Widzisz, i chyba powoli dochodzimy do sedna. Z powodu tego, ze dzisiaj jest tzw. wolny rynek, podaz ksztaltuje sie wylacznie pod dyktando odbiorcow. Z jednej strony ma to ogromnie duzo cech pozytywnych - mozna liczyc na uslugi, ktore zaspokoja nasze potrzeby.
Co jednak, gdy chcemy oferowac uslugi na duzo wyzszym poziomie, a ktore - ze wzgledu na brak zapotrzebowania (ktore moze byc chocby wynikiem spadku obiektywnie widzianej tzw. sredniej ambicji danego spoleczenstwa) - nie zapewniaja nam tego, co chcemy i potrzebujemy osiagnac?
Mysle, ze dotyczy to akurat mnie w jakims stopniu. W jakims, bo zawsze znajda sie tacy, co i te luke zapewnia i beda miec z tego prosperity.