Autor Wątek: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))  (Przeczytany 718923 razy)

Piotr

  • Wiadomości: 788
  • Płeć: Mężczyzna
    • Kultura aryjska
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-05, 14:08:55 »
Właściwie, jeśli nie z prawdziwego zdarzenia, to co to za guru?:) To adept jakiś. Musi być ten autorytet, prawda prawda...

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-05, 14:04:04 »
Piotr,

Guru z prawdziwego zdarzenia - define, pls :)

A guru ? Zwykły guru ? ;)

Piotr

  • Wiadomości: 788
  • Płeć: Mężczyzna
    • Kultura aryjska
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-05, 13:57:34 »
Guru z prawdziwego zdarzenia udziela na to pytanie jednej z dwóch odpowiedzi:

1. 24 godziny na dobę 365 dni w roku,

2. Nie pytaj innych jak długo medytują, bo jedna sekunda Twojej medytacji może mieć większą wartość niż godzina ich medytacji.

W każdym razie, guru z prawdziwego zdarzenia wprost na takie pytanie nie odpowie, nie ma szans.


Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-05, 13:40:54 »
Mam pytanie do gurus ;)

Jak często i jak długo medytujecie ?

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-03-05, 12:17:07 »
Ania, mialam tak jak ty problemy z kolanem. Poszlam do swietnej pani (bylej chirurg) obecnie leczacej akupunktura od lat. powiedziala, ze jesli mloda osoba nagle skarzy sie na kolano....to to sa nerki, przeziebione najczesciej sopwodowane jakim oslabieniem i wyczerpaniem. Potwierdzil to tez znajomy bioenergoterapeuta. Wiec wez sobie wieczorem do lozla termofor z goraca woda i porozgrzewaj okoloce nerek....zobaczysz przejdzie po paru dniach samo ??

Michał486

  • Wiadomości: 802
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-03-05, 09:24:54 »
Nasilający się ból po zabiegu może oznaczać że zaczęło się coś regenerować, choć niestety nie ma tu reguły.

Jeśli miała byś ochotę to mogę ci zrobić zabieg Reki, może coś pomoże.
Zabieg nie odpłatnie.

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-05, 08:51:04 »
od ponad miesiąca męczę się z prawym kolanem. Pierwszy lekarz zdiagnozował zapalenie torebki stawowej. Drugi-nie wiadomo co, ale w przeciwieństwie do pierwszego lekarza nakazał stosować zimne okłady. Miałam jedynie 3 zabiegi rehabilitacji zapisane (bo po 1 wizycie wyjezdzalam i wiedzialam ze ich nie odbędę) i tam powiedziano mi, że po 3 może być pogorszenie, więc odbyłam tylko 2. Stosuję jednak ciepłe okłady, bo Leszek dodatkowo sprawdził wahadłem. No i ...mam wrazenie, ze to kolano bardziej czuję, a bez okładów była sztywność...Czy to znaczy, że tkanki się pobudzają do regeneracji (tak mowili w zabiegowym o możliwym efekcie po początkowej rehabilitacji)? Biorę też lek przeciwzapalny, taki sam przepisało obu lekarzy.
Martwię się, bo już 2 tydzien na zwolnieniu jestem (z przerwą na 2 tygodniową delegację). W niedzielę na węzłach z nogi zeszły obciążenia, blokady i węzły na nią promieniujące, co teoretycznie powinno powodować już stopniową regenerację. Ale mam też lewe oko na które mam węzły od 3 lat i co miesiac prawie coś w nim nowego można znaleźć...
Dziękuję za podpowiedź jesli ktoś ma podobne doświadczenia...takie bujanie się z kolanem i uziemienie długie to jednak stres a w moim mieście jestem całkiem sama.

JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-03-03, 20:37:54 »
Przez długi,  długi czas (około roku) męczyłam się z poczuciem ofiary i winowajczyni w pewnej zagmatwanej, ale bezpośrednio mnie dotyczącej  sprawie. Poczucie winy w dużym stopniu wmówione przez pozostałe zamieszane w to osoby, ale... Wszystko, co się wydarzyło,  było konsekwencją pewnego mojego pragnienia. Intencje były czyste, prośba wyrażona jasno, na początku wszystko szło zgodnie z planem. A potem nastąpiły takie komplikacje, że przestałam rozróżniać, kto jest kim. I dlatego tak długo nie potrafiłam rozgryźć, czy rzeczywiście to ja jestem winna, czy nie. Choć czułam, że w pewnym stopniu tak, bo gdzieś popełniłam błąd. I wreszcie mnie olśniło - trochę dzięki panu Leszkowi i jego wpisie o błędach popełnienianych przez głupotę - jak istotnym czynnikiem był w tym wszystkim czas! Czas, nad którym zazwyczaj kompletnie nie panuję. Zawsze coś robię za wcześnie,  albo za późno, za szybko, lub za wolno,  albo po prostu o nim...zapominam.
Czy też wam się tak zdarza? Czy jest na to jakaś rada? I z czego to kompletne nieliczenie się z upływem czasu może wynikać? Dodam, że dotyczy również materii, bo zrobione przeze mnie ubrania " rosły" wraz z moimi dziećmi przez cztery czy pięć lat ( u przedszkolaków różnica powinna być znaczna), a ja sama przed tymi wydarzeniami przez 15 lat nic się nie zmieniałam, jak ta pani z zumby opisana przez Lakę. 

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-03-02, 11:41:03 »
Mozliwe, ze zadrosc jest karmiczna odplata za to, ze kiedys nie dawalismy tym osobom nic, a np. wykorzystywalismy je w jakis sposob. Popatrzmy na kraje zachodu, gdzie mieszka cala masa emigrantow z bylych kolonii tych panstw. Przypadek czy nie?

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2015-03-02, 10:30:34 »
chyba masz racje , że częstym czynnikiem mogą być też wzorce społeczne

"skoro ja daje d.. systemowi/ społeczeństwu to inny nie ma prawa się nie stosowac"

ale generalnie źródłem jest chyba "ja nie mogę , nie mam nawet opcji na to, więc nie pozwole innemu" (a tu powodu że nie może są różne, nie tylko spoleczne)

podtrzymuję pytanie
Cytuj
czy to , że padamy ofiarą czyjejś zawiści/zazdrości , oznacza, że sami jestesmy zawistni i o coś u kogoś zazdrośni?
czy może po prostu mamy coś, co oni by chcieli mieć i to wystarzcy ?

jak się uwolnić jeśli jakaś relacja karmiczna jest podszyta tą zazdrością w naszą stronę (i objawia się sabotowaniem)
« Ostatnia zmiana: 2015-03-02, 10:39:27 wysłana przez medżikowsky »

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2015-03-02, 10:02:40 »
u mnie chodziło o miłość, energie jakie były miedzy mna a kimś

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-03-02, 09:53:53 »
Tego akurat nie wiem, bo przeciez nie znam karmy indywidualnej kazdego z osobna, ale np. po moich znajomych obserwuje, jak to sie ,,rozplenia" a najczesciej jest tak, bo ludzie wierza w mnostwo powiedzonek czy tzw. obyczajow, ktore na maksa ograniczaja rozwoj czy w ogole zycie.

Jednym z przykladow jest niewychylanie sie poza grupe - ,,bo to nieladnie, niekolezensko". Inni znowu nie chca zrobic czegos, bo ,,co powie sasiad". No i potem, jak sie uzbiera w podswiadomosci takiego kogos iles tam tego typu ograniczajacych zachowan, nie pozostaje nic innego, jak zazdrosc i frustracja wynikajaca z faktu, ze ugrzezlo sie w jakims grajdolku i ze zmarnowalo sie wiele lat zycia na tkwienie podlug czyichs wyobrazen.

Generalnie znowu sie klania brak prosperity w naszym mysleniu, bardzo duzo obciazen katolickich plus smutne dzieje historyczne z ostatnich dwoch, trzech wiekow, ktore bardzo spwolnily rozwoj nowoczesnego spoleczenstwa na naszych ziemiach.

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2015-03-02, 09:50:40 »
no ale jak zaobserwowałes czy ten co "pada ofiarą" też komuś czegoś nie zazdrości ?

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-03-02, 09:49:22 »
Z obserwacji i z autopsji :). Jedna z naszych cech narodowych (niestety)...jak nie kraczesz jak inni, bedziesz ongadany i wyszydzony a ludzie beda Ci zazdroscic, jak masz wiecej (bo samemu nie chce sie tylka ruszyc i postarac sie to cos zdobyc).

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2015-03-02, 09:42:56 »
skąd wiesz ? nie spodziewałem się tak dokładnej odpowiedzi ;)