Autor Wątek: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))  (Przeczytany 718234 razy)

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2015-04-14, 15:24:16 »
Efektem jest nie tylko zakończenie projektu, uruchomienie jakiegoś przedsięwzięcia, uruchomienie strony czy czegoś tam.
Żeby to miało miejsce, to muszą zostać osiągnięte poszczególne etapy, poszczególne efekty.
I za te poszczególne efekty pracownik, ma prawo oczekiwać wynagrodzenia, bez czekania na święte nigdy, bo to różnie z przedsięwzięciami bywa. Jedne wyjdą inne nie. I co wtedy? Jak to się ma jeśli chodzi o przepływ energii?

Ja kiedyś za dużo wtopiłam energii w takie obiecanki cacanki, zwłaszcza kiedy ostateczny efekt nie zależał w 100% ode mnie. A robotę wykonałam, poświęciłam na coś dziesiątki godzin i zostałam z niczym. Never ever again. Szkoda na to energii.

W małe projekty mogę się na tej zasadzie zaangażować (najpierw praca, a wynagrodzenie po tym jak to coś zostanie uruchomione, albo i bez wynagrodzenia dla frajdy), ale w większe, wymagające dużo czasu i nakładu pracy - no way.

To koordynator dba o to by była kasa. Sa różne granty, inwestorzy itp. ;)

albo komus płacisz i jest twoim pracownikiem, albo jest niezalezny , wspolpracuje i ma udział, proste

JAK MA UDZIAŁ ZAMIAST PŁACY TO POWINIEN SIE CIESZYC

i dlaczego ktoś by miał zainwestować w coś, w co nawet pracujący nad tym nie wierza ze przyniesie efekt :D

i dlaczego ktoś kto wie że przyniesie to efekt miałby sie dzielic sie z piątą osobą

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-04-14, 15:21:33 »
Ale i tak zjechalismy od glownego tematu. Jest nim DLACZEGO NIE IDZIE MI W TEMACIE PROSPERITY.

Temat posiadania partnerki odpada. Temat postawy roszczeniowej troche tez, skoro jestem w stanie poswiecic siebie aby cos zdobyc.

Wiec pozostaje kwestia byc moze rozminiecia oczekiwan z tym, co obecnie sprzedaj sie na rynku. I tu bedzie duzy problem, bo mnie jednak nie interesuja rzeczy popularne. No i przede wszystkim - osoby, z ktorymi wspolpracuje, zarabiaja wlasnie na rzeczach niszowych wiec musi byc jakas przeszkoda, skoro ja nie moge dojsc do tego poziomu.

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-04-14, 15:19:22 »
Cytuj
W małe projekty mogę się na tej zasadzie zaangażować (najpierw praca, a wynagrodzenie po tym jak to coś zostanie uruchomione), ale w większe, wymagające dużo czasu i nakładu pracy - no way.

No i to jest wlasnie taki maly projekt, ktory moze przyniesc cos wiekszego w przyszlosci.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2015-04-14, 15:15:59 »
a czy nie wbijacie troche mu do głowy, że potrzebuje tej kasy, a bez kasy ani rusz, jak nawet nie znacie szczegolow ?

Jestem w stanie sobie spokojnie wyobrazić taką sytuacje, jesli jest jakaś baza, na której mogą pracowac i realizować projekty. To nie sa jego pracownicy, osoby przedsiębiorcze musza sie liczyc ze kasa jest ZA EFEKT, OSIĄGNIĘCIE. 

https://twitter.com/ValaAfshar/status/579642481840656384/photo/1

Efektem jest nie tylko zakończenie projektu, uruchomienie jakiegoś przedsięwzięcia, uruchomienie strony czy czegoś tam.
Żeby to miało miejsce, to muszą zostać osiągnięte poszczególne etapy, poszczególne efekty.
I za te poszczególne efekty pracownik, ma prawo oczekiwać wynagrodzenia, bez czekania na święte nigdy, bo to różnie z przedsięwzięciami bywa. Jedne wyjdą inne nie. I co wtedy? Jak to się ma jeśli chodzi o przepływ energii?

Ja kiedyś za dużo wtopiłam energii w takie obiecanki cacanki, zwłaszcza kiedy ostateczny efekt nie zależał w 100% ode mnie. A robotę wykonałam, poświęciłam na coś dziesiątki godzin i zostałam z niczym. Never ever again. Szkoda na to energii.

W małe projekty mogę się na tej zasadzie zaangażować (najpierw praca, a wynagrodzenie po tym jak to coś zostanie uruchomione, albo i bez wynagrodzenia dla frajdy), ale w większe, wymagające dużo czasu i nakładu pracy - no way.

To koordynator dba o to by była kasa. Sa różne granty, inwestorzy itp. ;)

« Ostatnia zmiana: 2015-04-14, 15:18:25 wysłana przez Grażyna Anna »

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2015-04-14, 15:00:38 »
a czy nie wbijacie troche mu do głowy, że potrzebuje tej kasy, a bez kasy ani rusz, jak nawet nie znacie szczegolow ?

Cytuj
Albo pracownicy i specjaliści w studiach nagraniowych. Oni w czterech literach mają, że kasa będzie jak się płyta sprzeda. Zrobili robotę, to kasa im się należy. Tak samo jest w innych dziedzinach. Także naukowych. Nie masz teraz kasy - szukasz inwestora. Bo jest zrobiona robota, to i kasa za nią musi być. Na zachodzie nikt ci za free pracować nie będzie.

Jestem w stanie sobie spokojnie wyobrazić taką sytuacje, jesli jest jakaś baza, na której mogą pracowac i realizować projekty. To nie sa jego pracownicy, osoby przedsiębiorcze musza sie liczyc ze kasa jest ZA EFEKT, OSIĄGNIĘCIE. 

https://twitter.com/ValaAfshar/status/579642481840656384/photo/1

« Ostatnia zmiana: 2015-04-14, 15:03:06 wysłana przez medżikowsky »

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-04-14, 14:38:39 »
Cytuj
Rozumiem że to tylko przykład, ale dobrze wpasowuje się w Twój temat postawy roszczeniowej. Bo są ludzie którzy wyjeżdżają za granicę i tam pracują, wycinają sobie kilka lat z życia, aby móc wrócić i otworzyć własną firmę. I to jest konkretne realizowanie swoich celów, a nie oczekiwanie że inni mi w tym pomogą, bo tak chcę. A jak nie chcą to są złymi komustycznymi leniami.

To jest bardzo dobre podejscie w wypadku, kiedy wie sie, ze po ilus latach bedzie szansa na ,,wstrzelenie sie" w branze, w ktorej bedzie sie pracowac. Ja juz na to nie mam czasu po prostu. Zbyt duzo poswiecilem czasu i nauki na to, co robie aby teraz zrobic sobie kilkuletnia przerwe bo po prostu wypadne z obiegu i nie bede sie liczyl w tej branzy juz. W branzy, w ktorej pracuje i w ktorej sie obracam, bardziej od ilosci pieniedzy licza sie znajomosci i poznawanie osob zwiazanych z ta branza, bo jesli sie znajda odpowiedni ludzie, to znajda sie tez tacy, ktorzy w Ciebie beda chcieli zainwestowac. O to mi chodzi. Tym bardziej ze jednorazowo teraz potrzeba mi nie wiecej niz jakies $5000-7000 co nie jest jaks zaporowa kwota nawet jak na Polaka do zdobycia.

Ale mi nie o to chodzilo. Mi chodzilo o to, jak zyjac tutaj przyciagnac sytuacje, ktore pozwola mi zdobyc prosperity a nie czy ktos bedzie ralizowac moje projekty czy nie bo jak mam byc szczery, zwisa mi to, zwazywszy, ze 99,9 tego co robie, jest zwiazane z rynkiem zachodnim a nie polskim.
« Ostatnia zmiana: 2015-04-14, 14:42:27 wysłana przez pkrl5758 »

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-04-14, 14:34:59 »
Wszystko zalezy od tego, z jakiego pulapu sie startuje. Jesli sie jest kimz znanym, o uznanej renomie, owszem :). Samemu tak dzialam w tym, co robie.

Ale kiedzy idzie o cos zupelnie nowego, czego ludzie w ogole nie znaja, sprawa jest wedlug mnie prosta - trzeba podjac ryzyko, wlozyc, a dopiero potem wyjac. Zawsze jest ryzyko, jak w kazdym nowym interesie, ze sie nie uda. Bo nie da sie przewidziec w stu procentach, czy ludzie to ,,kupia" czy nie.

Projekt, nad ktorym wspolnie pracujemy jest wlasnie takim ,,novum". Nie jest rowniez obliczony na przynoszenie od razu pieniedzy, bardziej na zbudowanie prestizu w oparciu o to, co bedzie zawieral. Posiada pewien potencjal, ktory mozna wykorzystac, jesli bedzie sie chcialo poswiecic temu uwage i jakajs czesc swojej energii. To troche jak z doswiadczeniem zawodowym - pracodawcy nie interesuje to, ile czasu i ile kasy wylozylas na nauczenie sie czegos. Jego interesuja wyniki i efektywnosc. Podobnie jest tutaj.

Cytuj
Na zachodzie nikt ci za free pracować nie będzie.

Nawet nie wiesz, jak bardzo sie mylisz. Na Zachodzie bardzo popularna jest kwestia wolontariatow i bezplatnych stazy, z tym ze tam do takich projektow ida juz licealisci, nie mowiac o studentach a nie dorosli ludzie, ktorzy maja juz doswiadczenie. Dlatego na Zachodzie ludzie w wieku, dajmy na to, 30 lat posiadaja umiejetnosci i pozycje zawodowa porownywalne z ta, ktora w Polsce ludzie osiagaja w wieku 40 a nawet 50 lat. I to jest bardzo dobre podejscie, bo od mlodego czlowiek wsiaka w branze, w ktorej chce dzialac. Nie ma czasu na balangi, wieczne studiowanie i zycie na kredyt panstwa czy rodziny. Musi radzic sobie sam od poczatku. Ma przynosic pieniadze firmie, w ktorej pracuje i dlatego pozniej mu sie za to placi w godny sposob, odpowiednio do tego, co umie a nie jak u nas, z tytulu skonczenia jakiegos kierunku lub znajomosci.

Cytuj
To własnie u nas jest chore podejście. Bo przedsiębiorcy chcieliby mieć wszystko jak najmniejszym kosztem.

Zgadzam sie, ale to jest wlasnie efektem tego, ze my ciagle myslowo i gospodarczo tkwimy w socjalizmie. Nie bylo u nas przeskoku na kapitalizm i myslenie przedsiebiorcze w edukacji a to jest podstawa, bez ktorej nie da rady wychowac przyszlych pokolen zdolnych udzwignac takie podejscie do rynku pracy.

U nas ciagle panuje podzial na klase sprawujaca wladze i na klase robotnicza z tym, ze o ile w socjalizmie klasa robotnicza miala zapewnione minimum to dzis jest zostawiona samej sobie.

Ale zostawmy to, bo sie robi kolejny off topic :).

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-04-14, 14:31:27 »
Budujemy ten projekt na wspolnych warunkach, kazdy z niego wyciagnie po rowno; ba, nawet ja, jako pomyslodawca, bede miec troszke mniej z tego.
Czyli na dobrą sprawę inni mają realizować Twoje pomysły? To wychodzi że oni dają bardziej konkretne rzeczy i konkretną pracę.


Cytuj
Nie slyszalem na Zachodzie o sytuacji, w ktorej powstaje projekt, dajmy na to, natury artystycznej, ze od razu ma sie z tego kase. Najpierw trzeba sie pokazac, potem zbudowac marke a dopiero na koncu wyciagnac z tego kase.

Dlatego najpierw bierze się kredyt albo znajduje inwestorów. I spłacenie tego to ryzyko, które szef bierze na siebie.
Jak świat światem, szef ma szefować. I to nie ma nic wspólnego z komuną, bo to prawo wolnego rynku. Chcę mieć gwarancję utalentowanych pracowników? Muszę im zapłacić. Jak tego nie zrobię, to pójdą do szefa który jest lepszym szefem i więcej od siebie daje. Ot i cała filozofia:)

Rozumiem że to tylko przykład, ale dobrze wpasowuje się w Twój temat postawy roszczeniowej. Bo są ludzie którzy wyjeżdżają za granicę i tam pracują, wycinają sobie kilka lat z życia, aby móc wrócić i otworzyć własną firmę. I to jest konkretne realizowanie swoich celów, a nie oczekiwanie że inni mi w tym pomogą, bo tak chcę. A jak nie chcą to są złymi komustycznymi leniami.

Skąd bierze się u króla moc -- temat do przemedytowania :)

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2015-04-14, 14:24:05 »
Co do tych projektów artystycznych to jesteś w błedzie.
Nie wyobrażam sobie, żeby ekipa filmowa pracowała przez 3 miesiące bez kasy, ale z wizją, że jak się film sprzeda, to dopiero ją dostaną.
Albo pracownicy i specjaliści w studiach nagraniowych. Oni w czterech literach mają, że kasa będzie jak się płyta sprzeda. Zrobili robotę, to kasa im się należy. Tak samo jest w innych dziedzinach. Także naukowych. Nie masz teraz kasy - szukasz inwestora. Bo jest zrobiona robota, to i kasa za nią musi być. Na zachodzie nikt ci za free pracować nie będzie.

To własnie u nas jest chore podejście. Bo przedsiębiorcy chcieliby mieć wszystko jak najmniejszym kosztem. I ryzyko przerzucić na innych.

Ile ja energii straciłam, bo się dałam nabrać na takie gatki. W normalnych warunkach miałabym na niezły samochód.
« Ostatnia zmiana: 2015-04-14, 14:29:38 wysłana przez Grażyna Anna »

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-04-14, 14:12:15 »
Budujemy ten projekt na wspolnych warunkach, kazdy z niego wyciagnie po rowno; ba, nawet ja, jako pomyslodawca, bede miec troszke mniej z tego.

Wiec sorry ale schowaj sobie swoje teksciki do ludzi podobnych Tobie.

Nie slyszalem na Zachodzie o sytuacji, w ktorej powstaje projekt, dajmy na to, natury artystycznej, ze od razu ma sie z tego kase. Najpierw trzeba sie pokazac, potem zbudowac marke a dopiero na koncu wyciagnac z tego kase. Taka jest kolej rzeczy. A u ze u nas ludzie nauczeni socjalna opieka i nic nierobieniem chcieliby od razu z gory miec zaplacone, to juz inna kwestia. Dlatego byc moze dobrze sie dzieje, ze dzis jest sytuacja taka jaka jest, bo ludzie sa zmuszeni wyjechac i zetknac sie z zyciem polegajacym na zaradnosci, na zarabianiu na swoich umiejetnosciach i wkladaniu wysilku a nie na liczeniu, ze szef zalozy firme i od razu da po 3 tysiaki na leb. Sorry, komuna sie skonczyla i cale szczescie!

Ale wracajac do projektu, naprawde to byl tylko przyklad, ktory nie rzutuje na calosc tego, o co mi chodzi. A chodzi mi o to, ze tutaj w Polsce nie ma rynku, w ktorym chce dzialac. I tego nie zmieni ani moje podesjcie, ani zmiana ustroju bo po prostu nie jest to rynek zwiazany z tym, co dzieje sie w Polsce w w branzy, w ktorej dzialam.

Proste?! :)
« Ostatnia zmiana: 2015-04-14, 14:15:22 wysłana przez pkrl5758 »

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-04-14, 14:05:25 »
Hehe, trafiłeś na mój czuły punkt, jako człowieka który kiedyś siedział w branży :P
Cytuj
Poki co trzeba dac cos od siebie aby cos miec.

Czyli szef wkłada pomysł, czas, wysiłek, pieniądze i ryzyko.
Wymaga pracy.
Pomysł nie wypali? Szef jest stratny, pracownik do przodu.
Pomysł wypali? Szef jest bardzo do przodu, pracownik trochę.

Ty wkładasz pomysł, czas i wysiłek.
Wymagasz pracy, niezależnego źródła utrzymania i podziału ryzyka.
Pomysł nie wypali? Obaj jesteście na zero.
Pomysł wypali? Ty jesteś dużo do przodu, on średnio.

Zdrowym obowiązkiem każdego szefa (a nawet króla;) jest zapewnienie specjalistom bytowania i ochrona ich przed ryzykiem. Do tego ma wykorzystać zasoby swojej mocy (której Ty nie masz, bo tu: pieniądze). I to odrożnia króla mocarstwa od króla biednego państewka.
A próba zrzucenia tej odpowiedzialności na innych to niestety częsty problem w biednych i kombinujących społeczeństwach, takie jak polskie.

Pracownik daje konkretne umiejętności. Daje coś.
Ty, jako szef, nie dajesz bezpieczeństwa, więc próbujesz mieć "coś za nic".


Cytuj
Ale w moim wypadku j (...) bede musial pojsc do jakiejkolwiek pracy, aby zarobic na utrzymanie bo z tego, co robie teraz na zachodnie warunki mnie jeszcze nie stac. A jesli bee musial poswiecic swoj czas na inna prace/zajecie niz to, w ktorym dzialam to wtedy automatycznie wypadne z obiegu bo branza w ktorej dzialam wymaga codziennego rozwijania sie, bycia ,,na czasie".
Dokładnie w takiej samej sytuacji stawiasz swoich "współpracowników." I m.in. dlatego w Polsce jest jak jest.

Jaka płaca, taka praca :P

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-04-14, 13:36:22 »
A płacisz im coś za to, czy obiecałeś "udział w przyszłych zyskach"? Bo jeśli to drugie, to nie dziwię się drugiej osobie. Ona nie chciałaby coś za nic -- chciałaby płacę za konkretnie wykonaną pracę.

Poki co trzeba dac cos od siebie aby cos miec. Taka jest kolej rzeczy. I oni oboje sie tego swiadomi. I nie chodzi tu o kase, tylko o prace, jaka trzeba w to wlozyc aby cos z tego pozniej miec. Sami uczestnicza w kilku innych projektach na tej samej zasadzie i od innych ludzi wiem, ze tez maja z ta osoba podobne problemy.

Ale to akurat nie ma znaczenia bo sytuacja, ktrora mnie meczy dotyczy w ogole warunkow i podejscia w naszym kraju do tego, co robie. Tu jest problem.

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-04-14, 13:34:30 »
To jest zawsze jakieś rozwiązanie.

Może z tą osobą cele się wam rozjechały. Może ta osoba nieco inaczej to sobie wyobrażała na początku, a inaczej wyszło "w praniu". Może pomogłaby rozmowa o tym jak się widzi w tym projekcie, czy to co robi ją zadowala, czy może wolałaby się zająć inną częścią projektu.?
A może trzeba tę osobę wymienić?

Cytuj
To jest zawsze jakieś rozwiązanie.

Jest. Ale w moim wypadku jesli wyjade za granice, bede musial pojsc do jakiejkolwiek pracy, aby zarobic na utrzymanie bo z tego, co robie teraz na zachodnie warunki mnie jeszcze nie stac. A jesli bee musial poswiecic swoj czas na inna prace/zajecie niz to, w ktorym dzialam to wtedy automatycznie wypadne z obiegu bo branza w ktorej dzialam wymaga codziennego rozwijania sie, bycia ,,na czasie". Nie mam czasu po prostu na robienie czegokolwiek innego, jesli dalej chce dzialac w tym, co robie. I tu sie kolo zamyka.

Cytuj
Może z tą osobą cele się wam rozjechały. Może ta osoba nieco inaczej to sobie wyobrażała na początku, a inaczej wyszło "w praniu". Może pomogłaby rozmowa o tym jak się widzi w tym projekcie, czy to co robi ją zadowala, czy może wolałaby się zająć inną częścią projektu.?
A może trzeba tę osobę wymienić?

Cele sa wciaz te same co na poczatku. Rozmowy ciagna sie od trzech miesiecy, czyli od zainicjowania projektu i jest coraz gorzej. Po prostu tej osobie nie chce sie dzialac po tym, jak uswiadomila sobie ile nakladu pracy to wymaga (a nie jest tego az tak duzo). Wyjsciem jest wykluczenie tej osoby z projektu, do czego jestem coraz bardziej przekonany (bedzie to za cene znajomosci, bo na mur beton ta osoba potraktuje to jako osobista zniewage).

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2015-04-14, 13:27:57 »
Widzisz, i tutaj pojawia sie cos, co ja nazywam blokada w dzialaniu. A to dlatego, ze ja kieruje moje wysilki w kierunku osiagniecia konkretnego celu (tego zwiazanego z zarabianiem pieniedzy tez) i jesli to mi sie tutaj nie udaje, zaczyna mnie to frustrowac. Co innego z ludzmi z zagranicy - tam z tego co widze, moje podejscie jest jak najbardziej akceptowalne. Praktycznie 99,9 moich pomyslow czy zamierzen spotyka sie z mniejsza lub wieksza akceptacja a duza ich czesc wchodzi w faze realnego powstawania w materii i tego mi wlasnie brakuje tutaj. Stad doszedlem do wniosku, czy nie lepiej byloby mi stad po prostu wyjechac, skoro nie moge - z uwagi na to, co chce osiagnac z takim a nie innym podejsciem - dzialac tutaj i znajdowac zaczepienia w materii.

To jest zawsze jakieś rozwiązanie.

Cytuj
Podam przyklad: ostatnio pracuje nad projektem, ktory bedzie skladac sie ze strony www oraz pliku do pobrania. Uczestniczy w tym, poza mna, w tym projekcie dwoch innych ludzi. Jeden z nich od razu zgodzil sie na to, podczas gdy drugi mial powazne zastrzezenia. Obu osobom przedstawilem moj zamysl, co z tego moze przyjsc, co nalezaloby zrobic aby projekt urzeczywistnic itp. i w koncu te druga osobe, nastawiona poczatkowo sceptycznie, udalo mi sie przekonac. Natomiast osoba pierwsza, im dluzej trwa robienie tego projektu, tym mniej od siebie daje, co mnie przyprawia o zaworty glowy. Osobie tej po prostu nie zalezy tak naprawde na tym, malo tego - ona chcialaby dostac cos za nic, bez wlozenia jakiejkolwiek pracy i wysilku.

Takich zdarzen mam tutaj mnostwo i to powoduje moja frustracje i brak wierzenia we swoje wlasne sily. No bo ile mozna probowac, skoro ciagle spotyka sie ludzi, ktorzy po prostu nic nie chca zrobic, aby cokolwiek miec...

Może z tą osobą cele się wam rozjechały. Może ta osoba nieco inaczej to sobie wyobrażała na początku, a inaczej wyszło "w praniu". Może pomogłaby rozmowa o tym jak się widzi w tym projekcie, czy to co robi ją zadowala, czy może wolałaby się zająć inną częścią projektu.?
A może trzeba tę osobę wymienić?

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-04-14, 13:26:01 »
omiast osoba pierwsza, im dluzej trwa robienie tego projektu, tym mniej od siebie daje, co mnie przyprawia o zaworty glowy. Osobie tej po prostu nie zalezy tak naprawde na tym, malo tego - ona chcialaby dostac cos za nic, bez wlozenia jakiejkolwiek pracy i wysilku.

A płacisz im coś za to, czy obiecałeś "udział w przyszłych zyskach"? Bo jeśli to drugie, to nie dziwię się drugiej osobie. Ona nie chciałaby coś za nic -- chciałaby płacę za konkretnie wykonaną pracę.