mój "film motywacyjny" ;)

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-26, 20:39:14 »
JenKa,
Cytuj
Więc, jak to było w jednym filmie "małymi krokami do przodu" :)))

A ten film to super komedia "What about Bob".
 Bill Murray grał faceta z wielorakimi fobiami  a Richard Dreyfuss jego psychiatrę, który mu zalecał właśnie "baby steps" :)

Co do postu Kingi,
Lepiej to wiedzieć - niż nie wiedzieć :))

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-26, 20:29:36 »
tak, czytałem ten post :)
tyle jest rzeczy które przydało by się mieć zawsze na uwadze ale ramu w bańce brakuje :D

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-26, 20:27:39 »
Inspirujący post Kingi ze 6 stycznia, a propos takiego ciągłego rozkminiania
przeszłości :)
Cytuj
Czasami zapominamy, ze poza prawem karmy  , jest również prawo łaski , które nie stawia warunków, oczekiwań, czy obwarowań.  Warto na siebie samego patrzeć łaskawszym okiem, aniżeli tylko przez wzorce, które wymagają nieustannego oczyszczania :). 
Pogrubiłam te dwa zwroty celowo :)

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-26, 20:27:29 »
Dziękuje Jenka :) Damy rade tylko potrzeba czasu na wszystko.
Ja słodyczy nie ruszałem od tygodnia. Cukru troche spożyłem jednak bo ciężko całkowicie wyeliminować. Głownie w chlebie, serze białym czy jakimś sosie zjadłem ten cukier. To ilość rzędu max 10g dziennie, ale nie to co było kiedyś jak niemogłem się obejść bez ciastka czy czekolady. Nawet mnie nieciągnie tak fest do słodyczy już.

JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-04-26, 20:20:19 »
Trzymaj się Doktor, powoli wszystko się zmieni na lepsze. Ja jeszcze zaciskam zęby na widok słodyczy, ale do pracy noszę marchewki, choć się moje koleżanki pukają po głowie. Za to szef mnie zaskoczył, bo poczęstowany waflami z kukurydzy pochwalił, że smaczne, a potem wrócił po dokładkę ;) Poza tym tu akurat widzę spore zmiany: skończyły się ataki na mnie, głupie zaczepki podchodzące pod molestowanie, a i ja już nie boję się wyrazić rzeczowo, spokojnie i swobodnie swojego zdania na temat pracy. 
Więc, jak to było w jednym filmie "małymi krokami do przodu" :)))

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2015-04-26, 20:19:45 »
Doktor, to co opisałeś to terapia. Rozwój osobisty jest szerszym pojęciem i głównie chodzi o nabywanie nowych umiejętności interpersonalnych na zasadzie nie jestem asertywny, to idę na szkolenie gdzie nauczę się asertywności. Coaching i terapia dopiero od niedawna pojawiły się w nurcie rozwoju osobistego.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-26, 20:15:26 »
Grażyna Anna
aha,  rozumiem. Ja mam inne wyobrażenie o rozwoju osobistym. Bardziej mi się on zawsze wydawał i kojarzył z terapią, uwalnianiem się od lęków, kompleksów itp. właściwie to samo co moze spowodować rozwój duchowy.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2015-04-26, 20:12:51 »
Doktor.
Dla mnie rozwój osobisty był zmienianiem na siłę siebie i doklejaniem sobie nowych masek.
A rozwój duchowy jest pozbywaniem się tego co zbędne i nie nasze i odkrywaniem, docenianiem, akceptowaniem naszych naturalnych cech, naszej prawdziwej natury.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-26, 20:08:11 »
Hej Frisky
oj ciężko mi troche Ciebie sie czyta :)

Dlaczego uważasz że rozwój osobisty to urządzanie klatki ?
A rozwój duchowy nie stoi przecież w sprzeczności z korzystaniem z uciech materialnego świata ?
Rozwój duchowy - dążenie do Boga (miłości, szczęśliwości, brak przywiązań ). Uciechy materialnego świata - duża kasa, podroże, zabawa, wspaniali ludzie. Dla mnie to wszystko się przeplata ze sobą :)

edit>
Pomyśl jak wspaniale mieć miłość w sercu do siebie i otaczajacego Cię świata, robić to co kochasz w materi, nie przywiązując sie do niczego ponieważ masz świadomość że wszystko czego chcesz przychodzi do Ciebie w chwili gdy sobie tego życzysz. Spontaniczne wyjazdy, poznawanie fantastycznych ludzi, zabawa, cieszenie się życiem. To jest tu i teraz, nie musisz o to zaiegać bo to już jest w tobie. Czy to nie fajna sprawa ?
« Ostatnia zmiana: 2015-04-26, 20:11:15 wysłana przez Doktor-X »

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-26, 19:42:31 »
rozwój osobisty to urządzanie klatki wg obecnych preferencji, a rozwój duchowy to wyjście z klatki,

obydwa podejścia wiążą się z doświadczeniami i zmianami, z tym że w tym osobistym zmiany i doświadczenia  które są pożądane i przyjemne są tymi dobrymi a te niepożądane i nieprzyjemne złymi, w r. duchowym wszelkie zmiany i doświadczenia , które posuwają w kierunku wyjścia są dobre , na koniec osiąga się to co niezmienne i nieuwarunkowane przez jakiekolwiek wpływy i zmiany,
 ale  do czego zmierzam: rozwój osobisty często nie pokrywa się z duchowym, jeżeli ktoś ma wrażenie że sie pokrywa to polega to na podporządkowaniu jednego drugiemu, czyli coś tam z jednego worka (duchowego albo osobistego), robi się w ramach tego co jest nadrzędne - intencja korzystania z  wszelkich uciech z materii to nadrzędność r. osobistego, choć to też potrzebuje określonych ram żeby mogło się nazywać rozwojem :-)

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-26, 18:02:35 »
Dziękuje Tess za twój otrzeźwiający post :)
Dziękuje medżikowski za pokrzepienie mnie w mojej doli :)

A pracuje ostro po to by swobodnie korzystać ze wszelkich uciech w materii :) To mnie motywuje

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2015-04-26, 17:49:51 »
tak na prawde z tą materią , chodzi o to, że chcieli się oświecić, czy rozwinac duchowo, odrzucając jednocześnie świat zewnętrzny jako lustro (aktywne w nim uczestniczenie, które jest dla danego poziomu RD adekwatne)  , a nie samą materie (choć materia może być to kwestia do uzdrowienia tez) ale chodfzi mi o to, że głównie to wielu poległo na odlocie w duchowość czyli w swój własny umysł, materia to nie tyle materia, co tez zwiazki i wszystko co nie zalezy od nas , a nie ten kamień co leży

w pewnym momencie moze i jest taki power że mistrz sobie medytuje i to do niego sie schodzą , ale na początku raczej traktować to tak, że jednak więcej ma się do załatwienia w 3d, a tym się wspomagać i oczyszczać sytuacje , które sprawiają trudności