Autor Wątek: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))  (Przeczytany 718037 razy)

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2015-04-26, 17:43:14 »
A poza praca co jeszcze robisz? Moze po prostu zwyczajnie brakuje ci celu, jakiegos hobby, czegos co bedzie cie ugruntowywac w materii.

Też tak pomyślałem o Doktorze.. rozwój dla samego rozwoju.. albo może jakaś klasyczna próba ucieczki (oświecenia) bez zajmowania się takimi bzdurami jak materia i rzeczy z z nią związane ;) oczywiście to tylko skojarzenie ;)

Doktor, to jaki masz ten cel ?
Przede wszystkim spokojnie :) Jak teraz zaczaleś afirmować regularnie po przerwie to nie spodziewaj sie nie wiadomo czego

 keep going :)


Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-26, 17:15:23 »
I OSWOIĆ ze zmianami :))

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-26, 16:57:38 »
Zacząłem od poniedziałku także spokojnie :)
Nie jestem głupi i intuicja często podpowiada mi jak działać choć czasem ze sporym opóźnieniem.
Mam mętlik w głowie bo wprowadzam dużo nowych afirmacji, także przepraszam jeśli pisałem coś sprzecznego np. wczoraj z tym co pisze dzisiaj. Faktycznie nie samą praca człowiek żyje, dobrze zająć się czymś przyjemnym żeby się zregenerować.

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-04-26, 16:47:16 »
to dlatego ci tak mozolnie idzie :)

znjadz sobie jakis cel nie zwiazany z praca nad soba, cos w co bedziesz mogl odplynac, inaczej ograniczysz sie tylko do do jednej rzeczy i wtedy bedzie cie to meczyc bo nie da sie robic ciagle tego samego non stop

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-26, 16:36:50 »
Mam cel, dlatego pracuje nad soba. W zasadzie to na wszystko mam wyje... Liczy sie dla mnie tylko praca nad sobą. Nawet mam gdzieś taką normalną prace i szkołe, wiem że daleko nie zajdę jak nie uzdrowię moich problemów dlatego nie ma po co się skupiać na takich zewnętrznych rzeczach.

A właśnie też teraz pomyślałem. Od niedawna zacząłem czuć coś, chyba energie w głowie. Jak przystawiam sobie palce do czoła to czuje jak bym coś wyrywał od środka. To samo jak wachadło sobie przystawiam do głowy, czy nawet jak sobie wyobraże że jest na mnie skierowane.
Cholera chyba ide zjesć czekolade bo może za dużo tego naraz i mi sie baniak popsuje

edit
Albo nie, jak wytrzymam jakiś czas ten level to się pewnie ugruntuje.
« Ostatnia zmiana: 2015-04-26, 16:40:36 wysłana przez Doktor-X »

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-04-26, 16:26:04 »
A poza praca co jeszcze robisz? Moze po prostu zwyczajnie brakuje ci celu, jakiegos hobby, czegos co bedzie cie ugruntowywac w materii.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-26, 16:19:14 »
Cholera Tess.. niestrasz bo to brzmi prawie tak samo jak to co zrobiłem.
Przestałem pić kawe, przestałem używać cukru, przestałem grać na komputerze, przestałem marnować czas na bzdury, zająłem się tylko pracą nad sobą i narazie jedyne co widzę to wywałki, dużo stresu i wywałki

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-26, 15:37:56 »
To jest cytat z mojego postu.
Cytuj
  W ogóle uważam, że nie należy szarżować z tym rozwojem duchowym.
Powolutku. I ugruntowywać zmiany :)
Dopiero wtedy przechodzić dalej.
Baby steps...
Bo można sobie napytać problemów. 
I teraz chciałabym coś dodać.

Otóż kiedyś tam, jednocześnie prawie, bo w ciągu około 1,5 roku, nastąpiły w moim życiu dość radykalne zmiany.
Kolejność była nastepująca : konkretna operacja, rozwód, przejście na wegetarianizm, warsztaty i sesje regresingu, przestałam pić kawę, herbatę, etc ;)
Rezultaty : nerwica lękowa.
Tak zaczęłam odczuwać energie i przewidywać różne sprawy , że niemożliwym dla mnie się stało wyjście do sklepu ! Czułam/widziałam na co komu dolega, kto co mi życzy, i nie tylko mi.
Trzymałam się rączki mojego małego wtenczas dziecka, bałam sie, trzęsłam .
A synka, bo starszy, prosiłam o to żeby ze mną pospacerował dookoła coby się ze światem oswoić, najczęściej w nocy, żeby ludzie nie widzieli :(

Dlatego : baby steps ! Zalecam.
Pooowolutku :)

Do zmian należy się przyzwyczajać. Ugruntowywać.
 POCZUĆ z nimi BEZPIECZNIE !

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-24, 17:26:14 »
Ja jak zaczynam afirmowac to mi zawsze wywala i na wierzchu mam sporo rzeczy ktore nawet potrafie nazwac ale nie idze mi nic z nimi zrobic, czuje taka bezsilnosc i wielka potrzebe uwolnienia sie od tego. Az by sie chcialo to tak poprostu zrzucic wszystko z siebie jednym wydechem, no ale nieda sie. Mowie oczywiscie za siebie.
Do kitu jest bo zamiast koncentrowac sie na tym czego chce to caly dzien mam na wywalkach i mimowolnie koncentruje sie na meczeniu sie. Jak by to byl jeszcze jeden temat to moze bylo by inaczej ale duzo spraw mi sie laczy i dlatego tak ciezko. Niechcial bym zeby to co robie bylo syzyfowa praca

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-04-24, 14:55:45 »
Ja też bardzo nie lubiłam pracowac nad sobą i tylko cierpienia mnie do tego zmuszały. A nie lubiłam bo to było dodatkowe wchodzenie w swoje negatywne emocje,. grzebanie się w nich, przypominanie sobie swojej przeszłośći i tego złego co mnie spotkało. Nadal nie lubię się zagłebiać w jakieś swoje problemy i szukać przyczyn.
A gdybym  miała oddychac to spanie murowane.
Ale odkąd stosuję kamertony, to nie mogę się doczekać następnego razu i dzień zaczynam od sesji, bo tak mnie ciągnie żeby już coś sie polepszyło oraz ciekawi mnie jakie nowe wzorce mi sie pojawią, z czego dzisiaj się oczyszczę.
Lubię to robić bo to dla mnie ciekawe i niemęczące i wzmacniające.

Michał486

  • Wiadomości: 802
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-04-24, 13:20:01 »
Nagrałem sobie taki kilku minutowy wstęp medytacyjny i go podkładam do innych dekretów.
dekrety nagrywam sobie na czysto bez tego a potem po prostu umieszczam ten plik z medytacją aby był najpierw.
Moja pś. też to lubi i nie ma takiego oporu.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-24, 13:16:41 »

Słucham sobie siebie na słuchawkach podczas medytacji.
Myślę, że może to dawać więcej jak odczytywanie afirmacji a do tego jest mniej męczące.

Ja też nagrywam swoje dekrety :). Tyle, że bez tego wstępu.
Jest to zdecydowanie mniej męczace. I w gardle nie zasycha :) Właściwie to nie wiem, bo nigdy nie odczytywałam dekretów. Od początku je nagrywam. Moja podświadomośc bardzo to lubi.

Michał486

  • Wiadomości: 802
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-04-24, 12:58:22 »
Ja do swoich afirmacji utworzyłem sobie medytację.
Nagrałem się na dyktafon.
Wstęp jak przy Leszkowych medytacjach a potem odczytuję swoje afirmacje tylko trzeba pamiętać aby nie mówić za szybko.

Jedną medytację musiałem nagrać 2 razy bo za pierwszym razem mówiłem a szybko.

Słucham sobie siebie na słuchawkach podczas medytacji.
Myślę, że może to dawać więcej jak odczytywanie afirmacji a do tego jest mniej męczące.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-24, 11:35:27 »
Dzieki za odpowiedz, poluzuje troche i postaram sie byc bardziej cierpliwy. Nieznosze czekac, chcialbym miec wszystko odrazu teraz, no i zaczne dzialac bo samo pisanie czy czytanie niewiele mi da

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-24, 09:43:24 »

Zaczynam się martwić że nigdy mi się nie uda uzdrowić swojego życia. Problem polega na tym że gdy siadam z zamiarem pracy nad sobą to niepotrafie z siebie wykrzesać jakichś lepszych uczuć typu zadowolenie, radość miłość, gdy zaczynam afirmować to odrazu zauważam że to co sobie powtarzam nie ma mocy, jakbym czytał ulotkę reklamy którą widziałem już 1000 razy, niemoge się skupić, marnuje czas i w efekcie samopoczucie pogarsza mi sie jeszcze gorzej. Nie zawsze tak jest ale zbyt często bym mógł regularnie afirmować. W stanie takiego przygnębienia w jakim wtedy jestem afirmowanie i czytanie dekretów czy modlitwa czy nawet EFT to jest strata czasu i energii.

Moim zdaniem afirmowanie czy czytanie dekretów w stanie przygnębienia nie jest w żadnym wypadku strata czasu. Jakoś nie wierzę, żeby były osoby, które w pracy z afirmacjami potrafiłay zawsze i każdego dnia utrzymać super nastrój i samopoczucie. Afirmacje mają to do tego, że przeważnie wywala. Wg mnie chodzi o to, żeby nie przerywać nawet jeżeli wywala, nawet jeżeli czujemy że to bez sensu. Bo to jest najczęściej wywałka podświadomości.
 

Nie wiem co dalej robić z tym wszystkim. Do tego przepotężnie mi wywala, im bardziej się staram jakoś wzbudzić w sobie miłość to tym bardziej walcze ze sobą i nerwica sie odzywa.

Dlatego moim zdaniem powinienes przestac wzbudzać w sobie miłość i zająć sie tym co wywala. Skoro juz długo próbowałes wzbudzać w sobie miłość i to nie działało to trzeba zrobiś cos inaczej.
Przyjrzyj sie temu co ci wywala. poczuj to. Co to jest konktetnie? Lęk? poczucie bezsensu? co to jest?

W takich wypadkach uważam, że najlepiepiej działaja afirmacje uwalniające, czyli zaczynające sie od : uwalniam się, rezygnuję, pozwalam odejść, wybaczam.
Wzbudzanie w sobie miłości w sytuacjach gdy sa potężne emocje, wywałki to jak pudrowanie problemu. Jak uwolnisz się od tego co wywala to i uczucie miłości sie pojawi bez jakichś usilnych starań.

A jeżeli chodzi o przekonanie podświadomości do współpracy to jest taka cudowna płyta, która słuchałam na początku swoich doświadczeń z afirmacjami: Afirmacje życia(CD) Leszek Żądło, Renata Rybacka, Roman Rybacki.
« Ostatnia zmiana: 2015-04-24, 09:46:38 wysłana przez Lilliole »